Debilizm amerykańskich wojskowych
Witam wszystkich grupowiczów!

- dobry wujek Debilju Bush szykuje się na złego wujka Saddama, który jest
aktualnie wrogiem dyżurnym nr 2 naszych wspaniałych obrońców demokracji na
całym świecie,
- dalej trochę bogoojczyźnianych pierdół,
- po czym w urywku pokazani są żołnierze biegający i kryjący się za drzewami
w lesie klasy Puszczy Białowieskiej, z paintballowymi karabinkami w łapkach,
a w tle głos komentatora (mniej więcej przytaczam, bo z pamięci) "Na
poligonie w Forcie jakimśtam (w USA oczywiście) trenuje już nawet ok. 1,5
tysiąca żołnierzy wojsk desantowych i obrony przeciwchemicznej, którzy mogą
być użyci do ataku na Irak".
Koniec opisu.
Rozumiem, że hamburgery wykazują ogólne braki wiedzy, z ich prezydętęm na
czele ale tak podana wiadomość zROTFlowała mnie na podłogę. Przecież Irak to
w większości pustynie i równiny!
Chyba, że wstępne bombardowania przed inwazją będą miały na celu zasianie
błyskawicznie rosnących na pustyniach drzew - Saddam będzie wdzięczny!

Pozdrowienia.

Maksym Kammerer


     

  Debilizm amerykańskich wojskowych

Witam wszystkich grupowiczów!

- dobry wujek Debilju Bush szykuje się na złego wujka Saddama, który jest
aktualnie wrogiem dyżurnym nr 2 naszych wspaniałych obrońców demokracji na
całym świecie,
- dalej trochę bogoojczyźnianych pierdół,
- po czym w urywku pokazani są żołnierze biegający i kryjący się za drzewami
w lesie klasy Puszczy Białowieskiej, z paintballowymi karabinkami w łapkach,
a w tle głos komentatora (mniej więcej przytaczam, bo z pamięci) "Na
poligonie w Forcie jakimśtam (w USA oczywiście) trenuje już nawet ok. 1,5
tysiąca żołnierzy wojsk desantowych i obrony przeciwchemicznej, którzy mogą
być użyci do ataku na Irak".
Koniec opisu.
Rozumiem, że hamburgery wykazują ogólne braki wiedzy, z ich prezydętęm na
czele ale tak podana wiadomość zROTFlowała mnie na podłogę. Przecież Irak to
w większości pustynie i równiny!
Chyba, że wstępne bombardowania przed inwazją będą miały na celu zasianie
błyskawicznie rosnących na pustyniach drzew - Saddam będzie wdzięczny!



Ale co ma poziom profesjonalizmu polskiej telewizji do amerykańskich
wojskowych?!

pzdr

TRad


  PROPOZYCJA: nowa grupa pl.astronomia

E-----------------------------RFD--------------------------------------------
ENazwa grupy: pl.astronomia
EKrotki opis: Dyskusje o astronomii i astronautyce oraz nowosciach w tych
Edziedzinach.

EModerowana: TAK

O Chryste Panie...

To ja chciałem założyć grupę pl.zrobiłem.dzisiaj.kupę. Problematyka
jest tak szeroka, że nie wydaje mi się, aby mogła być podpięta pod
którąkolwiek z istniejących gałęzi, do rozważenia jest ewentualnie
stworzenie hierarchii pl.kupy i wpinanie tam nowo tworzonych
ku^H^Hgrup.

Uważam, że grupa powinna być moderowana, bo ja moderować co prawda nie
umiem, ani nie mam możliwości technicznych, ale się nauczę, a w
dodatku to takie fajne - czuć władzę. No i grupa musi być moderowana,
bo przecież nie pozwolimy, żeby nam ktoś z grupy o kupach robił
szambo, nie?

P.S. (już jestem poważny) Ludzie... jak głos wołającego w pustyni i
w puszczy apeluję: pomyślcie chwilę, zanim napiszecie RFD... zanim
napiszecie _cokolwiek_.


  PROPOZYCJA: nowa grupa pl.astronomia
On 99.02.24 Lukasz Grochal pressed the following keys:

P.S. (już jestem poważny) Ludzie... jak głos wołającego w pustyni i
w puszczy apeluję: pomyślcie chwilę, zanim napiszecie RFD... zanim
napiszecie _cokolwiek_.



...i zanim zaproponujecie stworzenie nowej grupy zapoznajcie się z tekstami
umieszczonymi na http://www.usnenet.pl/ , ze szczególnym uwzględnieniem
grup już istniejących oraz ich opisów.

Gad

PS. hint: pl.sci.kosmos


     

  najmadrzejsze

| Zapomniano przy tym o spadochroniarzach i pieorwsze karabiny
ze
| składaną kolbą w armii brytyjskiej pojawiły się dopiero po
wojnie o
| Falklandy.

| Nigdy nie skakałem, więc nie skomentuję. Ale jak skakano z
Enfieldami,
| Garandami, francuskimi MAS 49 to pewnie można i z L1A1.
Mam wrażenie, że Enfieldy to zrzucano w zasobnikach (podczas
operacji
M-G na przykład).



U nas w Brygadzie skakalo sie z bronia osobista zawsze "na sobie"
nawet z takimi gadzetami jak PK czy SWD. Powstawala wtedy
niebezpieczna sytuacja przy opuszczaniu samoloty - trzeba bylo
uwazac , by muszka broni nie zaczepila sie o bramke i nie
splatala linek....Na spadochroniarni mielismy tablice z opisem
wszystkich wypadkow spadochronowych w Brygadzie...strasznie duzo
ludzi zabilo sie wlasnie przez muszke wlasnej broni...
------------------------------------------
"litość wobec winowajcy
jest zdradą wobec niewinnego"
------------------------------------------
Michal "Chmiel" Chmielarz
10.bdsz 6.BDSz
http://airborne.topnet.pl

---
"W pustyni i w puszczy" juz  na kasetach VIDEO. Podaruj swojemu dziecku przygode !
http://www.w-pustyni-i-w-puszczy.pl


  Popkorn sprzed 5000lat!? ;)
W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2005-06-10 22:14, Rokita, Diabeł

Nie mam zamiaru kruszyć kopii. Opis Exechiela niewątpliwie jest bardzo
kontrowersyjny. Ale póki co nie widze zadnego powodu aby mieszać wen
interwencje z kosmosu. :-) Mogł być to wielki rydwan ciągnięty do
świątynii oglądany oczami prostego pasterza z pustynii, który zobaczył
kawałek cywilizacji i przeżył szok. Wyobraź sobie indianina z głębii
puszczy Amazońskiej zabranego nagle na Manhattan do luksusowego
hotelu... Relacja mogła powstac wskutek szoku kulturowego ale
niekoniecznie aż na poziomie kosmici-ludzie. Wystarczy relacja miasto -
pustynia.



Nie chce się czepiać, ale Ezechiel to chyba z Jeruszalaim był. Więc szok
kulturowy na widok rydwanu wydaje mi sie wątpliwy (nie chce mi się iść
po Biblię, jeśli się pomyliłam proszę mnie naprostować).

| PS: Porównaj to z mistycznymi obrazami widzeń starych bab, co to
| Chrystusa widzą w kształcie pnia drzewa albo w plamach na ścianie.
Chyba nie Zulusi - kult cargo to, wydaje mi się, Maorysi.



Istotnie, cny Rokito, wydaje Ci się. Kult cargo to Melanezyjczycy i Papuasi.


  Książka najbardziej nielubiana...
uuu no szajajaba, ja z książek co czytałem w szkole w sumie mile wspominam Pana Tadeusza ... książka ujęła mnie poetyką, historią osadzoną w poezji, ogólnie było ok ... myślałem, że będzie to kompletna klęska ... ale po przeczytaniu kilkunastu stron poszło z górki i nie żałuję ...

Ale usiłowałem czytać "Nad Niemnem" i kurcze, ale książka przegrała ... po przeczytaniu kilkunastu stron rozwlekłych i bezsensownych opisów... poddałem się ... nie wiem czy dobrze, może dalej byłoby ciekawie ... no ale stało się ...

Miło wspominam natomiast "Ludzi Bezdomnych", "W pustyni i w puszczy", serie o Tomku Szklarskiego, "Kubusia Puchatka", serię o Muminkach i wiele wiele innych ...

  Opisy przyrody...
[i]W pustyni i puszczy i te opisy.. nie nawidze:?
"Kwiat rósł na zielonej polanie, pokrytej jeszcze strebrzystą rosą. Był bodajże ranek. Musiał to być ranek, ponieważ ponowie wszystko bydziło siędo życia po oblewającej cały świat nocy. Owy kwiat był piekną rośliną. Miał barwę jasnego różu który na niektórych płatkach był bardziej pomarańczowy. Był niesamowity. Rósł na zachód, ale tak jakby na wschód. Mimo to, że była jeszcze północ i południe. Krajobraz wydawał się być czymś fantastycznym. Łodyga była pokryta zieloną otuliną i małymi białymi włoskami. Kwiat śmiał się do wszystkich, którzy tylko przechodzili. Jego środek był fascynujący... bla bla bla... "masło maslane i nic więcej :? nienawidze tego. Opisy na prawie całą ksiazkę--->brak akcji ---> co daje nudę, nudę i jeszcze raz nudę[miłego spania, dobranoc]. No co to jest?! To ma być ksiązka a nie kurde rezerwat przyrody! Ma być akcja. Postacie... a w tym co tutaj jest, połowa treści to opis jakiegoś nędznego kwiatka, który wiemy ze rósł nie wiadomo w jakim kierunku i nie wiadomo jakim kolorze. Po co nam to?! I każdy inny bzdet tak dokładnie opisywany.... ja wysiadam... nie cierpie takich opisów. Rozumiem opis musi być, ale że aż taki? Nigdy więcej "W pustyni i w puszczy" :? [/i]

--
[i]Vitania...
Skrzydlata elfka[/i]

  Opisy przyrody...
Tak właśnie czytałam kiedyś "W pustyni i w puszczy". Zresztą widzę, że nie tylko ja:) Zbyt długie opisy, choćby i najpiękniej napisane potrafią uśpić nawet najczujniejszego czytelnika.
"W pustyni i w puszczy" przeczytać musiałam, więc się przemęczyłam. Niestety (chyba dla książek) czasy szkolne się skończyły i odkąd nie muszę czytać tego, czego nie muszę, wybieram tylko te pozycje, które mnie nie nudzą.
A nie, przepraszam, skłamałabym. Przemęczyłam jedną pozycję. Był to "Potop" Sienkiewicza (ech ten Sienkiewicz... niczego sie nie nauczył:D ). Zaparłam się w sobie i postanowiłam przetrzymać pierwsze sto stron, na których wloką się opisy przyrody, stosunków politycznych i innych takich strasznie nieciekawych rzeczy. No i okazało się, że dalej jest sam miód. Książkę przeczytałam błyskawicznie i zabrałam się za następną z trylogii. I to był jedyny chlubny wyjątek jeśli chodzi o przygody z dziełami zawierającymi przydługie opisy. Reszta niestety nie wytrzymała zderzenia z rzeczywistością i wróciła do biblioteki nieczytana.

  Lektury.
Wilko pisała, że do gimnazjum przychodzą dzieci nie umiejące czytać. Nic to, u mnie w klasie przynajmniej trzy osoby ze składaniem wyrazów radzą sobie nietęgo, lektury czyta w gruncie rzeczy kilka osób, a reszta ma problemy z przebrnięciem przez streszczenie. Nie zwalałbym jednak tego na wrodzony debilizm - nie oszukujmy się, ludziom się czytać po prostu nie chce, nie widzą potrzeby i sensu, a w gruncie rzeczy winić ich nie ma sensu. W sumie co komu teraz przyjdzie z przeczytania lektury szkolnej? Do czego to się przydaje? A że to grube, a że to małe litery, a że w ogóle, ten bohater to jakiś głupi jest, i tak dalej... I tak okazuje się, że lektury czytają po prostu ci, którzy lubią. A jest ich mniej.
Przeczytałem sobie, co napisałem kiedyś o przetasowaniach w liście lektur i w gruncie rzeczy sam siebie wnerwiłem... to chyba faktycznie była wina młodego wieku, bo dzisiaj raczej bym się hamował przed takimi opiniami, ale to w zasadzie nieważne. W gruncie rzeczy zrewidowałem swoje poglądy o Sienkiewiczu, po tym jak w tej klasie po raz trzeci przeczytałem "Potop". I cóż tu dużo mówić, miał rację Gombrowicz pisząc o nim, iż jest to "pierwszorzędny artysta drugorzędny". Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale na Boga, jak ten człowiek cudownie posługuje się piórem, z jaką lekkością tworzy opisy postaci i miejsc, jakże misternie wplata aluzje... to po prostu chce się czytać, nieważne, czy zgadzamy się z jego wizją historii czy nie. Oczywiście wciąż nie znoszę "W pustyni i w puszczy" oraz "Quo vadis", ale w kwestii "Potopu" chylę czoła.
I w sumie mógłbym pisać więcej, ale mi się nie chce.

  Najgorsze książki jakie znam
"W pustyni i w puszczy"... co wy macie do tej książki?! Widać nie musiałyście czytać "Ogniem i mieczem", bo w porównaniu do niej to "W pustyni i w puszczy", to cieniutka książka z obrazkami dla przedszkolaków. Naprawdę ;_; Pamiętam jak w "Ogniem i mieczem" omijałam wszystkie dłuższe opisy, by tylko to przeczytać. I właśnie przez to nic z tej książki właściwie nie pamiętam ;D
A tak swoją drogą "W pustyni i w puszczy" to uniwersalna książka! ;D Moja kumpela w prawie każdej pracy klasowej jako jeden z przykładów podawała właśnie tą książkę. I muszę przyznać że ona naprawdę pasuje do wszystkiego ;D

  AA
trzeba przypomniec o tym temacie, zeby nie bylo ze andrzejki byly i ludzie zaczynaja znowu skladac deklaracje typu "ja juz nie pije" :twisted:
Rodzaje upicia:
1. Kopciuszek - przyjść do domu w jednym bucie
2. Królewna Śnieżka - obudzić się w łóżku z siedmioma facetami
3. Czerwony Kapturek - obudzić się w łóżku babci
4. Śpiaca Królewna - przez 100 lat niczego nie pamiętasz
5. Myszka Miki - opuchnięte uszy, biale rękawiczki, ale nie masz fraka
6. Krzysztof Kolumb - nie wiesz gdzie jedziesz, jak już przyjedziesz to nie wiesz gdzie jesteś, ale za przejazd i tak płaci państwo.
7. Reksio - obudziłeś się w budzie dla psa
8. Władca pierścieni - obudziłeś się na komisariacie w kajdankach
9. Ogniem i mieczem - obudziłeś się w kotłowni na koksie
10. W pustyni i w puszczy - obudziłeś się w parku miejskim na grządce z różami
11. Na Rejtana - obudziłeś się przed własnymi drzwiami z rozdartą koszulą
12. Wakacje z duchami - obudziłeś się na strychu zawinięty w prześcieradło
13. I pamietaj - nie jesteś naprawdę pijany, jeżeli jesteś w stanie leżeć na podłodze bez trzymania!

choc musze powiedziec, ze jak podstawiam opis pod konkretne sytuacje to nie jest juz tak wesolo

  [MegaUpload] W pustyni i w puszczy
W pustyni i w puszczy - (AKA In Desert and Wilderness / Stas and Nel Adventures) / (2001)



Opis:
Historia dwojga przyjaciół: 14-letniego Stasia Tarkowskiego i 8-letniej Nelly Rawlison. Zostali oni porwani dla okupu przez służebników Fatmy uwięzionej wraz z dziećmi przez rząd Egipski. Pełna dramatyzmu historia przedstawiająca czasy powstania Mahdiego (Muhammada Ahmeda) i nieznane zakątki Afryki. Tułaczka przez pół kontynentu i niesamowite przygody oddają dokładnie historię opisaną przez Heryka Sienkiewicza

Obsada:
Karolina Sawka jako Nel
Adam Fidusiewicz jako Staś Tarkowski
Daria Trafankowska jako Dinah, służąca Tarkowskiego
Krzysztof Kowalewski jako Grek Kaliopuli
Agnieszka Pilaszewska jako Pani Olivier
Artur Żmijewski jako Tarkowski
Marek Kondrat jako Linde
Andrzej Strzelecki jako Rowlinson
Mzwandile Ngubeni jako Kali
Lungile Shongwe jako Mea
Krzysztof Kolberger jako Linde
Konrad Imiela jako Chamis

produkcja: Polska
gatunek: Przygodowy
data premiery: 2001-03-23 (Polska)
reżyseria Gavin Hood (I) , Maciej Dutkiewicz
scenariusz Maciej Dutkiewicz , Robert Brutter
zdjęcia Paul Gilpin
muzyka Krzesimir Dębski
na podstawie: powieści Henryka Sienkiewicza
czas trwania: 110

### Film podzielony programem HJSplit ###

CD.1

CD.2

Linki mojego kolegi @j-bia74 z DVHK dla użytkowników tego forum !!!


  Wczesny Staghound "Nadwiślanin"
mała dygresja - Rossa WIEDZIAŁ ( Rossa - ten od RossaGraph ) ma na imię Grzegorz... a więc jest FACETEM



To zapewne wpływ Moniki Rossy (alias Nel w ekranizacji "W pustyni i w puszczy" z czasów wczesnego Gierka)...

Ale do meritum
Czy w tej książce są jakieś rysunki planopodobne ?
A opisy wersji (z ukazaniem różnic) ?

  Lektury
Przynajmniej lektury, które ja przerabiałam były nudne. WSZYSTKIE, no może oprócz Ani z górki, Zemsty, Akademii Pana Kleksa i W Pustyni i w Puszczy (jeśli się omija opisy XD)
A Szatana z 7 klasy nie czytaliśmy, Sposobu na Alcybiadesa też nie, ani Buszującego w zbożu. Czemu? Myślę, że po prostu za fajne były. Najnudniejsza lektura i książka jaką w życiu czytałam-"FARAON"(tfu,tfu)

  A książka której nie znosicie to...
książki do której nie sięgnę to Krzyżacy, tak wiem, jak można nie przeczytać, otóż można,
nigdy nie orientowałam się w historii, i po kilku stronach zrezygnowałam zupełnie
a drugą pozycja to W pustyni i w puszczy, jeszcze w podstawówce kazano czytać, gdyby nie zniechęcające opisy przyrody, to może jeszcze sięgnęłabym to niej, ale tak jakos utkwiło w pamięci ...

  Książki
Byliście kiedyś uprzedzeni do jakiejś książki ? Ja zawsze bylem uprzedzony do polskich pisarzy z wyjątkiem Sapkowskiego i teraz próbując przebrnąć przez byle jaką polską książkę nie ważne jaką mnie odrzuca, przykładem jest Achaja Zielińskiego już miałem 3 próby podejścia i za każdym razem gdy dochodzę do jakiegoś nudnego opisu rzucam ją w diabły i burczę pod nosem AS by to lepiej napisał. Nie mam pomysłu na wyleczenie się z tej obsesji a katowanie mojej silnej woli i brnięcie przez opis mi nie wychodzi. Tak swoją drogą fobii tej nabyłem w 4 klasie podstawówki jak mi kazali przeczytać "W Pustyni i w Puszczy", ekspresyjna twórczość autora nie trafiła do mnie ;).
_________________________
EDIT: Jak reagujecie na tekst "ja nie lubię czytać, ale lubię filmy na podstawie książek" ?
A najdziwniejsze jest to, że tekst ten zwykle mówią dziewczyny (IMHO). Czasami się nie zastanawiam czy takiej nie odpowiedzieć "jakbyś umiała czytać to byś czytała" ale gryzę się w język.

  Jakie książki (fantastyczne) czytacie?
Sienkiewicz?? A weźcie mi to gó**o sprzed oczu!! Pomimo, że valar stwierdził iż bohaterowie przypominają tam krasnoluda z ROTFL-a, lub Kime z BOB to i tak jego styl pisania (a mówię tutaj o całokształcie, czyli dialogach, wielkich i nudnych jak cholera opisach, łacinie i bezsensie całej fabuły, która wberw temu co napisał valar nie porywa) odrzucają mnie od tych książek ("Krzyżacy" ; "W pustyni i w puszczy" ; "Ogniem i mieczem" i Latarnica... znaczy się "Latarnik", który dostał orgazmu przez przeczytanie inowkacji do "Myster Tadeusza" -> You Must Die!!) . Najchętniej zoorganizowałbym masowe palenia jego książek, a na ich miejsce jako lektury dał ksiażki Pratchetta, które bądź co bądż nie są aż tak debilne (bo co mnie obchodzi, że jacyś przepoceni idioci rzucili się na nas pod Grunwaldem) i dają więcej do myslenia, niżli taki Sienikiewicz.

Poza tym męczę dalej Pratchetta i cóż muszę przyznać, że "Równoumagicznienie" nie jest dla mnie ciekawą pozycją mam nadzieję, że "Mort" będzie ciekawszy...

  Busted!
poczytaj "w pustyni i w puszczy".


Jesteś pewny, że to dobra lrecepta na nerwy ? Niektórych może nauczyłaby cierpliwości, ale innych jeszcze bardziej zestresowała. Gdyby wziąć pod uwagę całość akcji w tej powieści to byłoby to około 1/5 całości. Reszta to same cholerne opisy. Ja w każdym razie nigdy nie dałem rady przebrnąć przez całą

  Książka nie jest podkładką pod myszkę
Ja Tolkiena czytałem jako malutki szczyl, więc ten świat, w ogóle ta cała książka oczarowała mnie na wszystkie sposoby .
Potem przeczytałem ją po raz drugi i naturalnie więcej zrozumiałem etc.
Jak opisów nie lubie w większości książek ( w słynnym dziele Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy" ominąłem połowe ksiażki nie czytając opisów ), tak u Tolkiena bardzo mi się one podobają. Dodają pewnego smaczku..

  Ksiazki...
Nie twierdzę, że nie jest jednym z najwybitniejszych powieściopisarzy Polski.
Ja tylko wyrażam SWOJE zdanie na jego temat
Po prostu bardzo się męczyłam, gdy musiałam w podstawówce przeczytać "W pustyni i w puszczy". Nigdy nie lubiłam dłuuugiiich opisów, a takie występowały u niego na co którejś stronie

(Z tego również powodu męczy mnie czytanie "Władcy Pierścieni" )

O Gombrowiczu nie będę się wypowiadać, bo nie przeczytałam żadnej z jego książek...

  Najlepsza powiesc z lat mlodosci
Skoro już mowa o Sienkiewiczu, to ogromne wrażenie zrobiły na mnie rozszarpane przez lwy konie "W pustyni i w puszczy" i dość ekspresyjny opis płonącego Rzymu w "Quo vadis".
Wówczas nie zdawałem sobie z tego sprawy.
utkwiła mi w pamięci "Kwiat paproci" J.I. Kraszewskiego.

  Książki
I tak "Quo Vadis" nie jest takie złe. W "Pustyni i w puszczy" był opis jednego listka na pól strony, to dopiero była tragedia. "Quo Vadis" to moja ulubiona książka zaraz po "Ja Klaudiusz". Co prawda nieco mi przeszkadzał ten wątek Winicjusza i Ligii, a ból w tym, że to na nim się opierała książka. Po prostu wydał mi się taki bardzo uproszczony i trochę naciągany. Najbardziej z tej książki lubię Petroniusza
majlen, bo to się trzeba wciągnąć, na początku jest mało interesujące, ale potem akcja się rozwija.

  Jacek L. Komuda
Tylko pamiętaj, że dziecko nie rodzi się z awersją do czytania . Jeśli nie umie i nie chce czytać, winni są wyłącznie dorośli. A dobra książka będzie chęć czytania stymulować. (Pomijam Harry'ego Pottera, to czysty marketing). Tyle że, jak słusznie zauważasz, świat się zmienia, więc pewne formy podawcze są już mało aktrakcyjne. Jakkolwiek "W pustyni i w puszczy" wzruszającą książką jest - długaśne opisy egzotycznej przyrody czy w ogóle długie, statyczne sceny są mało strawne dla człowieka, który całą egzotykę ma na pakiecie kablówki albo w necie, a współczesna komunikacja uczy go posługiwać się wyłącznie skrótami.
To trochę jak z edukacją za pomocą filmu - to już nie te czasy, że telewizor był atrakcją, dziś, w dobie wirtualnej rzeczywistości, Second Life, RPG itd., warto zrezygnować z puszczania dzieciakom filmu o czymś tam na rzecz możliwości ich faktycznego uczestniczenia, kreowania.
Że to kosztuje? Pewnie. Z pewnością mniej niż roczne utrzymanie kancelarii prezydenta.

A żeby było chociaż trochę na temat: bohater niniejszego wątku jest najlepszym przykładem, że powieść historyczna (dla mnie historyczna, nutki fantastyczne dla mnie są tylko na przyczepkę ) niekoniecznie musi trafić do lamusa.
Czemu więc nie pociągnąć tego dalej?
Rzekłabym - należy rozwinąć gatunek, bo Autor już skarży się na nadmierną eksploatację

  1
No to ja wystawię swoją listę ulubionych lektur:
podstawówka: e... Tutaj raczej mało było książek, które bym polubiła. Ale z pewnością dobre były: "Pies, który jeździł koleją", "Ania z Zielonego Wzgórza", "Ten obcy", "Krzyżacy" i w "Pustyni i w puszczy" w wersji bez półstronicowych opisów przyrody .
gimnazjum: "Kamienie na szaniec" (i nic więcej nie przychodzi mi do głowy).
Liceum: opowiadania Borowskiego (przeczytałam prawie wszystkie), "Zbrodnia i kara", "Mistrz i Małgorzata", "Lalka" też całkiem niezła, "Ludzie bezdomni" i "Przedwiośnie". To chyba by było na tyle

  Książki, z których wiało nudą
Nudne książki szybko wymazuję z pamięci. Wiem, że męczyłam się przy "Ludziach bezdomnych" przeokrutnie, ale to nawet nasz polonista krytykował.
"W pustyni i w puszczy' o dziwo przeczytałam bez szwanku, ba, ciężko było mnie odciągnąć od tej książki. Dziś pewnie podeszłabym do niej inaczej, ale wtedy człowiek młody był. I cóż, potraktowałam to jako przygodówkę, więc te opisy na trzy strony mi nie przeszkadzały, ja lubię długie opisy .
Ogólnie jestem człowiek twardy i jak zaczynam coś czytać, to kończę. Choć pierwsze podejście do "Błękitnego zamku" Montgomery w wieku lat 11 skończyło się na tym, że po przeczytaniu jednej strony odłożyłam książkę na półkę z westchnieniem - Ależ to nudne!
Przeprosiłam się z książką pół roku później i od tamtego czasu jest jedną z moich ulubionych.
Co jeszcze było nudne - niewątpliwie większość tych nowelek pozytywistycznych,z podstawówki, gdzie były tylko czarne i białe charaktery. A ja od małego nie lubiłam takiego podziału...
A ibero akurat wielbię Choć całej jeszcze nie przeczytałam, ale te, co czytałam, lubię.

  1
Napiszę jeszcze o niewspomnianej przez Was książce i filmie "W pustyni i w puszczy".
W tamtym roku miałam to jako lekturę, strasznie się męczyłam. Moim zdaniem było tam za dużo opisów.
A film... Hmmm... Cóż, pierwsza część jest zdaniem mojej mamy lepsza od tej drugiej, ale ja tej pierwszej nawet nie oglądałam, więc nie mam czego porównywać. A druga część... No, nawet, nawet... Chociaż nie zainteresowali mnie, dokładnie tak samo, jak książka.
Piszcie, co Wy myślicie o "W pustyni i w puszczy", bo film to nie był taki zły, tylko oni nie umieli mie zainteresować... Ale może to tylko moje odczucia. Pozdrawiam.

  1
"Władca Pierścieni"-na pewno jedna z lepszych ekranizacji. Czy lepsza od ksiażki to trudno powiedzieć. Dla tych, którzy czytać nie lubią, zwłaszcza książek takich rozmiarów jak "WP", w którym na dodatek mnóstwo miejsca zajmują opisy, film był pewnie świetny. Zresztą fabuła też zgadzała sie z ksiązką, a to, co Tolkien zawierał w kilkudziesięciostronicowych opisach w filmie można było pokazać w paru ujęciach. Tak się złożyło, że ja najpierw obejrzałam II część "WP", trochę niechronologicznie zaczęłam, ale ta część filmu spodobała mi się i chciałam się przekonać jaka jest książka. W ciągu niecałych pięciu dni przeczytałam całą trylogię i "Hobbita". Dla mnie te książki były niesamowite. Może i jest w nich za dużo opisów i są pisane trochę archaicznym językiem, ale naprawdę wciągają i są piękne. Dużo bardziej spodobały mi się niż film, który dopiero po lekturze obejrzałam, już w całości.

Co do innych ekranizacji, to podzielam zdanie, że dużo lepszymi, niż książki filmami są "Milczenie owiec" i "Forrest Gump". Od siebie jeszcze dodam, że całkiem niezłe są też "Działa Nawarony" i nasze polskie "Przedwiośnie".

A te najgorsze? Zdecydowanie "Wiedźmin", przypominał bardziej parodię sagi Sapkowskiego, niż ekranizację. Nieciekawe też dla mnie były "Kod Leonarda da Vinci", rodzimej produkcji "Pan Tadeusz" (takie wszystko było w nim wymuskane, w szczególności Tadeusz...), czy obie wersje "W pustyni i w puszczy", zwłaszcza ta druga, która dla mnie była całkowita porażką.

  Uczniowie Mistrza
Tak troche odnośnie stylu Tolkienowego - to trochę chyba wszyscy za bardzo na Władcy Pierścieni się skupiamy. A tam opisy faktycznie trochę dłużyznami zalatują W Silu jest dużo lepiej w tym względzie - może dlatego, że preferowaną formą są opowiadania, a nie wielkie tomiszcza.

Aha no i jesio jeden problem - Tolkien zył w czasach dinozaurów (no dobra żył przed Black Sabbath)- Anglii Tolkiena było bliżej do epoki królowej Wiktorii niż do XXI wieku. Angielski z lat 50 to zupełnie inny angielski niż obecny. Trzeba trochę poprawkę zrobić właśnie na czasy kiedy coś było pisane. Tolkiena jako autora powinno się chyba oceniać z perspektywy czasów w których pisał. Tego jaka wtedy była mentalność, jakie wtedy było tempo życia, jaki wtedy był język. Ocenianie Tolkiena wg dzisiejszych standardów jest trochę krzywdzące dla Tolkiena. Tak samo jak krzywdzące byłoby ocenianie Sapkowskiego przez pryzmat literatury socrealistycznej lat 50tych Spróbujmy oceniać autorów i ich styl przez pryzmat czasów w jakich żyli i tworzyli

Kiedyś mi się śmiać chciało, jak ktoś walnął w podstawówce, że "W pustyni i w puszczy" ma archaizacje.

  Ksiazki
Aha, jeszcze jedno mi sie przypomnialo. Juz o tym kiedys Dadze pisalam- skoro Sienkiewicz tak bardzo chcial krzepic serca Polakow, to dlaczego nie robil tego takimi "Latarnikami", ale zaraz niekonczacymi sie opowiesciami?



Pamietam. I dalej nie zmieniam zdania. Sienkiewicz do mnie nie przemawia. Z jego ksiazek podobalo mi sie tylko "W pustyni i w puszczy", choc i tak pomijalam wszystkie monotonne opisy. Przyznaje sie do bycia totalnym Historycznym Ignorantem i dlatego mnie Trylogia nie rusza. Mam kumpele, ktore wprost kochaja Kmicica i w ogole caly Potop. Opowiedzialy mi ta ksiazke mniej wiecej i nawet z tego cos rozumialam, historia nawet fajna i w ogole Kmicic taki dynamiczny bohater i w ogole, ale sama bym tej ksiazki nie przeczytala. Nie lubie takiej literatury i juz.

Ostatnio nie mialam jak czytac ksiazek, nie liczac repetytoriow albo wszelakich vademecow, ale teraz juz bedzie na to czas. Ostatnia ksiazka jaka czytalam bylo "Opactwo Northanger" Jane Austen, potem "Pokuta" Iana McEwana, ale to dosc dawno bylo, chyba gdzies w lutym, kiedy byla premiera filmu. Teraz na polce czeka na mnie "Na plazach Chesil" tez tego autora, a poza tym "Szus" Irwina Shawa, "7 dni dla wiecznosci" Marca Levy'ego i "PS Kocham Cie" Cecilii Ahern.

John Gray - "Mezczyzni sa z Marsa, a Kobiety z Wenus"



Wjechales mi na ambicje. Czytalam i nie dokonczylam.

Pozdrawiam!

  Kolejny film o dobrych Niemcach
Nie większy niż my do sowietów z ich "karabinami na sznurkach" i bandy obszarpanych złodziei..



Wiedziałem, że wcześniej czy później ktoś nie wytrzyma, i że musi być coś o biednych, niedocenianych Sowietach. To ja proponuję też gremialnie potępić i zdyskretytować opisy biednych Afrykanów dokonanych przez autora "W pustyni i w puszczy".

Kończę już oczywiście tę dyskusję. Mam nadzieję, że 20 lipca nie stanie się świętem w Polsce. Stauffenberg bowiem chciał zgładzić Hitlera, ale część z jego pomysłów chciał jednak wprowadzić w życie. A były one nacechowane skrajnym nacjonalizmem i nienawiścią do wschodniego sąsiada. Trochę to za dużo, aby także nad Wisłą szanować "życie i twórczość" Stauffenberga.

Pozdrawiam

  Magia Śródziemia - Hobbit, Władca Pierścieni i Silmarillion
Silmarilion Tolkiena.
Powód? Nie ciekawi mnie opisywanie ze szczegółami każdego dnia tworzenia Śródziemia. (Chyba, że ktoś lubi takie książki)



Kiedyś słyszałam, że Silmarillion to taka 'biblia miłośników śródziemia' i faktycznie jest to poniekąd zgodne z prawdą I owszem opisy tworzenia świata i przeróżnych stworzeń są wyczerpujące (lekko mówiąc), ale nie sądzę aby to świadczyło źle o książce Pierwszy raz próbowałam ją przeczytać parę lat temu i szczerze mówiąc (byłam wtedy zafascynowana filmem ) nie zaciekawiło mnie to zbytnio, ale niedawno przeczytałam całą i szczerze mówiąc wolałabam się w niektórych fragmentach dowiedzieć znacznie więcej W każdym razie wracając do tematu, książka wcale nie jest zła. Jest po prostu doskonałym źródłem informacji dla ludzi i innych ludziopodobnych zafascynowanych Śródziemiem (czy też, jak w moim przypadku, elfami)
Hmm....właściwie to podobnie jak ktoś już wczesniej napisał jeśli jakaś książka mnie nie 'wciągnie' to po prostu ją odkładam i rzucam w kąt także trudno mi powiedzieć dokładnie ponieważ nie znam treści na tyle aby opisać powody mojej niechęci do danej ksiązki Ale fakt faktem...jedyna książka, która ani trochę mnie nie zaciekawiła i której nie przeczytałam do końca z powodu koszmarnych opisów oraz niezbyt wciągającej (jak na moje wymagania) fabuły to 'W pustyni i w puszczy'

  Lektury szkolne
Dla mnie tam Sienkiewicz lekko przesadza z opisami, mógłby je trochę skrócić. A poza tym nie przepadam za "Krzyżakami" i "W pustyni i w puszczy". Za bardzo wyidealizowane według mnie, zbyt czytelny podział na "dobrych" i "złych". Ale Trylogia to już kawał dobrej lektury.

  Kącik książkowy
O JA. Toś to masakra. Powinno być przynajmniej dwa miesiące!!! Pozwij go do sądu...

Ps: Na przyszłość przemyśl coś zanim to napiszesz.

Mnie i 2 miechy by nie wystarczyły. Ja w ogole nie trawie tych powieści historycznych.
"w pustyni i w puszczy" - dotarłem do 1 opisu przyrody, a po 10 min zorientowałem sie, ze wciąż czytam, tylko nie miałem pojęcia czego. I niestety tak sie kończyła każda kolejna proba czytania tej książki
"krzyżacy" - podobnie, przeczytałem pierwsze 2 strony (na ktorych było więcej przypisow niz treści), ciągle czytałem przypisy i traciłem wątek, stwierdziłem, ze to nie ma sensu
"quo vadis" - moja profesorka w 1 klasie była tak wymagająca, ze nawet streszczenia nie czytałem, podobnie jak wszystkich lektur w 1 kl.

Żeromski też mi kompletnie nie podchodził, "Siłaczkę" zmęczyłem, bo miała 20 stron, a książka była rozmiaru takiej do nabożeństwa, ale i tak nie było łatwo. "Syzyfowe prace" - doszedłem w miesiąc (a czytałem to codziennie!) do 30 strony, z czego moze z 5 przeczytałem ze zrozumieniem.

W tym roku Lalka, Ludzie bezdomni i nowa polonistka, u ktorej chyba tak łatwo mi tak łatwo to nie przejdzie... z resztą na mature też by coś wiedzieć wypadało.

Dla mnie czytanie nigdy nie było formą rozrywki, zawsze sie przy tym męczyłem i nie przepadam zbytnio za książkami. Nie jestem z tego powodu dumny i tak sądze pod tym względem niereformowalny.

  Lektury
A ja... no nie wiem. Przed piątą klasą zabrałam lektury, które mieliśmy przerabiać (Tomek Sawyer, "W pustyni i puszczy") na wakacje. Przeczytałam, fajne. Żadnego znudzenia opisami (mówię o Sienkiewiczu), podobało mi się.

Teraz w pierwszej klasie przerabialiśmy "Krzyżaków". Z początku tak mnie to nudziło! Potem moim zwyczajem, zaczęłam omijać nudne fragmenty, ale tą główną fabułę załapałam i uznałam, że też jest to całkiem, całkiem.
Ale nie obyło się bez zdziwienia na lekcjach ("Kiedy oni zabili tego tura?!").
Bardzo się wczułam w rolę Juranda. Jak mu zalepili oko smołą. Sienkiewicz mało opisał jego ból moim zdaniem, ogólnie mało się zżywał z postaciami.
Albo jak Danusia umarła. No czy to nie było straszne?!

  Lektury
Niektóre lektury są dobre. Na przykład "Zemsta", "Ania z Zielonego Wzgórza", czy "Szatan z 7 klasy". "W pustyni i w puszczy" i "Robinson Cruzoe" nie były złe. Ale najgorsze wspomnienia mam z "Przygodami Odyseusza". Jezu, jeden opis jak on wracał i coś tam z jakimś psem... To było tragiczne.
Z lektur dodatkowym, tzn. na rejonowy konkurs polonistyczny byłem zadowolony. "Sposób na Alcybiadesa", "Oskar i Pani Róża", no i trochę dziecinne "Momo". Fajne były.

A teraz mnie czeka "Mały Książę". A pod koniec roku szkolnego "Krzyżacy"...

  Literatura naszych koszmarów...
"W pustyni i w puszczy".

Czemu?

Wyobrażcie sobie dziecko [lat 11 xD], które miało przeczytać do szkoły tę oto książkę. Po paru rozdziałach się zniechęciło i dorwało pewną ładną, ciekawą książeczkę, żeby się zrelaksować. I wpadło [na pare ładnych lat], nie potrafiło przestać czytać. I co tu zrobić? Musiało czytać dalej lekturę, a nie pierwszy tom Harrego Pottera xD

Poza tym, Nel i te opisy...brrr...film był ciekawy, ale...łech =='

  Literatura naszych koszmarów...
1. ,,Krzyżacy" nie przeczytałam, może nie ze względów, że rady nie dałam(jakbym się przymusiła to jakoś by było), ale mama zaczęła wrzeszczeć, że nie zdąże i że streszczenie trzeba czytać, ale na litość te jego opisy, a to coś podobno co było zmodyfikowaną gwarą góralską, ja dziękuję. Poza tym większość bohaterów uznałam za kompletnych wariatów.
2. ,,W Pustyni i w Puszczy". Przeczytane z wielkim trudem. Myślałam, ze umrę z nudów, bo opisy bły śmiertelnie nudne, nie bchodziły mnie żadne Baobaby nazwane Krakowem, ani lwy zabijane ze sztucera. I ten Pan- Ja- Wszytsko- Umiem- Staś.
3. ,,Syzyfowe Prace"= Żermoski ja dziękuję. Nigdy więcej, a biorąc pod wagę, ze jestem w I lo wszystko przede mną. Ach te opisy przyrody. Usyialam. Zero konkretów. Może fabuła fajna, ale sposó npisania dla nie potworny. Z trudem przebrnęłam.
3. ,,Stary Człowiek i Morze". To było po prostu nudne. Całość tej lektury udało mi się streścić w jednym zdaniu. Jej treść nie była warta, przynajmniej jak dla mnie trzy godzinnego siedzenia nad tym czymś i zastanawiania się, który raz czytam to samo zdanie.
4 ,,Anaruk Chłopiec z Grenlandii". Moja lektura w 2 klasie podstawówki, jeśli dobrze pamietam. Alina i Wiesław Cętkiewiczowie. Koszmar. Miała chyba około 16 stron i była wybitnie nudna. Nic mnie w niej nie zainteresowało, ani bohater, ani opisy. Być moze właśnie od niej jak słysze o wyprawach na bieguny mówię ,,Błe...".
5. ,,Kamienie na Szaniec". Nie lubię ogólnie niczego, co wiąże się z II Wojną Światową, a w dodatku ta lektura mnie znudzila. Nie pasował mi ten język, nie lubię po prostu tego stylu pisania.

  Literatura naszych koszmarów...
Ej no. Robinson Crusoe jest świetny! Jedna z moich ulubionych książek.
Właściwie nie ma książki, której nie przeczytałam do końca, jeżeli już ją zaczęłam. Nie lubię tego. Jedną z cięższych książek jakie czytałam to zdecydowanie W pustyni i w puszczy. Nigdy więcej. Stasiu i Nel... I opisy! <jęczy> Koszmar.
Krzyżaków przeczytałam. W końcu nawet zaczęło mnie wciągać.
Stary człowiek i morze. Nie wiem co niby jest takiego w tej książce. Płynie, płynie i płynie. Zasnęłam.

  Literatura naszych koszmarów...
Może ja jestem jakaś dziwna, ale większość wyżej wynienionych książek czytałam, jeśli nie z przyjemnością, to bez większych problemów. Przez Trylogię przebrnełam nie wiem kiedy (miałam czytać tylko Potop^^), W pustyni i w puszczy i Krzyżacy nie byli dla mnie jakos specjalnie uciążliwi, a Quo Vadis kocham (Petroniusz....^^). Faktem pozostaje, ze Sienkiewicz w swoich książkach powiela schematy, żeby nie powiedzieć, że niektórzy jego bohaterzy są łudząco do siebie podobni (Kmicic i Winicjusz, Danusia, Oleńka i Ligia...)
Czego NIGDY więcej nie przeczytam:
Pana Tadeusza. Nie rozumiem co jest takiego pięknego w tej księżce. Dla mnie jest ona po prostu mdła. A opisy zbierania grzybów, ogródka, czy jedzenia były koszmarem.
Przygody muminków. Zawdzięczam tej książeczce szczera nienawiść do niewinnej dobranocki. Nudna jak flaki z olejen i do ego jakaś taka dziwna.
Wszelkiej maści harleqiny. To odmóżdza. Boli. I to jak;)

Ja ogólnie przeczytam niemal wzystko. Bo zeby książka mnie nie wciągneła to musi być naprawde specjalna^^ Teraz jestem w trakcie czytania MIstrza i Małgorzaty. Wszyscy znajomi mówią, że to koszmar. Miprzybyła kolejna ulubiona książka^^

  Literatura naszych koszmarów...
Powiem wam szczerze, ze dla mnie najgorszymi lekturami były "Pan Tadeusz" i "Dziady cz.3". Przeczytałam tylko kilka stron. A potem urywki, które trzeba było znać na lekcji. W większości czytane na zajęciach. Do "Pana Tadeusza" zabierałam się kilka razy. I zawsze kończyłam gdzieś na 20 stronie. Po prostu mnie to nudziło. "Nad Niemnem" czytałam po kawałku. 1/2 książki przeczytałam unikając opisów przyrody. Praktycznie ominęłam tak większość. Potem musiałam nadrabiać. "Zbrodnia i kara". Większej nudy nie było. Jakoś do gustu mi nie przypadło.

Ale "W pustyni i w puszczy" muszę bronić. Dzięki tej lekturze zaczęła sie moja przygoda z książkami. Po niej dopiero zaczęłam czytać. Bo wcześniej nie lubiłam. Potem za to czytałam 20 książek na tydzień. A czasem jak czas był to więcej.

  Chaosik (popsuty)
Btw, Quo Vadis jest dobre *w* Nie wiem, kto to i gadał, że to nudne jak cholera, ale się z nim nie zgadzam zupełnie >P


Ogólnie Sienkiewicz ciekawie pisze ^^. "Quo Vadis" również mi się podobało. "Potop" też był fajny. Ale "Krzyżacy" już nie >>"
'Potop' jeszcze mnie czeka, ale 'Quo Vadis' jest mocne *w*
... co prawda nie lubię Sienkiewcza, głównie za 'Krzyżaków' i 'W pustyni i w puszczy', ale chyba mu daruję XD
Ja tam "W pustyni i w puszczy" lubię xD.
U mnie ląduje mniej więcej razem z 'Krzyżakami' XD
aż wstyd się przyznac ale Oktiś "w pustyni i w paszczy" nie czytał...a "Krzyżacy to wcale taki armagedon nie był ...(pomijając wszystkie tasiemcowe opisy xDD')

  Wasze znienawidzone książki
Mnie się "W Pustyni i w Puszczy" podobało, ale moja inteligentna, podstawówkowa polonistka, potrfiła obrzydzić KAŻDĄ książkę!. Musieliśmy robić jakieś idiotyczne opisy flory i fauny. No totalne dno.
Jak omawialiśmy "Kłamczuchę", to wszytskiem obrzydziła tą książkę. Ja sama miałam jakieś uwagi, ale nie biadoliłam jak inni, gdyż już ją wcześniej czytałam.
Nie cierpię "Opowieści Wigilijnej". Ohyda. Czytałam i myślałam, że jej nie przeczytam. Gdy skończyłam powiedziałam "Wreszcie skończyłam, to głupkowatą książkę!". Nudziła mnie niemiłosiernie, a ze sprawdzianu z lektury (inteligentny pomysł) dostałam 3+

  Najgorsza książka?
Oprócz "Marcina K." i "Pamiętnika jedynaczki" dodam jeszcze: "Przypadki Robinsona Kruzoe". Żal dupę ściska [jak to mówią dziewczyny z mojej kl.]. Nie mogłam... Takie to nudne... Początek tak mnie zainteresował, że przez 6 dni przeczytałam tylko 52 str., po których w końcu dotarł na wyspę! Na wyspie... nudno, jak... xD Nie interesuje mnie jego hodowla kóz i suszone winogrona... Dopiero na 200 str. zaczęło się COŚ dziać... Bo przyjechał ten głupi Piętaszek... Dla mnie i za mało akcji, i za mało opisów... Sensownych opisów. Ale mimo tego... Doszłam do końca.. Chociaż tak "czytałam", że nic nie pamiętam... Omijałam linijki itd. A w ogóle to się okazało, że ja tylko mam TAKIE zakończenie... No cóż... xD

No i jeszcze nieszczęsny Odyseusz.. Króciutkie, ale także się z tym męczyłam.
"W pustyni i w puszczy" było... w miarę, ale jakbym miała bez przymusu przeczytać to chyba bym nie dotrwała do końca.

A Wy.... Jakie są Waszym zdaniem najgorsze książki??

  Konkurs Literacki Prace etap II - oceny i głosowanie

Skomentuję tylko moje typy, bo gdybym chciał ocenić jakoś dogłębniej całą resztę, to bym pisał do rana (i to raczej niekoniecznie pozytywnie).

Mój pierwszy głos idzie na tekst "Chrzanić kota". Znakomite, krótkie opowiadanko z gorzko-ironicznym podtekstem ukazującym, cóż... Meaning of Life. I jeszcze te absurdalne sytuacje, kojarzące mi się z twórczością Johna Irvinga, czyli zamówienie u kelnera i pogawędka z jubilerem. Cudo. Pomijając literówkę ("Liff", zamiast "life"), innych błędów nie dostrzegłem

A mój numer dwa, to "Ta ostatnia walka". Solidne, klasyczne opowiadanie fantasy. Opis walki został bardzo dobrze opisany, nie występuje tutaj chaos akcji, jest ona prowadzona sprawnie i czytelnik po prostu się nie gubi, a to, muszę przyznać, zdarzyło się mnie w dwóch, czy nawet trzech tekstach. Brakuje może tylko bardziej rozbudowanych opisów, ale cóż, to jest cecha dzisiejszej literatury - po co opisywać coś, co doskonale już znamy z TV, gier itd. (co łatwo zauważyć, wystarczy otworzyć chociażby "W pustyni i w puszczy" i znaleźć opis jakiegoś egzotycznego zwierzęcia).

Obie te prace mają także dużą zaletę - są krótkie. Przy niektórych kobyłach w połowie czytania chciało mi się spać, tym bardziej jeżeli akcja rozwijała się bez sensu, albo bardzo, bardzo powooooli.

I jeszcze takie spostrzeżenie - czemu wszyscy uparli się na prozę? Myślałem, że ktoś trzaśnie może coś, hmm, oryginalniejszego (przy okazji zaznaczam, że jeżeli w następnym etapie pojawi się np. wiersz, to jeżeli będzie słaby, nie zagłosuję na niego tylko dlatego, że nie jest opowiadaniem )

Reasumując - oddaję swój głos na pracę nr. 2 i 6

  Co byście zmienili, a co Wam się nie podoba w Eragonie?
Opisy?! FUJ! Nie znoszę tych z "W pustyni i w puszczy" , "Krzyżacy" fuj...
Carnvahall jest nudne, wątek Rorana i Kathtiny jak z "Mody na sukces" ... ale cóż, ignorancja Aryi mnie też wkurza, Elva mnie wkurza, ale dość o postaciach
Akcja w "Eragonie" się zbyt wolno rozwijała i jakoś nie potrafiła mnie zainteresować. Wydaje mi się, że postacie są jakieś takie... płytkie. Nie pytajcie dlaczego, sama nie wiem.

  Co byście zmienili, a co Wam się nie podoba w Eragonie?
jest mnóstow rzeczy które mnie nie wkurzają jestem osobą którą tudno wkurzyć. Może z Elvą przesadziłam, bo cóż, nie jej wina. Do opisów nic nie mam, ale na miłość boską! Nie zniose takich gdzie jest opisany każdy listek i które są tak długie, że zapominam o czy mjest ksiażka.
Zdanie: "opisy?! FUJ!" Odnosiły się do skrajnych przypadków znanych z "w pustyni i w puszczy", "krzyżaków", "Quo Vadis" (ale tylko miejscami) i innych rodzimych dzieł.
Źle odczytałaś moje intencje.

  Ksiazki.
Oj dla mnie najnudniejszą lekturą nie byli Krzyżacy, choć nie przepadam dla Sienkiewiczem.
Dla odmiany mnie najbardziej nudziło przerabiane dawno "W Pustyni i w Puszczy"
Pamiętam, że przeczytałam tylko streszczenie, bo nie mogłam przebrnąć przez te opisy przyrody i sytuacji politycznej. NUDA. Z lektury dostałam 6 i babka mnie jeszcze na jkiś konkurs wysłała

  4 pytania :D
1. Najlepszy film, który oglądaliście
2. Najciekawsza książka, którą czytaliście
3. Najgorszy film, który oglądaliście
4. Najnudniejsza książka, którą czytaliście



1. 'Marzyciel' i ' Requiem dla snu'
2. żadna ;p
3. Piła
4. w pustyni i w puszczy i quo vadis, to była rzeźnia opisów na masową skalę [15stron minimum.. >.<

Gość dnia Śro 14:04, 20 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz

  "Krzyżacy"
Spokojnie skończyłam na czas.
Myślałam, że to naprawdę będzie gorsze. Najgorzej jest zacząć, bo potem jakoś leci. "Krzyżacy" to jedna z lepszych lektur. I na pewno lepsza od "W pustyni i w puszczy".
Najbardziej bałam się opisu bitwy pod Grunwaldem. Czytając tę książkę miałam problem w chwilach gdzie nie było dialogów, bo wtedy się całkowicie wyłączałam i nie wiedziałam co czytam. Z bitwą było jednak inaczej.... Dziewczyny z klasy twierdzą, że ten moment był najgorszy, a ja? Ja czytałam to z wielkimi oczami i ręką na ustach. Opis mi się podobał i strasznie się nim przejęłam.

  Sienkiewicz
''Pamiętnik Księżniczki'' czytałam i nawet taki... no ujdzie na jeden wieczór Sienkiewicza lubię, ale zbyt długie opisy przyrody są w jego książkach. ''W pustyni i w puszczy'' to była męka z opisami... A ''Krzyżacy'' fajni Najlepszy Zbyszko z Bogdańca ^^
I Jagienka. Danusia zbyt delikatna, jak na tamte czasy ;P

  Lektury - zło konieczne?
"Krzy?acy" to by? dla mnie koszmar. Nie wiem jak przez to przebrn??am ale si? uda?o. Jak dla mnie okropno?? (Zaprawd?, mam teraz uraz do Sienkiewicza. I nie jest on ambitny z ?adnej strony.)


Nie no, co jak co, ale Krzyzacy to przepiekna ksiega. Jedna z moich ulubionych. O niebo lepsza od "W pustyni i w puszczy". "W pustyni i w puszczy", przez pierwsze 100 stron byly przewaznie same opisy przyrody... Bleeeeee...

  Była narzeczona [Z]
Te głupawe teksty wymiatają
Co do opisów może by się przydały, ale mnie ich brak wogóle nie przeszkadza
Mam wstręt do opisów po przeczytaniu kilka lat temu "W pustyni i w puszczy" , więc jestem Ci wdzięczna za to, że ich nie ma A kiedy ciąg dalszy?

  Książki
'w pustyni i w puszczy'?
parenaście stron opisu dżungli i tyleż samo opisu góry. -.-
ale to nic w porównaniu z 'tajemniczą wyspą', gdzie się rozbijają przez dwa rozdziały i się rozbić nie mogą.

wczoraj przeczytałam 'medaliony' nałkowskiej.
straszne.
nie książka, ale to, o czym jest w niej mowa.
jakoś trudno mi po tym przerzucić się na 'śniadanie u tiffany'ego'.

  Ulubiona lektura
Co do lektur szkolnych, to nic nie pobije "Małego Księcia" (obydwie części - tak panie i panowie, jest także druga część ). Lubiłam także "Lalkę" i "Romeo i Julię". Nie pogardziłam "Faraonem" i "Panem Tadeuszem" a najlepsza z ostatnich miesięcy była lektura ponadprogramowa o tytule "Mistrz i Małgorzata". Z lektur z dzieciństwa kochałam "Dzieci z Bulerbyn" a ostatnio wydaje mi się atrakcyjna "W pustyni i w puszczy" - dawniej nie przypadła mi do gustu, ale gdy miałam ją w ręku po raz drugi, zauważyłam, że opisy są naprawdę super.

Co do zwykłych domowych lekturek to zdecydowanie polecam "Wiedźmina" A.Sapkowskiego - warto przeczytać najpierw 2 tomy zbioru krótkich opowiadań (w kolejności "Ostatnie Życzenie" i "Miecz Przeznaczenia") i dopiero wziąść się za sagę, bo wtedy znamy już fakty, które będą się tam przewijać.

Ponadto polecam "Raija ze Śnieżnej Krainy" Bente Pedersen - po prostu cud, miód i orzeszki. Cudowna opowieść o małej dziewczynce z biednej rodziny. Rodzice chcą lepszego bytu dla córki i oddają ją w ręce obcych ludzi. I w tym momencie rozpoczyna się jej podróż. Jest bardzo przekorną istotką, a jej opiekun nie cierpi wzroku dziewczynki, tak jakby się tego wzroku bał. Potem zakochuje się ale twarde zasady ludzi z laponii oznaczają, że to opiekunowie wybierają partie dla podopiecznych. Okazuje się więc, że jej miłość jest zabroniona. Smutne, ale cudowne. Wiele wątków, masa emoci. Warto!

  LITERATURA J.R.R. Tolkien
Jest Verne, jest Twain, jest Austen, jest Bronte, jest Sienkiewicz, jest Orwell i ich wszystkich czyta się znacznie lepiej niż Tolkiena, a pisali znacznie wcześniej. To jest raczej właściwość twórczości Tolkiena, który miał genialną wyobraźnię i genialną wizję, ale brakowało mu umiejętności, by przelać ją na papier w taki sposób, by zaczarowała czytelnika.



Czaruje każdy w inny sposób. Mnie Sienkiewicz przeraża. Jak miałam czytać w "Pustyni i w puszczy", to mijalam co drugi rozdział. Opis pustyni na 2 strony!!!! O gustach sie nie dyskutuje, ale o niebo wolę "przynudzanie", jak to nazwałyście Tolkiena, od pieknej mowy Sienkiewicza o pustyni o przedwieośniu i całej reszcie.

  LITERATURA: Trylogia H. Sienkiewicza
A ja powiem tak, 'w pustyni i w puszczy' było beznadziejne, myślałam, że sie załamię, gdy biedne dziewczę w podstawówce próbowałam przebrnąć przez kilkustronicowe opisy pustyni, 'quo vadis' mi się podobało i 'krzyżacy', gdy czytałam też byli całkiem przyjemni (głupia, brzydka, zła Jagienka!), co do trylogii, czytałam to w szóstej klasie i szczerze powiedziawszy niewiele z tego pamiętam^^ ale z tego, co pamiętam było chyba fajne ^^ zamierzam wrócić do tego w wakacje xD

  LITERATURA: Trylogia H. Sienkiewicza
w podstawówce ledwo przebrnąłem przez "W pustyni i w puszczy", matko święta, to było za dużo jak na umysł jedenastolatka. nie lubię, nie znoszę wręcz przydługawych i nudnych opisów, no i w ogóle jakieś takie... dupne to było.
sięgnąłem kiedyś po trylogię, bo Nadia tak zachwalała (a się składa, że w domu ją mam) i odłożyłem niemal od razu.
to nie dla mnie xd.

  LITERATURA: Trylogia H. Sienkiewicza
Mi się zawsze podobało Quo Vadis. Film oglądałam chyba ze sto razy i znam na pamięć. Książka też mogła być, ale jakaś szczególnie porywająca to nie była.
Słyszałam, że Krzyżacy, to kompletna tortura. Na razie się nie dotykam i boje się jak to będzie w szkole, przy omawianiu.
Trylogie tylko oglądałam, choć kiedyś Ogniem i mieczem czytać nawet zaczęłam. Kiedyś mi się takie rzeczy okropnie podobały ^^
W Pustyni i w Puszczy w podstawówce mnie załamywało tymi długaśnymi opisami przyrody, które zresztą ciągle omijałam ^^ Ale kiedy teraz o tej książce myślę, to wydaje mi się, ze znowu taka najgorsza nie była. Całkiem, całkiem. Bywało z tymi lekturami gorzej... ^^

  Lektury szkolne
Co przerabiacie? Do czego zmuszają was, żeby przeczytać, a co sami chętnie czytacie? jaka jest wasza ulubiona lektura? I ta nieulubiona?
Słowem: temat lekturowy.
Ulubionych lektur mam strasznie mało. Rzecz ściślej ujmując: prawdopodobnie żadnej nie doczytałabym do końca, gdyby to ode mnie zależało. Począwszy od "Anaruka" z 3 klasy podstawówki czy 2... "Ten Obcy" też mi nie przypadł do gustu. "W pustyni i w puszczy" też czy ja wiem? Może być. Najgorsze nie było. Za to kompletnie "Krzyżaków" nie poptrafiłam przeczytać. I nie przeczytałam. A 6 z testu dostałam
Na konkurs musiałam przeczytać "Quo Vadis". Przyznaję, że podeszłam do tej ksiązki bardzo niechętnie. Co i rusz szukałam czegoś, żeby tylko wyśmiać się. Myślałam, że padnę jak Petroniusz powiedział do Winicjusza "Podobasz mi się." Czy coś w tym guście XDDD
Za to jak przeszłam dalej, to się przyłapałam, że nawet mnie to wciągło. Później prześladowania i męki chrześcijan, opis. Nawet przy tym płakałam, do czego nie zmusiła mnie żadna z jakichkolweik lektur szkolnych.
Po książce miałam manię na postać Petroniusza, który nota bene fajny był jednak ^^ I Eunice... Czytałam po nie wiem ile razy ten fragment, jak sobie podcięli żyły.
Pomimo, że już ochłonęłam, tym bardziej po zobaczeniu zdjęciu Petroniusza na filmie (którego wyobrażała sobie na BARDZIEJ przystojnego ) to nadal lubię tą książkę.

  Lektury szkolne
Pamiętam, że w 3 klasie podstawówki moją najulubieńszą książką była "Dzieci z Bullerbyn" - pierwsza ulubiona lektura:>
Potem podobało mi się też "W pustyni i w puszczy" i oczywiście "Hobbit" - najlepsza lektura z podstawówki.
Z gimnazjum bardzo polubiłam "Krzyżaków" i "Quo vadis", które przeczytałam na długo przed planowanym przerabianiem. A okazało się i tak, że nie trzeba było czytać, tylko film obejrzeliśmy:/ który w stosunku do książki jest denny i do dupy. Przyznam się, że przy czytaniu też płakałam - chyba w tych momentach, kiedy chrześcijan palono na stosach. Aha, i "Zemsta" też fajna, mocium panie;>
Natomiast moją największą traumą jest "Pan Tadeusz" (10-stronowy opis gotowania bigosu i inne podobne rewelacje)... Bo "Dziady" też nie są najgorsze.
W liceum natomiast z lekturami nie jest już tak lekko, chociaż komedie Moliera dadzą się czytać, a dramaty Szekspira są nawet fajne. Tylko tragedie Sofoklesa trudno strawić W drugiej klasie ma być gorzej - trylogia, "Nad Niemnem", całe "Dziady" i wszyscy polscy romantycy, jak podejrzewam, bo w 2 klasie chyba zaczyna się od romantyzmu. I cała reszta, równie ciężkostrawna.

A aktualnie czytam "Lalkę", programowo lekturę z 2 klasy. I możecie się śmiać, ale nawet mi się podoba:>

  Najlepsza książka ever !
-władcy marionetek
-Tożsamość Bournea , autor: R. Ludlum
-Narrenturm , Spakowskiego
-anioły i demony
-Maska Luny , J. Moździoch

w szególnosci polecam ostatnią pozycję, jest najmniej znana, napisana przez rodzimego autora, a nie odstaje od pozycji klasy światowej.

Nie pominę tematu HarregoPottera, to jest łatwa ksiązka z bardzo przewidywalną fabułą, ale jest świetna dla początkujących czytelników w wieku 7-14 lat. ja mimo, że mam lat 17 skonczyłem w tym roku bo pomyslalem, ze skoda by bylo odpuscic skoro przeczytałem wszytskie oprócz ostatniej. Ta ksiązka nauczyła mnie czytać, nie zande" o psie, który jeździł koleją", "plastusie","dzieci z bulerbyn", czy genialne i kurewsko męczące opisy przyrody afrykańskiej w " W Pustyni i w Puszczy"

Co do wymienionego gdzieśtam Prachetta to po przeczytaniu chyba 5 czesci swiata dysku stwierdzam, że oprócz groteskowego humoru, ironii i sarkazmu wobec dzisiajszego świata nie znalazłem w tej ksiązce nic nadzwyczajnego; a tego sie spodziewałem.

  Najgorsza książka jaką czytaliście
Tyle tylko, że tę elitę wśród piętnastolatków odróżnia od motłochu według definicji większa tężyzna umysłowa, nie wytrzymałość żołądka A co by nie mówić, Tokarczuk lubi pisać o sprawach damsko-męskich pod bardzo konkretnym kątem. A czasem zwierzęco-męskich, damsko-roślinnych czy damsko-męsko-nie-wiadomo-jakich... Co myśmy tam mieli? Wspomniana kozofilia, pedofilia (romans gospodyni z parobkiem), kopulacja z rośliną (poczęcie Ruty), transseksualizm (Agni)... Nienawykłe do naturalizmu duszyczki ma prawo zniesmaczyć - choć nie bardziej niż, np. opis zmiażdżenia robotnika przez maszynę w bodajże "W pustyni i w puszczy", lektury dla siódmej klasy chyba.

Tak czy siak, tamte kwestie ja traktowałem raczej marginalnie. Ta książka ma dużo więcej do zaoferowania. Moim ulubionym motywem była gra i wątek matriksowy pt. "Poza prawiekiem nic nie ma".

  Książki
apfe xdd
w pustyni i w puszczy to była porażka xd moja pierwsza nie przeczytana lektura, z której miałam 5 ;d
Potop trzeci raz czytam xd [ ale już wiem gdzie są nudne opisy, więc z 1000 paru stron, zrobiłam sobie około 500 set xd ]
a krzyżaków kocham!
w ogóle ubóstwiam historyczne książki <33

  coś do czytania
"Alchemik" Coehlo - tej pozycji chyba nie trzeba przedstawiać ale można zachęcić. takie 3 w 1 dokładnie jak chciałaby Malaga. Przede wszystkim jest treść ale nie ma nadmiaru treści. Forma raczej oszczędna bez zbędnych opisów typu "w pustyni i w puszczy" stąd powieść mało obszerna. polecam wszystkim przeciwnikom przerostu formy nad teścią (jak ja).
poza tym "alchemik" nastraja pozytywnie. mozna się oderwać odprężyć i nie czuć się przytłoczonym a mimo to możemy odnieść historię do naszego życia i coś z tej lektury wyciągnąć.

Astro wspomniał już "kiedy byłem dziełem sztuki" i "małe zbrodnie małżeńskie". jestem fanką ...nie, to zęł słowo, jestem miłośniczką erica emmanuela schmitta i uważam że wszystkie jego książki są godne polecenia. oprócz wymienionych istnieją jeszcze

"oskar i pani róża" - poruszająca mądra prosta lecz niebanalna ale to dość znana pozycja

"dziecko noego" - czytam to teraz po raz kolejny.... w tle historia żydowskich dzieci osieroconych podczas wojny, ujrtwanych przez katolickiego księdza w okupowanej Belgii. Schmitt często w swoich książkach mówi o inności o tolerancji i poszukiwaniu swojej drogi i swojej tożsamości. dodatkowym plusem jest to że pisze w pierwszej osobie co jeszcze przybliża nam głównego bohatera i łatwiej jest nam przeżywać jego historię jeszcze pełniej.

następnym razem napisze co jeszcze jest wg mnie warte uwagi ale to już nei będą tak refleksyjne powieści jak te wymienione powyżej.

  POLITYKA (i obyczaje)
Oi,


"czarno na białym" czyli co oznacza i jak jest odbierane słowo "murzyn"



Tu mała uwaga, Murzyn w języku polskim piszemy z dużej litery.

Polacy pochodzący z Afryki (specjalnie używam opisu, bo już nie wiem co
wolno a czego nie wolno mówić) opowiadają się stanowczo przeciwko
"murzynowi" bo ich zdaniem jest obraźliwy ze względu na swoje konotacje
(od
"murzyna do pracy" po wierszyk o Bambo co w Afryce mieszkał)



Wierszyk, nawiasem mówiąc, jest rasistowski i upokarzający. Ale o czym mowa,
jak wystarczy sobie poczytać "W pustyni i w puszczy", żeby się dowiedzieć
dogłębnie, co to jest Murzyn, co to jest Arab, a co to jest dobry światły
Europejczyk...

ponad to, przeciw oficjalnym zakazom używania tego czy innego słowa
argumentuje:
"Taka zmiana może nawet zaszkodzić: może wzbudzać agresję nawet u tych ,
którzy wcześniej byli obojętni na problem. Trzeba przejawy jakiejkolwiek
dyskryminacji zwalczać, ale nie zakazywać, nie czynić ich tematem tabu"

no i ja se tak myślę.... ma facet rację czy nie? a co wy o tym sądzicie?



No toć nie zakazuję oficjalnie używania różnych słów? Po prostu nie
zamierzam zapominać o tym, że jakiś wyraz jest obraźliwy i planuję go
zwalczać.

Wyraz "Murzyn" nie brzmi dla mnie jak określenie obraźliwe, wydaje mi się
językowo neutralny. Ewentualne negatywne konotacje nie biorą się z samego
wyrazu, tylko z idiomów/powiedzonek/przysłów, w jakich występuje. Ale to
wyłącznie moja opinia.


  Odwiedzalnosc strony

| co jeszcze mozna zrobic?? interesujaca strone na przyklad... :)

wlasnie dokladnie NIE o to mi chodzilo. bo gdybym chcial zrobic
"interesujaca" strone to wrzucilbym pelno mp3, warez, porno i mam 1000
odwiedzin dziennie - mnie jednak nie o to chodzi.
chodzilo mi o mozliwosc darmowego promowania stronki (powiadamiania o
niej).



and poldek write again: sorry, only a joke
serio: dobrze moze zrobic proba reklamy takiej strony w jakims czasopismie
komputerowym - nie mowie bynajmniej o reklamie platnej - ale o zwroceniu
uwagi redakcji na jej istnienie... jesli ocenia ja jako ciekawa moga dodac
ja do typowych w czasopismach komputerowych opisow nowych stron WWW ... np w
CHIP albo PCK
....a tak w ogole to o jaki typ strony chodzi??? mozliwe jest jeszce dodanie
strony do jakiegos ringa... w wypadku strony nfswyniki.prv.pl (bo chyba o ta
chodzi) do jakiegos ringa o grach... nie znam ale spodziewam sie ze jest...
i przy okazji... dodaj troche slow kluczowych w znacznikach META ...
wyszukiwarki klasyfikuja 'celnosc' odpowiedzi po ilosci slow nawiazujacych
do zapytania... u ciebie jest:
<meta name="keywords" content="nfs wyniki, najlepsze, czasy, czas"
a moglo by byc przynajmniej:  need for speed (przeciez ludzie to wpisza w
wyszukiwarke!!), gry, games, best results, itd itp etc ... :)

posdr.
poldek

--Ludzie traktujący się śmiertelnie poważnie--
----są  smiertelnym zagrożeniem dla świata-----

---
W pustyni i w puszczy zbiera entuzjastyczne recenzje wsrod internautow.
A co ty sadzisz na temat filmu?

Do wygrania t-shirty i single z piosenka z filmu.
http://www.w-pustyni-i-w-puszczy.pl/
---


  Popkorn sprzed 5000lat!? ;)

W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2005-06-10 22:14, Rokita, Diabeł

| Nie mam zamiaru kruszyć kopii. Opis Exechiela niewątpliwie jest bardzo
| kontrowersyjny. Ale póki co nie widze zadnego powodu aby mieszać wen
| interwencje z kosmosu. :-) Mogł być to wielki rydwan ciągnięty do
| świątynii oglądany oczami prostego pasterza z pustynii, który zobaczył
| kawałek cywilizacji i przeżył szok. Wyobraź sobie indianina z głębii
| puszczy Amazońskiej zabranego nagle na Manhattan do luksusowego
| hotelu... Relacja mogła powstac wskutek szoku kulturowego ale
| niekoniecznie aż na poziomie kosmici-ludzie. Wystarczy relacja miasto
| - pustynia.

Nie chce się czepiać, ale Ezechiel to chyba z Jeruszalaim był. Więc szok
kulturowy na widok rydwanu wydaje mi sie wątpliwy (nie chce mi się iść
po Biblię, jeśli się pomyliłam proszę mnie naprostować).



Czy całe życie był z Jerozolimy?
Równie dobrze mógł to być sen ...
Albo z jakichś powodów pojechał do Babilonu i przywiózł taką wizje.
Nie mamy w rzeczywistosci pojecia co i gdzie widział. Dużo bliższy nam
czasowo opis z podrózy św Brendana jest równie trudny do rozszyfrowania.
Gdyby paranom zechciało sie zajrzeć do ”Navigatio Sancti Brendani
Abbatis” to znależliby tam i swoje rakiety i gigantów i mase innych
smakowitych tematow do spekulowania (li tylko spekulowania)

| PS: Porównaj to z mistycznymi obrazami widzeń starych bab, co to
| Chrystusa widzą w kształcie pnia drzewa albo w plamach na ścianie.

| Chyba nie Zulusi - kult cargo to, wydaje mi się, Maorysi.

Istotnie, cny Rokito, wydaje Ci się. Kult cargo to Melanezyjczycy i
Papuasi.



Pamiętałem z "Mondo Cane" że to gdzieś daleko od nas :-)
Zulusów znam z wyższego poziomu religijnego i genialnego śpiewu :-)

Rokita, Diabeł Polny


  Clancy Tom - Tecza Szesc
Gdyby nie te wszystkie opisy natury niczym w "Pustyni i w puszczy" to nie wiedziałbyś czemu tak naprawdę ci ludzie chcą przebudować świat... Ja uwielbiam te opisy, są esencją jego książek. Napisane bez nich "Zęby tygrysa" są do niczego ...

  polscy autorzy
Dzierzka to całkiem do rzeczy kobieta :] Kheh, nie żebym lubiła konie, ale

A względem Sapkowskiego - można na to mówić o Saga o Reinmarze jak i Trylogia Husycka, spotkałam się już z różnymi nazwami stosowanymi przez mniej lub bardziej "profesjonalne" księgarnie, więc tutaj chyba nie ma wielkiej różnicy.

Czyli ze rozumiem ze najbardziej ze podobal sie opis Reinmar + Adela von Stercza ze?


I cóż mogę odpowiedzieć, Dietr ? Nie sam początek, ale im dalej tym gorzej Subtelna różnica, chociaż czepianie się dozwolone A nie powiem, opisik był niczego sobie, tylko w paru momentach aż nazbyt romantyczny :] Chociaż składny Już lepiej się AS sprawił na Górze ...eeee... Nie pamiętam nazwy, ale w czasie sabatu Wtedy opis był bardziej, hmm .. barwny i przejrzysty No i klimacik lepszy
UWAGA SPOILER!
Końcówka Lux Perpetua była dla mnie wręcz żenująca ... Rein stracił dziewczynę, więc zginęła kochanka Birkarda i to jeszcze jak Na dodatek objawiający się Samson i zwłoki Kruka majestatycznie płynące sobie rzeczką ... Do tego zabity - z zgrozo - przez osobę, o której w całej sadze napisane było ... nic ? Z tego, co pamięta, to nic .. Żenada .. Przez wielkie Ż
KONIEC SPOILA

A Gombrowicz nie okazał mi się jeszcze w wielkiej krasie, ale "Ferdydurke" jest świetne :] Po całych Granicach, Przedwiośniach i innych Ludziach Bezdomnych nie mogłam sobie wymarzyć lepszej lektury szkolnej Czatuję teraz na Trans-Atlantyk

Cóż... Sienkiewicza lubię :] Trylogia mi się podobała bardzo, nic mnie nie nudziła. Ogniem i mieczem ze 3 razy czytałem.


To też powiedzlam Chociaż Trylogii jeszcze całej nie mam za sobą Potop poszedł na 3 dni ( ), Ogniem i meczem w połowie, a Wołodyjopwski na półce ... w bibliotece leży Ale Krzyżacy też mi się podobali ;] Podobnie jak Qui Vadis i W pustyni i w puszczy

/Dietr

  Co się czyta?
A w Pustyni i w Puszczy wam sie nie podobalo ?

a nie podobało się jedyne co pamiętam to to, że odpuściłam sobie czytanie opisu burzy piaskowej, i na wstępie dostałam sztukę, bo własnie opis burzy piaskowej trzeba było streścić na kartkówce x]

  A książka której nie znosicie to...
Ja też nie lubię długaśnych opisów przyrody, bo w pewnym momencie zaczyna mnie to wkurzać.

Nie znoszę "W pustyni i w puszczy"
I wszystko co dotyczy Harrego Pottera i ogólnie książek fantastycznych.

  Telewizor
Czy można wychować dziecko bez telewizor?
Czy wychowywanie bez tv ma więcej plusów niż wychowywanie przy tv?
Telewizor pojawił się w moim rodzinnym domu, kiedy byłem na III roku studiów. Nie z biedy, tylko ze świadomego wyboru rodziców. Różne błędy i wypaczenia mają oni na koncie, ale tu akurat uważam, że to był celny strzał. Zamierzam to powtórzyć w następnym pokoleniu. Co o tym myślicie?



Jestem zdecydowaną przeciwniczką pozbawiania dziecka całkowitego dostępu do telewizji. Przed wojną psychologowie namawiali rodziców, aby nic nie czytali dzieciom do lat pięciu, a potem co najwyżej jedną książeczkę co pewien czas, bo to zubaża ich wyobraźnię. Teraz mamy akcję "Cała Polska czyta dzieciom". Dziecko bez telewizora nie zobaczy mnóstwa rzeczy, które dla jego rówieśników są oczywistym elementem podstawowej, codziennej wiedzy. Nie zobaczy biegnącego tygrysa, śpiewających kolibrów, zabytków innych krajów, ludzi innych ras, egzotycznych pająków, twarzy polityków, obrad Sejmu... Będzie więc wiedziało bez porównania mniej - mimo czytania książek - od rówieśnika wpatrzonego tępym wzrokiem w telewizor.

W dodatku przedszkole, szkoła, a także współczesna literatura dla dzieci zakładają, że dziecko telewizję ogląda. Nie ma więc wszechobecnych wcześniej opisów przyrody, domów, ludzi. Przypomnij sobie "W pustyni i w puszczy" - jak szczegółowo opisany jest lew, słoń, baobab. Teraz nikt tego nie robi, bo słusznie zakłada, że dziecko te rzeczy widziało już na własne oczy. A Twoje będzie jedyne, które ich nigdy nie oglądało.

Kiedyś uważałam, że dziecko do 4-5 lat w ogóle nie powinno oglądać telewizji. I byłam konsekwentna. Nie wiem, czy osiągnęłam dokładnie to, co chciałam. Wprawdzie dorosły już syn nie lubi telewizji i ogląda ją bardzo rzadko (to plus), ale we właściwym czasie nie nauczył się śledzić akcji filmu i mimo dużej inteligencji po prostu się gubi w osobach, kolejności wydarzeń (to minus). Jest jak człowiek, który w dzieciństwie nie został nauczony czytania, a w wieku dorosłym umie wprawdzie czytać, ale już nie czerpie z tego przyjemności.


źródło tekstu: edziecko.pl
Co o tym myślicie?

Dodam, że mam sąsiadów z 3 dzieci, którzy właśnie nie mają TV, i też wcale nie z biedy...

  Ty w świecie fantasy
Imię:
Tomlast

Rasa:
1/2 Demon- 1/2 Dark Elf

Klasa:
Assasyn/Nekromanta

Wzrost:
184 cm

Waga:
77kg

Pochodzenie:
Niewiadome....

Wygląd zewnętrzny:
Długie blond włosy, opadające bezwładnie na ramiona, skóra szara, jak gdyby zakurzona, czerwone tęczówki, szpiczaste uszy, przeciętna budowa ciała, jego ręce przypominają szpony.

Ubranie:
Posiada jedynie stare wytarte spodnie i parę lekko zużytych butów z cielęcej skóry

Broń:
Na plecach nosi dwa skrzyżowane sztylety. Nekromancję opanował do tego stopnia, że nie musi używać różdżek czy kosturów. Wystarczą mu gołe ręce.

Charakter:
Chaotyczny neutralny

Opis ogólny:
Niechciany twór pozostały po wojnie, rozpętanej 111 lat temu w mrocznej puszczy, między demonami a elfami. Początkowo wychowywany przez driady, które znalazły go zagłodzonego i nieprzytomnego w leśnym parowie. W wieku 20 lat uciekł z puszczy, gdyż w porywie głodu zabił kilka driad. W wieku 50 lat zawędrował na zachodnie pustynie, gdzie dotarł do twierdzy Pogromców Smoków. Jedyne nabyte tam umiejętności to sztuka władania sztyletami. Jakiś czas potem odkrył w sobie talent do władania magią nekromancji. Do dziś wędruje po świecie w poszukiwaniu przygód

Umiejętności:
- Magia Nekromancji
- Władanie sztyletami, nożami, sejmitarami.
- Potrafi wytworzyć demonie skrzydła
- Podstawy magi Życia i Ognia
- Odporność na trucizny
- Szybka regeneracja ran
- Szybka regeneracja mocy magicznej
- Ekstremalna szybkość/zręczność

Słabostki:
- Brak tężyzny fizycznej
- Podatność na magie wody
- Ulega kobietom
- Podatność na magię światła
- Nie potrafi w pełni kontrolować swoich mocy demona
-Awersja do wszystkiego co związane z technologią

Inne:
Gotów podjąć się każdej misji, byleby tylko przeżyć niesamowitą przygodę.

Wymarzony towarzysz/ka:
Ent

Najczęściej używane zwroty:
- Litość i miłość są mi nieznane
- Rape me Krauser Sama!!!XD

Taaa, zaraz nam sie tu RPG zrobi:P

  Lektury
Poznawanie kultury, języka ojczystego jest bardzo ważne. To się dzieje za pomocą lektur, które nie tylko pokazują nam, jak ludzie dawniej żyli, jakie mieli zwyczaje, ale wskazują też pewne życiowe wartości, o których nie zawsze dowiadujemy się od rodziców/znajomych.
Myślę jednak, że zmuszanie dzieciaków czy młodzieży do czytania niektórych z książek nie działa na korzyść, tylko zniechęca do czytania. Sama, choć uwielbiam czytać i niektóre lektury naprawdę mnie poruszyły, nie potrafię przebrnąć przez całą książkę, więc zatrzymuję się w połowie lub normalnie przekartkuję resztę i czytam streszczenia. Nie zdarza mi się to bardzo często, ale sporadycznie. I denerwuje mnie jeden fakt. Omawiamy wiele zagranicznych książek, między innymi dzieła Shakespeare'a. I co za cholera, że Anglicy realizują ją we fragmentach, a my z całą musimy się męczyć...? : O
Katorgą były dla mnie Syzyfowe prace Żeromskiego albo Stary człowiek i morze Hemingwaya oraz Krzyżacy i W pustyni i w puszczy Sienkiewicza. W przypadku tej pierwszej książki ja po prostu zadawałam sobie pytanie: WTF?! Jakiś Marcin Borowicz, jakiś dyrektor, jakaś Bieruta czy co za cholera... Książka była tak niesamowicie ciężka do strawienia, że z ulgą przerzucałam kolejne strony. Sama się zdziwiłam, że doszłam aż do jedenastego rozdziału, a potem wszystko szlag trafił. ;D Przy tej drugiej miałam wrażenie, że wystarczyło napisać: "wypłynął, złowił, płynął, płynął, płynął, zabił, przypłynął" (o czymś zapomniałam?). ;p Natomiast u Sienkiewicza denerwuje mnie ta rozlazłość w pisaniu, te przydługie opisy, częste dygresje...
Miło mi się natomiast czytało Quo vadis (o dziwo), Ten obcy, Przypadki Robinsona Cruzoe, Zemstę i komedie Moliera. [;

  Książki, z których wiało nudą
,,W pustyni i puszczy". Staś i Nel wciąż nawiedzają mnie w koszmarach. Opisów ciągnących się czasem przez trzy strony nie muszę wspominać.

  Książki, z których wiało nudą
Książki, z których wiało nudą?

Syzyfowe Prace, Przypadki Robinsona Cruzoe, W pustyni i w puszczy ... Te wspaniałe chwile, ciągnące się w nieskończoność ... Te opisy zapierające mi dech w piersiach

  Książka, której nienawidzisz ?
Krzyżacy, Potop, W pustyni i w puszczy oraz wszystkich nudnych książkek, w których nic się nie dzieje, tylko ciągnące się opisy...

  przygody podczas Pogromu
oto moje odpowiedzi na poszczególne kwestie
Okres wczesnego i koncowego pogromu - tak było trochę napisane na ten temat. Throal na przyklad zamknął się dopiero po 40 latach po Therze. Stąd też pomysł na przygode - kaer pada przedwcześnie (po kilkudziesięciu latach) i mieszkancy muszą odnalezć droge do throalu zanim ten zamknie swe wrota (opisałbym to szerzej, ale w chwili obecnej mam mało czasu).

wspomniane historyjki - przeczytalem tą drugą historyjke. na powierzchnię wyszli 4 dawcy imion (chyba nawet nie adepci), jakby tego było mało wszedzie była pustynia, czyli nie dziwię się, że większość zginęła. Pytanie tylko, czy wszystkie obszary po pogromie były jałową pustynią. Bo na przyklad krwawa puszcza się zmieniła, ale nie stała się jałowym pustkowiem. Puszcza Sewros to samo (chyba). Nic też nie zostało wspomniane przy opisie dzungli Liai, jak wygladała po Pogromie. Ta kwestia pozostaje więc dyskusyjna i chyba zależy od MG jak to widzi.

Historia z lat pogromu - mniej więcej wiem o co ci chodzi, sam też kiedyś o tym wspominałem (chyba). W zasadzie jest to znacznie ciekawsza możliwość wykorzystania tego, co pisalem wcześniej (wszystkie, jak to się ładnie ajfel wyraził, "samobójcze" scenariusze). Mysle, że graczom nie podobałaby się perspektywa szybkiej straty postaci (IMO postacie na powierzchni maja szanse utrzymac się w najlepszym wypadku kilka miesięcy, najczęściej kilka tygodni lub dni).
Nie znaczy to jednak, że takie decyzje nie mogly być w czasie Pogromu podejmowane. Dlatego też mozna to wykorzystać jako tło przygody i jednocześnie pozwolić się graczom dobrze bawić.

Wolność - w pełni się z toba zgadzam. Bawimy się wiec na dwa sposoby:
a) gramy w czasach w ktorych do końca pogromu zostalo sporo czasu i walczymy o przeżycie
b) umieszczamy bohaterów w ostatnich latach pogromu (lata pierwszych throalskich wypraw na powierzchnię)
lub wykorzystujemy ten watek, ajko tlo przygody rozgrywajacej się w czasach dzisiejszych

Klatwa w kaerze - nie tyle samobójczy co IMO konieczny. lepiej wybrac śmierć prawdopodobną niz pewną.

  Życie poza teraźniejszością
Tak własnie pomyslałam, gdy przeczytałam na forum enneagramu Twoje opowiadanie Było tam opisane tyle szczegółów, szczególików, że ja, jako człowiek pozbawiony wyobrazni, całkowicie się w nich pogubiłam i straciłam kompletnie wizję całosci...
Opisy postaci, miejsc, przyrody itp. odrzucaja mnie na kilometr - wielokrotnie łapałam się na tym, że czytanie ksiażki polegało u mnie na szukaniu strony z następnym dialogiem
Co innego ksiażki naukowe, gdzie staram się nadażać za tokiem myslenia i czytam niektóre fragmenty po kilka razy, by lepiej je zrozumieć.

DOKŁADNIE TAK MAMA. ksiażka jest fajna jak ma dużo dialogów. nienawidzę opisów. uważam je za zbędne. choć moja sorka od pl ukazywała nam ich piękno, symbolikę, zwracała nam na nie uwagę, pytała o nie, zachwalała, i inne albatros wedrownyły. ja tylko chce o ludziach. tylko dialogi.
też chciałam podać ten link i nawiazać...okazuje się bowiem ze nie czytam ksiażek bo...NIE UMIEM!!! ciekawe badania i wnioski maja. alem się wku..a Ja nie czytam bo mnie to męczy, nudzi, zupełnie nie intetersuje, denerwuje że muszę to robić. Gdzies było napisane że ja rzeczywiscie nienawidzę lektur, nie kręci mnie poswięcanie im czasu i uwagi, ale : MUSZĘ SIĘ ZMUSIĆ BO KSIĄŻKI SA WAŻNE I WARTOŚCIOWE. ot. psikus. nienawidzę a muszę. to mi zupełnie nie sprawia przyjemnosci. zasypiam po dosłownie 3 stronie! ja nie wiem jak ludzie moga czytać dziesiatki a nawet setki kartek. nie ma nic gorszego niż usłyszeć że sasiadka przeczytała w pustyni i w puszczy w dwa dni, a ja do dzisiaj mam po tej ksiażce traumę, bo niby taka ciekawa, przygodowa, a ja ja męczyłam miesiacami i tak nie dokończyłam. facetka mnie z jej tresci spytała jak doszłam do momentu jak Kali przez jakas górę szedł do swojej wioski chyba. No żenada. Po co czytać takie ksiażki? nic z nich nie mam. godzinka tv więcej mi daje. i radosci i wiedzy, rozrywki i przyjemnosci. pi...ole ksiażki i mozolne czytanie. w dodatku mało pamiętam, a jakbym chciała czytać szybko to już w ogóle nic bym nie wyniosła, a dziesiatki godzin bym przesiedziała znudzona. Nienawidzę ksiażek i czytania więcej niż paru stron. Ale dialogi szybko leca, przyjemnie, i człowiek kuma więcej, i cos się DZIEJE!!! jest akcja, pęd, parcie, ruch, szybkosć, przemieszczanie. Ba! ja w ogóle nie pamiętam co czytałam, nazwy ksiażki, autorki. czasem tylko kołacze mi sie w głowie jakis strzęp sceny. ot-wszystko. i czy warto??!!

  Lektury
Tutaj piszcie lektury, które czytaliście z zaciekawieniem i te które staraliście się przemęczyć.

Mi np. w pamięci utkwiło "W pustyni i w puszczy" kiedy to jeszcze jako młode dziecie natknąłem się na opis piasku na dwie strony... No jak dla mnie to przesada :P

  Świątynia Skala
Po pierwszych 2-ch stronach stwierdzasz że książka jest straszliwie nudna(coś jak opisy przyrody w "W pustyni i w puszczy").

  Co polecisz z lektury ?
w "pustyni i w puszczy"przeczytałam w tydzień... może być tylko za dużo opisów.
Ostatnio koleżanka pożyczyła mi "Ulysses Moore Wrota Czasu" z popcornu...
Czytał/ Czyta ktoś?

  Książki
"Krzyżacy" byli fajni :p Ale za to "W pustyni i w puszczy" jak dla mnie było cholernie nudne... te wspaniałe opisy przyrody... o tak czytałam pół roku, dosłownie. Byłam w 4 klasie, ale i tak od września do lutego, masakra.

  Ania z zielonego wzgórza
ja też wszystkie części przeczytałam... podobała mi się, bardzo...
Szczególnie dlatego, że nie przepadam za książkami typu: W pustyni i w puszczy" gdzie jest bardzo dużo nudnych (dla mnie) opisów a w Ani jest duuużo dialogów, a jak są opisy, to bardzo ciekawe:)

  Lektury
w pustyni i puszczy opuszczałam opisy:P!! my w szkole obecnie (chyba)nie czytamy, a nawet jak czytamy to robimy to na lekcji, a późnie oglądamy film na podstawie książki-co nam się b.podoba:P.

  Wasze znienawidzone książki
Jak dla mnie w pustyni i w puszczy było w miarę ciekawe. Pomijając przydługie opisy przyrody....
Krzyżacy natomiast są strasznie ciężkostrawni...

  Wasze znienawidzone książki
"W pustyni i w puszczy". Jak to wieczorami czytałam zasypiałam o 21 .
Strasznie nudna książka jak dla mnie, a amatorką akcji nie jestem.


Mnie "W pustyni.." też nudziło. Jak dla mnie za dużo opisów.

  Lista profesji
ŁOWCA



Opis:
Nieokiełznana, niebezpieczna dzicz – niewielu bez strachu się w nią
zapuszcza. Dzicz taka to nie tylko puszcze i góry – to także ludne miasta,
pełne ślepych uliczek i ciemnych zaułków. Wszystkie te miejsca są
niegościnne dla nieznajomych, nieprzyzwyczajonych do ich realiów... A
czasem trzeba się w nie zapuścić... Od tego właśnie są łowcy –
przemierzają zdradliwe lasy, góry, moczary, pustynie i miasta, w celu
wykonania zleconego zadania, lub dla spełnienia własnych zamierzeń.
Najwięcej ich pozostaje jednak na łonie natury, gdyż tam czują się
najlepiej i tam najłatwiej pozostają nieuchwytni dla innych ludzi.
Przemierzają więc smagane wichrem pustkowia w poszukiwaniu celu, który
każdy z nich sam sobie ustalił – taka jest ich natura i jak dotąd nikt nie
przekonał żadnego łowcy do „normalnego” życia, jakie wiodą zwykli ludzie.
Najwyraźniej łowcy nie są zwykłymi ludźmi...

Charakter:
Łowcy bywają różni – większość to osoby honorowe, utrzymujące się
wyznaczonych przez siebie ideałów, choć znajdują się wśród nich także
łotry, czyhający na zlecenia i sowite nagrody za ich wykonanie. Niemniej
prawie każdy łowca zachowuje własny system wartości – jeśli jest on
wierny i honorowy, to nie zdradzi kompana nawet w obliczu największego
niebezpieczeństwa. Łowcy przebywają dużo w samotności pośród dziczy,
przez co zazwyczaj są małomówni i zamknięci w sobie. Zawsze też
pozostają czujni i długo zawiązują przyjaźnie, przez co trudno jest ich
podejść wnikając w ich towarzystwo.

Frakcje:
Łowcy nie trzymają się konkretnych frakcji, jednak często przyjmują pracę
jako tropiciele, bądź strażnicy miejsc usytuowanych w niedostępnych
miejscach, takich jak granice przebiegające wzdłuż rozległych puszcz. W
takim wypadku mogą pracować dla wszystkich prócz Jeźdźców, którzy
podobne zadania wolą wykonywać sami. Szczególnie dużo łowców
współpracuje z federacją Kuasty. Z rzadka współpracują też z łowcami
nieumarłych, lecz jeśli chcą wstąpić w ich szeregi, zazwyczaj przechodzą
normalne szkolenie na członka tej profesji.

  Kssiążki z których wiało nudą...
nad niemnem...rozdzial pamietnikow justyny moglby zabic z nudow...nie doczytalam
w pustyni i w puszczy opisy przyrody nie dla mnie

  Najnudniejsza książka jaką czytałem/łam
Chyba nie... jakoś Krzyżaków nawet nie zacząłem... może i fajni... niewiem. W pustyni i w puszczy to było też głupie bo 5 stron opisu jakiegoś krajobrazu czy tego czy Staś ma skroić strzelbę czy nie

  Obrzezanie
Kiaro, dziwne rzeczy piszesz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że Gerszom nie był synem Mojżesza, skoro samo jego imię świadczy o tym, że jego ojciec stał się przybyszem w obcej ziemi (Wj 18:3), a drugiemu synowi Mojżesz nadał imię mówiące o tym, że sam uniknął śmierci od miecza faraona.

Wj 18:5-6 Bg „I przyszedł Jetro, świekier Mojżesza, z synami jego i z żoną jego do Mojżesza na puszczą, gdzie się był obozem położył przy górze Bożej.(6) I wskazał do Mojżesza: Ja świekier twój Jetro idę do ciebie, i żona twoja, i jej dwa synowie z nią.”

Jego synowie i jej synowie to Gerszom i Eliezer.



Widzisz ja rozwazam na podstawie tekstu, nie twierdze gdyz nie mam dowodow , raczej kieruje tok myslenia na analize napisanych informacji.To wszystko.

Sam piszesz ze Gerszom byl synem czlowieka , ktory stal sie przybyszem w obcej ziemi. To bardzo obszerna informacja poniewaz;
1. Akcja zdarzen dzieje sie w Egipcie ( ta ziemia jest ziemia narodzin Mojzesza, Sefory i jej dzieci) , nie jest wiec ziemia obca dla nich przez fakt narodzin. Tu sie wychowali i wyksztalcili , tu wiedli swoje zycie przed wyjsciem na "pustynie".
2. Ojciec Gerszoma byl przybyszem , czyli nie pochodzil z Egiptu. Dla niego ta ziemia byla obca.
3. Gdy mezczyzna poslubial kobiete posiadajaca dziecko ( mowa o czasach dawnych) , bylo to faktem adopcji ( to wiem z opisow historycznych) , stawalo sie ono jego prawowitym dzieckiem, mial wobec niego obowiazki jak wobec dziecka wlasnej krwi. Nie mogl go nawet wydziedziczyc. Tak wiec Mojzesz zawierajac zwiazek malzenski z Sefora stawal sie ojcem rowniez dla jej dziecka , ktore nie bylo dzieckiem jego krwi.
3. Jest napisane ; ide do ciebie i zona twoja i JEJ DWAJ SYNOWIE.... , nie zas TWOI DWAJ SYNOWIE. Czyli dwaj synowie Sefory nie koniecznie musieli byc obydwoma synami Mojzesza.

Dlaczego malzenstwo z Sefora uchronilo Mojzesza przed mieczem faraona? Czy "miecz faraona" , mialo znaczenie doslowne , czy byly to slowa kody? Jezeli tak to co znaczyly? Dlaczego malzenstwo Mojzesza z Sefora musialo byc przymierzem potwierdzonym "przelaniem krwi"?
Syn , jego posiadanie bylo w tym najwazniejsze. Potwierdzilo to wiezy krwi dwoch rodow , jednego z ktorego pochodzila Sefora, drugiego z ktorego pochodzil Mojzesz.
Trzeba pamietac ze teksty ktore rozwazamy tez sa kodowane, ze w nich jest zawarta symbolika, ze taki byl wymog czasow. Stanowilo to ochrone informacji przed tymi ktorzy nie znali kodowania. Czytac zas potrafili , czytali wiec jak opowiesci z sensem ale o innym znaczeniu informacyjnym.

  Książki
a 'W pustyni i w puszczy' ?
ja wspominam mile, choć pamiętam jak dzień przed omawianiem ze 100 stron chyba przeczytałam w jeden wieczór, a ponieważ tam było strasznie dużo opisów przyrody, to było męczące^^

  Najgorsze..
Tak samo z opisami przesadzał w pustyni i puszczy. Książka nie byłaby taka zła, gdyby nie one. Ja jak to czytałam to starałam się omijać opisy i czytałam same dialogii

  Najgorsze..
Co do opisów sie zgadzam, ale i W pustyni i w puszczy i Quo vadis mi się podobały

  Najgorsze..
Tak, zgodzę się... Sienkiewicz i opisy to jedność...Te opisy zniechęciły mnie do "W Pustyni i w puszczy".

  Audiobooki..
Ale słuchać np. "W pustyni i w puszczy"? ja bym siadła. przeciez połowa książki to opisy przyrody itp. a ja je w połowie opuszczałam, czyli w 1/4 książkę ominęłam

  Śmierć inżyniera
Śmierć inżyniera Stańczaka

Straszna śmierć polskiego inżyniera Piotra Stańczaka, zamordowanego na pograniczu Afganistanu i Pakistanu, nie była zwyczajnym zabójstwem, ale usankcjonowanym mordem rytualno-obyczajowym, tradycyjnym od czasów Mahometa wśród wyznawców islamu. Mordercy, którzy zabili Polaka, nie byli zwyczajnymi bandytami czy gangsterami. Byli to terroryści islamscy odwołujący się do Koranu. Na filmie i zdjęciach z okrutnej egzekucji Polaka widać zresztą zielony sztandar proroka Mahometa i wersety z Koranu o wojnie świętej z niewiernymi, czyli dżihadem. Jednym z tych niewiernych giaurów był bezbronny polski inżynier, zabity bestialsko przez terrorystów. Nie był to pojedynczy przypadek. Wręcz odwrotnie. Obcinanie głowy niewiernym poprzez podrzynanie gardła jest powszechną i uświęconą tradycją islamską, znaną z historii, a upowszechnioną ponownie przez Bin Ladena po 11 września 2001 roku. To wtedy właśnie, dokładnie w rocznicę największej klęski agresywnego islamu w bitwie pod Wiedniem 1683 r., Bin Laden ogłosił ponowny i powszechny dżihad - świętą wojnę, przeciwko Ameryce, przeciwko Europie, przeciwko cywilizacji Zachodu - przeciwko naszej cywilizacji.

Wiemy, jak wyglądały ostatnie chwile życia inżyniera Piotra Stańczaka. Dokładnie tak jak pana Nowowiejskiego i innych Polaków zamordowanych przez islamistów w miasteczku Raszków na Podolu. Nie tylko jednak "Pan Wołodyjowski", ale również "W pustyni i w puszczy" zawiera opisy obcinania głowy chrześcijanom przez islamskich fanatyków. W zdobytym przez Arabów Chartumie Staś ze zgrozą widzi głowę angielskiego generała Gordona zatkniętą na bambusie: "Stasia (...) ogarnął niezgłębiony żal, oburzenie i paląca chęć zemsty, a zarazem przestrach zmroził mu krew w żyłach" - pisze Sienkiewicz. Tak jest - strach przed islamem stanowi także obecnie, w XXI wieku, główny element zbrodni, jakich dopuszczają się terroryści. Ci mordercy chcą, aby się ich bano w Londynie, Nowym Jorku, Waszyngtonie, Madrycie - na całym świecie, także w Polsce.
Pierwszym znanym Polakiem, któremu islamiści poderżnęli gardło i obcięli głowę, był książę Henryk Pobożny, bohater bitwy pod Legnicą z Tatarami w 1241 roku. Oblężona Legnica jednak się nie poddała, mimo że obrońcy widzieli zatkniętą na pikę głowę księcia Henryka. Podobnie było pod Wiedniem w 1683 roku, kiedy Turcy zajęli klasztor św. Józefa na wzgórzu Kahlenberg i poderżnęli gardła kilkudziesięciu zakonnikom i księżom, a następnie pokazywali ich obcięte głowy obrońcom Wiednia, aby się poddali woli Allacha i wezyra Kara Mustafy.
Słynna włoska pisarka Oriana Fallaci tak rozpoczyna swą ostatnią książkę pt. "Apokalipsa. Wywiad z sobą samą": "Z każdym dniem wydłuża się lista porwanych, którym obcięto głowy lub poderżnięto gardła (...) w imię Gniewnego i Miłosiernego Boga zamaskowani kaci odczytują wyrok śmierci, a potem podrzynają gardło albo obcinają głowę nożem - piłą". I dalej Fallaci sugestywnie udowadnia, że 11 września 2001 roku zaczęła się kolejna agresja islamu na cywilizację chrześcijańską, z tym że Unia Europejska - Euroarabia, jak ją nazywa Fallaci, wystraszona przez terrorystów ustępuje im pola, a nade wszystko wyrzeka się swoich chrześcijańskich korzeni. Warto przypomnieć, że 3 lata temu islamscy terroryści grozili obcięciem głowy samemu Benedyktowi XVI, a miliony islamistów na całym świecie paliło kukły z wizerunkiem Ojca Świętego.
Śmierć inżyniera Stańczaka z Krakowa nie powinna być nadaremna. Powinna uświadomić Polakom, że nie był to incydentalny akt terroru, ale naprawdę toczy się wojna. Tę wojnę bardzo jednoznacznie zdefiniował wybitny brytyjsko-amerykański uczony Samuel Huntigton w swym pryncypialnym dziele "Zderzenie cywilizacji". Tak jest, to morderstwo Polaka jest właśnie fragmentem zderzenia cywilizacji. I to my ten konflikt na razie przegrywamy. Polska tradycja i polska racja stanu każą jednak zawsze pamiętać i przypominać innym, że niegdyś w wielkiej bitwie pod Wiedniem to pod kopytami polskiej husarii króla Jana III zatrzymana została prawie już zwycięska agresja islamu na Europę.

Józef Szaniawski

  Rozmowy - Kiedy opowiadanie jest ciekawe?
[cytat]Przeczytałam wasze posty i dochodzę do wniosku, ze potrzebna wam porada specjalisty[/cytat]

Taka mała uwaga. Niektórzy z nas tu piszących mają miejsze lub większe doświadczenia z wydawnictwami i naprawdę, gdybyś do tego tematu zaprosiła na przykład Feliksa Kresa, Andrzeja Sapkowskiego albo Rafała A. Ziemkiewicza, to można by mówić o poradzie specjalisty. Nazwiska te są ogólnie znane, większość z bywalców Elixiru czytała cokolwiek z dorobku tych autorów.
Jak na razie nie czytałam żadnego Twojego tekstu, więc nie mogę Cię uważać za specjslistkę w jakimkolwiek temacie. Może podeślij coś swojego do Elixiru albo rzuć tytułami swoich książek, żebyśmy tu wszyscy dowiedzieli się z kim mamy do czynienia.

Ad.1
Pamiętam złośliwe uwagi na temat tytułów powieści z gatunku fantasy. Otóż do jednego koszyka należy wrzucić kartki z zapisanymi na nich rzeczownikami kojarzącymi się z fantasy jak choćby: miecz, magia, przepowiednia, wojownik, smok, władca; a do drugiego przymiotniki typu: świetlisty, tajemniczy, magiczny, mroczny. Potem ciągniemy losy z jednego i drugiego koszyczka i tytuł gotowy. To tyle, jeśli chodzi o wyśmiewanie się z tytułów sterczących na półkach księgarń.

A teraz odnośnie Twojej rady, nic w tym odkrywczego, ze tytuł musi byś powiązany z treścią i przyciągnąć wzrok. Żyjemy w czasach, kiedy wydawnictwa rzucają na rynek byle szmirę w nadziei na to, że prędzej czy później się to sprzeda, więc coś trzeba zrobić, żeby nasza ksiązka nie utonęła w powodzi idiotycznych tytułów. Może masz jakieś bardziej szczegółowe rady?

Ad 2
Rzadko kto w tej chwili rozpoczyna opowiadanie od słów: "Dawno, dawno temu..." albo "Zdarzyło się to za czasów króla XY" albo "Pewnego zimowego dnia, kiedy warstwa śniegu sięgała pod sam parapet...". Większość historii rozpoczyna się właśnie dialogiem, sceną opisującą walkę albo inne ruchliwe wydarzenie, ewentualnie zaskakującym epizodem, który ma na celu zaintrygowanie czytelnika. Wydaje mi sie, że większość osób podsyłających tu opowiadania doskonale sobie z tego zdaje sprawę.

Ad.3
Dialogi to, zdaje się, pięta achillesowa młodych twórców. Ale na to jest rada, bo wystarczy zaczerpnąć przykładów z otoczenia, pozapisywać sobie co ciekawsze wypowiedzi, dialogi czy powiedzonka i potem, pisząc, korzystać ze swoich zbiorów. Przydają sie również dialogi z filmów (byle nie tak okepane jak "hasta la vista, bebe"), komentarze polityków też się moga przydać.

Ad.4.
A niby dlaczego nie? Rozumiem, że nie wszyscy bohaterowie tworzeni przez jednego twórcę mogą być jego alter ego, ale dlaczego choćby jeden nie może być? Czemu "pamiętnik alternatywny" jest zły? W czym może zaszkodzić autorowi, opowiadniu i bohaterowi?
No i w czym imię Paulina jest gorsze od Patrycja? poza tym imiona w rodzaju Sellidariel są dość pretensjonalne. Może podasz jakiś złoty środek na wymyślenie odpowiedniego imienia?

Ad.5
W ten sposób przeczytałam "W pustyni i w puszczy" w niecałe trzy godziny, bo opuszczałam profilaktycznie wszystkie opisy przyrody. Sienkiewicz wielkim pisarzem był, ale niestety celował w przydługich opisach. Zdarza sie nawet najlepszycm.

Ad.7
Nic nowego, niestety. Nawet dziecko wie, że opowieść musi nieść jakąś treść. Jakiś morał, który objawia sie na końcu w pełnej krasie. Byle bajka dla dzieci zawiera to "sedno" o którym piszesz.

Ad.8.
Tak właśnie zrobił Sapkowski przy "Pani Jeziora" i większość czytelników zgodnie stwierdziła, że ta ksiązka to porażka autora, który, zdaje się, chciał raz na zawsze pożegnać się z Geraltem i pokończyć wszelkie pozaczynane wątki. Zrobił się z tego mętlik i bałagan.
Co jest złego w zostawieniu niedomówień, w furtce do pisania kolejnych części? Strach przed tym, ze są one zazwyczaj słabsze od tej pierwszej, wypieszczonej? Niektóre przykłady pokazują, że nie jest to reguła.

Ad.9
Przypyszczam, że większość osób pokazujących tu swoje opowiadania właśnie po to to robi, by móc przeczytać konstruktywną krytykę. Rzadko sie zdarza, ze ktoś w ogóle nie poprawia opowiadania przed posłanien do działu opowiadań. Sprawa więc wydaje się być na tyle oczywista, że tak ogólnikowa rada nikomu nie przyniesie korzyści.

PS. Mam nadzieję zobaczyć niedługo Twoją twórczość w Elixirze. Zapoznam się z nią z radością i napewno napiszę konstruktywną krytykę.

--
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem

  Wiara
Agloval..

Cytat:

Ej, czy kiedykolwiek ktoś powiedział, że nie będzie wojen czy morderstw? Jest powiedziane, że Chrystus przyjdzie ponownie by sądzić żywych i umarłych. Twey będzie Sąd Ostateczny i wtedy to częśc pójdzie do nieba, a część do piekła, to proste

Sądzić żywych i umarłych..
Czy wg kościoła po śmierci nie idzie się - piekło-niebo-czyściec?
Jak tak, to po co drugi raz sadzić umarłych?
Jak w więzieniu na warunkowym?

Cytat:

A kiedys uznanwane to było z niemożliwe

Kiedyś uznawane było za niemożliwe latanie ^^
I wierzyli, że częste kąpiele prowadzą do śmierci..

D_E:

Cytat:

Jezus na pewno nie leczył dotykiem, myślą, uśmiechem czy modlitwą - jest to nie możliwe, medycznie nie możliwe.

Jezus jest postacią historyczną..
Dlaczego w kronikach nie było wspomniane, że wskrzesił kogokolwiek?
Albo uzdrowił trędowatego?
Takie cos powinno się ,,obić o uszy” a jednak żaden z kronikarzy o tych szczegółach nie wspomniał ( tzn wg moich źródeł). Jak coś znajdziecie, to zwracam honor. Zaznaczam od razu, ze biblia odpada…

Fenek :

Cytat:

według mnie zbawienie zależy głównie na życiu i w jaki sposób je przeżyłeś. W tym najistotniejszą rolę odgrywa miłość, i tyle ile tej miłości przekażesz innemu człowiekowi, na tyle cie to determinuje jako człowieka. Wg. mojego nauczyciela od etyki, miłość pochodzi od Boga, i masz obowiązek wręcz przekazywać ją dalej. Ten kto świadomie odrzuca dobroć (a chyba nie ma takiego człowieka, każdy pragnie miłości i akceptacji) ten nie jest wart zbawienia. Tak i ja to widzę.

Podpisuje się pod tym. To bardzo dobra postawa…

Agloval:

Cytat:

Optymalnie oczywiście by było gdyby osoba należała świadomie do jednego z chrześcijańskich kościołów, wierzyła głęboko, przyjmowała sakramenty, stosowała się do zaleceń zawartych w Biblii i była dobra i pełna miłości dla innych ludzi.

I znów ten kościół..
Zalecenia zawarte w biblii..
To nic innego niż kodeks moralny, którego zazwyczaj przestrzegają ludzie..
Prócz trzech początkowych… Resztę można streścić do ,,Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”.
Wyobraź sobie, że wszyscy na ziemi są tacy jak w twoim opisie .. ja bym sobie żyły przegryzła…
Ale to tylko moje skromne zdanie.. Każdy lubi co innego.

Dobromir:

Cytat:

O ile dobrze pamiętam, Jezus zabronił modlenia się do posążków etc, nawet ich kilka porozwalał . Dlaczego zatem wszyscy katolicy jawnie modlą się do krzyży bądź obrazków świętych? I proszę mi nie wmawiać, ze Jezusowi chodziło o to, ze nie wolno wyznawać symboli

Dark Elf:

Cytat:

Zabronił to prawda. Tylko, że każdy wierzący odpowie ci, że modli się do "ducha" danego krzyża, obrazka czy posągu. Modli się do Boga który podczas modlitwy siedzi w krzyżu.
To jest głupota - mówta co chceta, ale wy modlicie się i składacie ukłony przedmiotom a nie waszemu Bogu (który nieistnieje bo nie ma na to dowodów ).

Pamiętacie ,,W pustyni i w puszczy”?
Tam murzyni modlili się do ,,Wielkiego Fetysza”, wcielenie ich boga.
Do latawca zrobionego z bambusa i z papieru..

Fenek :

Cytat:

No z tą nauką to różnie było Lauran ;P Pomyśl, komu zawdzięczasz wino, sery (w tym pleśniowe mnniaaaamm) i całą resztę przetworów? Gdyby mnisi nie wynaleźli tego, nie miałabyś tego :] Poza tym, Kopernik był na początku osobą duchowną wiesz?

Ośmielam się stwierdzić, iż wino jest trochę starsze niż mnisi..
Co do sera.. Nie znam się, zaufam tobie w tej dziedzinie..
Wiem, ze Kopernik był duchownym ( z komiksu o Tytusie) no i był kobietą ( z Sexmisji ;p)

Lev:

Cytat:

o to wlasnie pytam, mam podobne zdanie do ciebie, wiec chcialam, zeby jakis wierzacy mi wyjasnil
zawsze mnie zastanawialo czy Hiob byl w stanie pokochac swoje nowe dzieci?
czy nie wyrobil w sobie odruchu obronnego- jak ich nie pokocham to ja umrą nie bede tak cierpiał

Wytłumaczenie wierzącego :
Szatan jest zły. Bóg musiał mu udowodnić, ze postępuje w sposób prawy i Hiob go kocha ze szczerego serca ^^. Hiob ma nową rodzinę , nowe złoto i wszystko nowe. W czym problem? A tamtych spotka znów w raju ^^
IMO - Hiob był fanatykiem religijnym, przekładającym swoją ,,wiarę” nad rodzinę i zdrowie. Na przestrzeni wieków było sporo takich masochistów…
;]
I najlepiej jest zwalić winę na szatana który podpuszcza boga to mi przypomina dwóch 11-latków:
,,Wejdź na to drzewo, jeśli nie jesteś tchórzem”

  Śmieszne rzeczy 2
sorry ale muszę

Nie ejstem pierwszej trzeźwości - nie wiem czy Kuki też jest trzeźwy tak jak ja... whatever...

Marmi -> Nie gniewaj się ale wyniknęło to ot tak sobie...

Grześ (23:01)
Ty Marmetal mnie rozjebuje... od rana ma opis "::: Relacja z koncertu Metalliki w Wiedniu - work in progress :::"
Kuki (23:01)

Grześ (23:01)
kurwa co on każdą literkę dobiera albo potrzebuje inspektora gadżeta zeby mu te literki znalazł na klawiaturze
Kuki (23:01)
Metallica Nołlajf to sie określa
Kuki (23:01)
xD
Kuki (23:02)
relacjonuje sekunda po sekundie
Grześ (23:02)
taaa ... ciekawe czy zrelacjonuje keidy ściskał poślady żeby baka nie puścic i nie zjebać dźwięku jeźdzców
Kuki (23:03)
"20 minuta, 34 sekunda - James spocił się pod pachą"
Grześ (23:05)
21 minuta - Kirk pomylił palce i zamisat środkowym nacisnąl wiolinową strunę E małym palcem przy czym podrapał sieza uchem i pokazał faka do fanów, w tym samym czasie Lars pierdnął i zaczerwienił sie i biała końcówka pałki poleciała w stronę crasha 16 cali, a James zauważywszy to wszystko krzyknął "HUJA" do mikrofonu i my będąc na fali krzyknęliśmy "Ci w dupe" "
Kuki (23:05)

Kuki (23:06)
pewnie jeszcze dobierze rymy i stworzy poemat na miarę Mickiewicza
Grześ (23:06)
nasz rozmowa chyba nadaje sie do "śmiesznych rzeczy" na forwhom
Kuki (23:06)
"Wyjechaliśmy do Wiednia
auto nurza sie w zielonośći i jak łódka brodzi"
Grześ (23:06)
!
Kuki (23:07)
mówie tobie, to będzie objętościowo dłuższe od Quo Vadis
Grześ (23:07)
chyba od całej trylogii
Kuki (23:07)
od Przemyśla do Wiednia - W Pustyni i W Puszczy
Grześ (23:07)
pisane siedmiozgłoskowcem
Kuki (23:08)

Grześ (23:08)
czy tam trzynastozgłoskowcem chuj to wie
Kuki (23:08)
to jest Marmi!
Kuki (23:08)
będzie 9zgłsokowcem
Kuki (23:08)
bo w słowie Metallica jest 9 liter
Grześ (23:08)
Ty - musiałem policzyc czy aby na pewno jest 9 liter ... bez kitu
Kuki (23:09)

Kuki (23:09)
a ja myślisz, ze nei liczyłem ?
Grześ (23:09)
!
Kuki (23:09)
to tylko Marmi potrafi z pamięci piowiedzieć ile jest liter w słowie Metallica i powiedzieć to słowo w każdym języku
Grześ (23:10)
zapodam to do śmeisznych rzeczy chyba nikt sie nie obrazi
Kuki (23:10)
xD
Kuki (23:10)
spoko
Kuki (23:11)
ale mówie Tobie, MArmi się wkurzy
Kuki (23:11)
i chuja, nie będe wiedział jakie skarpetki ma teraz James
Grześ (23:12)
ja to jakos wymanewruję
Kuki (23:12)
xD
Kuki (23:13)
Marmi jest jak Chuiqita a my się skończyliśmy na 4 kawałku Kill'em All

tam gdzie ejst jakaś przerwa to były emotikonki i nie chce mi sie ich aktualizować teraz/w tym stanie

pozdrawiam

  Opis Świata
Miasta

Renor Che'el – osada, położona w podziemiach krain. Jest zamieszkana i wybudowana przez mroczne elfy i szare krasnoludy, jest miejscem niebezpiecznym, skrytym nieprzeniknionym mrokiem. Goście nie są tam mile widziani, rzadko kiedy wracają stamtąd w jednym kawałku. Po wypędzeniu i rozbiciu drowów w mieście panowała anarchia. Nie było tyle domów szlacheckich, by stworzyć normalną władzę, więc na podestał wystawiono najsilniejszą matkę opiekunkę – Ilivarre Naerth i szarego krasnoluda- Bortarxa Czarnorękiego. Jednak prawda jest taka, że pełnia władzy należy do Ilivarre, a Bortarx jest tylko maskotką – drowy szantażują go i zmuszają do zgadzania się w pełni z każdym planem, myślą, czynem matki opiekunki.

Osada Uzrogha Gniotoczaszki– wioska orków, otoczona drewnianymi palisadami, przyozdobionymi zwisającymi martwymi, nadgnitymi ciałami i wszędzie walającymi się kośćmi. Coś, co wejdzie na teren wioski, a jest uważane przez orki za jadalne, rzadko ją opuszcza. Naczelnym wodzem orków jest sam Uzrogh Gniotoczaszka.

Wioska Spadającego Liścia- dom pierwotnych elfów Zapomnianego Lądu. Przygarnęły elfy, które przybyły do krainy z Czarnej Wyspy. To miejsce może stanowić azyl prawie dla każdego, elfy bardzo często dają schronienie większości innych ras. Nie ma tam jednolitej władzy, decyzje podejmowane są wspólnie.

Górzysty Bastion- ludzka twierdza, otoczona górami. Członkowie większości innych ras są tam mile widziani. Znajdą tam wszystkiego czego potrzebują- od schronienia do bardzo rozległej możliwości handlu. Po zniknięciu Jhavantera rolę głównego Imperatora przejął Laira, mając po swojej prawicy resztę pierwszych odkrywców Czarnej Wyspy.

Ciekawsze Miejsca

Czarne Miasto- dawny cmentarz elfów, powstały jeszcze przed przybyciem innych ras. Cmentarz był regularnie bezczeszczony przez orki. Od kiedy mieszkańcy Czarnej Wyspy przybyli do krain, aktywność na cmentarzu wzrosła. Aktywność nieumarłych… Orkowie zbudowali obok mały fort i zdaje się, że ich szamani mają jako taką kontrolę nad nieumarłymi.

Krypta- niegdyś podziemna twierdza elfów, właściwie ich spichlerz z zapasami, następnie zostało przekształcone w kryptę, gdzie składowano osobno łupy i ciała zabitych elfów. Od jakiegoś czasu nieumarli pobudzili się z wiecznego snu i snują się po zakurzonych korytarzach. Nikt nie potrafi wyjaśnić dlaczego. Podejrzewa się, że mroczne elfy pobudziły je do życia.

Bagienna Puszcza– położona niedaleko elfiej osady jest domem różnych egzotycznych i niekiedy niebezpiecznych zwierząt. Ponadto mieszkają tam niespełnione dusze, które kiedyś pechowo się tam wybrały, i już nie wróciły. Teraz topielcy mszczą się na tym co żywe. Ponadto problemem dla podróżników może być liczna populacja jaszczuroludzi, tam występująca.

Twierdza Terathan- wielka twierdza, położona niedaleko Wioski Spadającego Liścia, zamieszkiwana przez Terathan- nieprzyjemne i agresywne względem innych ras stworzenia. Poszukiwacze, którym udało się wślizgnąć do ów twierdzy mówią o licznych skarbach zebranych przez stwory.

Pustynia- położona na północ od wioski elfów, jest lądem odciętym od reszty rzeką.. Bogata w różnorakie jaskinie, pomniejsze twierdze, oazy, jest miejscem bardzo niebezpiecznym, lecz również przyciągającym poszukiwaczy przygód. Obietnica skarbów ukrytych pod piaskami pustyni, w podziemiach, jaskiniach zwabiła i pogrzebała niejednego.

Sniezna Pustynia - położona na północ od pustyni, odgrodzona od kontynentu morzem Ghardiela, podzielona na dwie cześci. Spotkać tam można różnorakie śnieżne potwory, od niedzwiedzi polarnych, poprzez węże, pająki, trolle po śniezne demony. Było wielu śmiałkow, którzy próbowali sęe przedostać do podziemii tej śnieżnej krainy, Ci co przeżyli, mówią o potężnych śnieżnych smokach, chroniacych skarbów oraz o licznych postaciach, zamarznietych w bryłach lodu.

Jednak nie wszystkie krainy, podziemia, wyspy są odkryte. Czekają na bohaterów zdolnych stawić czoła niebezpieczeństwu i pokazać światu jakie skarby kryje nieznane. Czekamy na wasze opisy ciekawszych miejsc w krainie.

Wszelkie propozycje co do takich miejsc, razem z opisami, prosze wysyła na zayl.ocw@wp.pl . Ciekawsze zostaną opublikowane w tym temacie.
___
Żyj tak, abyś nie musiał bać się śmierci...


  Wewnętrzna Sytuacja Królestwa Vesenai
10 Vese -1005 WU

Opis Sytłacji w Kraju:

Król Amras ogłosił przed całym ludem swoje zaręczyny z piękną Półelfką imieniem Terenes'a, Zaproszono wszystkich Arystokratów z Vesenai i innych wpływowych elfów, zaproszone też Władców wszystkich frakcji którzy mieli sojusz z Vesenai wraz z dworzaninami... To był najpiękniejszy ślub w przeciągu ostatnich 1000 lat, cała ludność sie radowała, bo była szczęśliwa, że ich jedyny Król w końcu znowu się związał węzłem małżeńskim... Świętowano tak cały miesiąc. Wszyscy władcy i arystokracja byli świadkami na ślubie, który sie odbył pod Drzewem Wieczności, Te elfy które miały bliski kontakt z Królem wiedziały że prędzej czy później ta para stanę się jednością i tak się stało zgodnie z ich oczekiwaniami:



Przy oknie Pałacu Wiecznego Ogrodu stała pięknie ubrana w białą suknie ślubną półelfka o blond włosach i kasztanowych oczach i przyglądała się okolicy jak już niewielkie grupy gości wciąż się bawi z okazji wesela, Ale jej uwagę przyciąga bardziej oświetlone miasto, i różno kolorowe zaklęcia wystrzeliwane w nocne niebo...
- Nie widziałam, że stąd wszystko wygląda tak pięknie...
- Jeszcze wielu rzeczy nie widziałaś Terenes'o, a mam więcej do pokazania.
- Królu, ja...
- Proszę, nie mów do mnie Królu, nie jestem już dla ciebie królem... Tylko małżonkiem, Amrasem.- Amrasie ja, martwię się o ciebie...
- Czym ukochana?
- Prowadzisz teraz wojny, z podbojem puszczy i pustyni Veleged, boje się, że może się stać krzywda. - Gdy Król Amra's to usłyszał tylko uśmiechnął się lekko.
- Terenes'o nie martw się o mnie, walczyłem w nie jednej wojnie na tym świecie, nic mi nie będzie...
- Wiem ukochany... Ale ja się naprawdę boje, jak nigdy, mam złe przeczucia że kiedy wyjedziesz to już cię więcej nie ujrzę...
- Zostanie tu tak długo jak tylko będę mógł - uważnie patrzał jej w oczy - Ale potem muszę wrócić z powrotem... Moim żołnierze mnie potrzebują...
- Zostaw żołnierzy walkę, umieją walczyć bez ciebie...
- Ale Terenes'o, przecież wiesz, że nie mogę, naszemu świata zagraża wielki gniew, nie mogę siedzieć bezczynnie w pałacu.
- Ale przynajmniej będziesz ze mną, będziemy wspólnie wychowywać nasze dzieci i dbać tu o naszych poddanych, gdzie jest bezpiecznie. - w tym momencie Król delikatnie dłonią pogłaskał jej gładki policzek.
- Ukochana… będę z tobą, ta wojna i era się skończy, a ja będę cię kochał…, Co do każdego twego dnia. – W tym momencie przy jednym z oczu półelfki popłynęła mała łza po policzku. Amras powoli zbliżył jej usta do swoich i się pocałowali, objęła go ona swymi delikatnymi dłońmi i tuliła do siebie, to samo robił Amras…