Ogłoszenie.

ludzie ! litosci... to nie byl dowcip. to byl smieszny tekst, ktory wiadomo
ze nie jest prawdziwy. oto argumenty za tym co powiedzialem:

1. "Firma komputerowa "Bad Sectors"" -

dalej nie rozumiesz ? jesli tak, to znaczy ze jestes
ograniczony/niedorozwiniety !



Oj!
Cale szczescie, ze sie domyslilam , zamiast pisac placzliwie "nie rozumiem
:-( ".......

Na pl.sci.psychologia opowiadamy sobie tez niezle dowcipy....

podatek :
Autentyk, ja nie musze sie starac, corka ze szkoly przynosi.
J. polski.
Pani : no, Pawel, co to jest oaza?
P. EEee, yyyyyyyy.....
Pani : " W Pustyni i w puszczy " czytales?
P. Ja? Tak!

P. (bez namyslu) Jerzy Hoffman !
Pozdrawiam.
Bozena.


     

  TVN Pod napięcie - o fali

Mnie takie programy smiesza. Pokazali kawalek obcinki, jakies wyglupy -
tak
naprawde nic powaznego. Fala powinna zniknac ale w ten sposob ani troche
sie
do tego nie przyczyniaja. Gdzies tam w dowodztwie moze sobie pogderaja ze
"no cos chyba trzeba z tym zrobic" i tyle. Fala zniknie dopiero wtedy
jesli
kadra w koncu sie za to naprawde wezmie.



CIACH
Po raz kolejny zaczyna sie dyskusja. Trzeba jednak umiec oddzielic
kryminalne dewiacje od fali. To akurat co pokazali wtedy w TVN mnie
rozsmieszylo.Obcinka i tyle. Nawet dosc delikatna. Zacznie sie dopiero jak
pokaza w te niedziele zolnierzy zetki wciagajacych narkotyki......To jest
problem. Nie fala.
Jeszcze jedno. Ostatnio wpadlem w ciekawa dyskusje z zolnierzami sil pow-des
z US ARMY. Opowiadali o fali u nich. Tam cos takiego nazywaja "hazing" i
wiele rzeczy jest zywcem wyjetych od nas. Tez biegaja za baze po alkohol,
cwicza dyskoteki i dostaja bezsensowny wpieprz . I to nie od przelozonych
lecz od zolnierzy starszych sluzba. Takie zjawiska sa szczegolnie silne w
bazach poza USA....
Jak ktos chce szczegoly, to moge podeslac pare kwiatkow......
_____________________
Michal "Chmiel" Chmielarz
10.bdsz 6.BDSz
http://www.desant.to2.pl

---
"W pustyni i w puszczy" juz  na kasetach VIDEO. Podaruj swojemu dziecku przygode !
http://www.w-pustyni-i-w-puszczy.pl


  O dobrodziejstwach patentowania wiedzy
... W dole szumi rzeka, w górze fruwa ptak
A Wojciech Orlinski sobie idzie i śpiewa sobie tak:

| To coś jak związek chinowców z chininą - jest wręcz fundamentalny.

| Wydaje Ci się.

| Oczywiście. W czasach w których Sienkiewicz posadowił akcję powieści nikt nie
| produkował chininy z kory chinowca. Co jeszcze powiesz ciekawego?

Wydaje Ci się, że to trafna analogia.



Wojtku, to Ty tu opowiadasz, że związek dwóch zdań artykułu z tematem X,
jeśli jest _odpowiednio głęboki_, uprawniania do arbitralnego orzekania
o głównym temacie tegoż artykułu w odniesieniu do X. Analogia do "W pustyni
i w puszczy" jako traktatu o chinowcach jest dokładnym powtórzeniem Twojego,
hm, nazwijmy to, rozumowania. Ponieważ dwa zdania mówią o nauce, a nauka
potrzebuje peer-review, to tematem są 'problemy z peer-review przy okazji
publikacji naukowych'.

Walnąłeś sobie bzdurkę - zdarza się każdemu. Tylko że, w przeciwieństwie do
tego co tu sobie brzęczałeś o nieomylności Staniaka, to Ty jesteś tą IPU
znaną z organicznej niezdolności do uznania własnej omylności czy niewiedzy.
I tak to z pobocznego punktu który normalni ludzie uzgodniliby w pięć minut
wyszła Ci kolejna heroiczna walka o zachowanie twarzy przez udowodnienie, że
dwa równa się trzy. Bardzo zabawne jest obserwowanie do czego jesteś w takiej
sytuacji zdolny, ale nie udawajmy może, że masz na poparcie tej swojej tezy
cokolwiek poza głęboką, palącą potrzebą bycia górą za wszelką cenę.

[---]


  Pies w literaturze i sztuce. Omów na wybranych przykładach. Bibliografia.
Pamiętam, że gdzieś w Dekameronie pojawiła się wzmianka o psach (w jednym z opowiadań). Przypomina mi się jeszcze "Biały Kieł" i "Zew Krwi" Jacka Londona. Z naszej rodzimej literatury to na przykład Kusy oraz Sokół z "Pana Tadeusza", Karuś z "Anielki" Prusa, Saba z "W pustyni i w puszczy".
Przykłady psów w sztuce znajdziesz tu: http://www.naszpies.psy24.pl/art.php?art=1756 i tu: http://www.psy24.pl/rozrywka/malarstwo.htm

     

  28 maj 2007
11:00
Rozpoczęcie programu
- rozpoczęcie programu

11:20
Telezakupy
- miejsce na twoją reklamę

11:40
Reklama
- miejsce na twoją reklamę

12:00
Czy ślimaki...?
- Reportaż o ślimakach

13:25
Reklama
- miejsce na twoją reklamę

13:30
W pustyni i w puszczy
- film dla młodzieży z 1912 roku autorstwa Henryka Sienkiewicza. Książka opowiada o przygodach Stasia Tarkowskiego i Nel Rawlison w Afryce.

15:10
Reklama
- miejsce na twoją reklamę

15:25
Czy w dawnym Egipcie żyły krokodyle?
- Reportaż o krokodylach w dawnym Egipcie

16:10
Reklama
- miejsce na twoją reklamę

16:25
Telezakupy
- miejsce na twoją reklamę

16:30
Zakończenie programu
- zakończenie programu

  Właśnie przeczytałem/-am
Właśnie przeczytałem... "W pustyni i w puszczy". Mam ją jako lekturę, ale nie polecam (Chociaż większość z was już ją czytała). W dobrym wydaniu bym jeszcze przeczytał, ale, że mam ją po babci (Z 1930 roku bodajże) muszę czytać w takim dziwnym, starym języku, ale cóż, o książkach mowa. Opowiada o Stasiu i Nel... TFU! Przecież wy to wiecie, czytaliście (chyba)! Wystarczy chyba wam to, że przeczytałem :)

  A na papierze cos czytacie ?
Czytałem dużo od dziecka i z tego okresu wspominam bajki Andersena I siedmiotomową powieść dla dzieci C.K. Lewis "Opowieści z Narni".

Kiedy byłem nastolatkiem śledziłem z ciekawością "Przygody Trzech Detektywów" ALfeda Hitchcocka

Z lektur szkolnych:
"Dzieci z Bulerbyn", "W pustyni i puszczy", "Ludize bezdomni", Lalka"
"Zbrodnia i Kara

sector:

Mistrz i Malgorzata

Michaił Bułhakow
"Rozmowy z katem" Kazimierz Moczarski
"Inny świat" Gustaw Herling - Grudziński <<-- Każdy człowiek powinnien ją przeczytać, aby taka zbrodnia nie dokonała się więcej w przyszłości

W drugiej klasie technikum przeczytałem "Władcę Pierścieni" w sześć dni, przypominał mi Kroniki Narni z dzieciństwa ( Tolkien i Lewis byli przyjaciółmi. W swoich opowiadaniach przekazywali ludziom przesłanie o poświęceniu się jednostki dla dobra ogółu. Alegoria do Jezusa Chrystusa umierającego na krzyżu)

Książki Paulo Coelho, szczególnie "Pielgrzym".
Lubię czytać Deana Koontza (coś jak Steven King)


  Główni bohaterowie, którzy giną
Lubię Piotra Grabowskiego i uważam za jednego z lepszych aktorów młodszego pokolenia. Zauważyliście, ze ma dykcję i głos podobny do Andrzeja Seweryna?



Piotr Grabowski oprócz tego, że ma podobna dykcję, to jeszcze jest trochę podobny do młodego Andrzeja Seweryna. W ,,Tajemnicy twierdzy szyfrów” jako Czerny wypadł bardzo wiarygodnie. Z jego udziałem nie podobał mi się tylko serial ,,Fałszerze – Powrót Sfory”, ale tam na mizernym poziomie był scenariusz, reżyseria i zdjęcia, a aktorzy dostosowali się tylko do całości.
Co się zaś tyczy kupowania polskich filmów przez amerykanów, to Karol Strasburger w jednym z wywiadów opowiadał, że pierwszym filmem zakupionym przez Amerykanów do dystrybucji kinowej był ,,Agent nr 1” z jego udziałem”. Nie wiem czy to prawda, bo dziwiło mnie dlaczego na przykład nie kupili wcześniej nominowanego do Oscara - ,,Faraona”.
Tomasz Mędrzak opowiadał z kolei, że Metro Golden Mayer kupiło ,,W pustyni i w puszczy” co spowodowało, że jako Staś musiał ze swoja partnerką Monika Roscą jeździć po świecie na promocje i premiery tego filmu. Swoja drogą ciekawe czy Amerykanie kupili do dystrybucji: ,,Potop” i ,,Ziemie obiecaną”.

  Muzyka, filmy, hobby. Czyli wszystko o nas :)
oczywiście "W pustyni i w puszczy" w tej starszej wersji z Tomaszem Mędrzakiem w roli Stasia
na nowa już nie porywa...
rewelacyjne "Alternatywy 4", ale też lubię "Dom" i "Potop" (ach ten Kmicic )
a z książek...
w końcu sięgnęłam po Wiśniewskiego i czytam "Arytmie"
niezłe opowiadania - takie leciutko niedokończone.... zachęcają do chwili zastanowienia...

  Ulubione ksiazki
Książeczki :):):)
mhm...wiele z moich ulubionych tytułów zostało już wymienionych ale czasami dobrze jest się powtarzać :)
Mistrz i Małgorzata - Bułhakowa mrrrr...rosyjska ksiązka mrrr, Zbrodnia i Kara toż samo :)
czeska i węgierska literatura np., Królowe nie noszą butów, Wojak Szwejk itp...
wszystko Kurta Vonnenguta a najbardziej Rysio Snajper i Rzeźnia nr.5,
oba zbiory opowiadań Schulza,
wszystko Kafki.
Seria Dumasa o muszkieterach ( Trzej muszkieterowie, hrabia i 20 lat później),
prawie wszystko Sienkiewicza (oprócz W pustyni i w puszczy - ble).
troche współczesnej literatury polskiej nowego pokolenia :) np: debiut Żulczyka :)
troche amerykańskiej literatury np: "Jenny" Ersine Caldwell
wiersze i opowiadania Stachury(szczególnie polecam Pokocham cię siłą woli - cos pięknego).

Hmm...Mogłabym jeszcze dużo wymieniać :)

  Sny
A ja zawsze jak sie obudze w nocy i nie moge zasnac to biore w "Pustyni i w puszczy". Po przeczytaniu paru zdan jush spie

Czasami tez mi sie zdaza loonatykowac....jestem ciekawa czemu moi rodzice sie tak na to wkurzaja.... raz do nich przyszlam do sypialni i zaczelam mowic, ze w naszym mieszkaniu jest bomba atomowa.... Tak mi tata opowiadal....
Albo jak w zeszlym roku pojechalam do cioci na ferie to ona mi opowiadala jak darlam sie do mamy ze dam jej "te upragnione robaki" LOOOOL

  Sny
A ja zawsze jak sie obudze w nocy i nie moge zasnac to biore w "Pustyni i w puszczy". Po przeczytaniu paru zdan jush spie

Czasami tez mi sie zdaza loonatykowac....jestem ciekawa czemu moi rodzice sie tak na to wkurzaja.... raz do nich przyszlam do sypialni i zaczelam mowic, ze w naszym mieszkaniu jest bomba atomowa.... Tak mi tata opowiadal....
Albo jak w zeszlym roku pojechalam do cioci na ferie to ona mi opowiadala jak darlam sie do mamy ze dam jej "te upragnione robaki" LOOOOL


LOOOOL Nadia mnie też zawsze usypiały książki...Ja CHYBA tylko raz lunatykowałam Zawsze pies jak śpię leży mi w nogach i kiedyś moja mama jeszcze siedzi u mnie w pokoju i ogląda film...ja już spałam i mama zgoniła mi psa...Wstałam podeszlam do niej i zaczełam coś mówić o długopisie, że upadł mi i że ma pomóc mi go szukać...Potem poszłam już do łóżka i zasnęłam Jak mama mi to rano opowiedziała, nie mogłam się przestać śmiać...

  Lektury
Ja uwielbiam czytać książki, dlatego przeczytałam prawie wszystkie lektury z podstawówki, gimnazjum i liceum i muszę przyznać, że wiele bardzo mi się podobało. Wymienie więc tylko kilka z nich, które najbardziej zapadły mi w sercu i pamięci:
"Kamienie na szaniec";
"Dżuma";
"Zbrodnia i kara";
"Alchemik";
"Chłopi";
Prawie wszystkie z jakimi się spotkałam o temtyce wojennej, zwłaszcza lagrowej i łagrowej ("Inny świat"; "Opowiadania Borowskiego"). I wiele innych, które nie znalazły się w kanonie lektur.
A jak byłam młodsza to uwielbiałam "W pustyni i w puszczy", "Pana Tadeusza" i "Syzyfowe prace"
Aż wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam "Krzyżaków" i całej Sienkiewiczowskiej Trylogii. (A "Potop" nawet miałam na maturze próbnej z polskiego i pisałam na ten temat ) Starałam się to przeczytać.... ale nie byłam w stanie. Podobnie było z "Faraonem". Jak czytałam te książki to zasypiałam...

A nawiązując:

  Książki, książeczki
"tego obcego" czytałem i nie podobało mi sie. W podstawówce czytalęm KAZDĄ lekturę... najbardziej podobało mi sie "w pustyni i w puszczy" i robinson.. w liceum czytałęm chyba co 10 ksiazkę Tylko Lord Jim był fajny.. i mitologia i opowiadania o 2 wojnie.. . reszta mnie nudziła.. Kiedy wszyascy czytali np "lalkę", to ja szybko czytalęm streszczenie, a potem czytałęm a to Tolkiena, a to Crichtona albo harryego pottera

a nikt Verne'a nie czytał ?
miałem nadzieję, że kazdy tu sie wypowie

  Duchy
Ale gdybym coś takiego zobaczyła to umarłabym... Żadnych przeżyć nie miałam, więc jakoś żyję.



Nieźle.
Ja też czasem widze duchy.Ostatnio za całą noc przeczytałem W pustyni i w puszczy i wszedzie widziałem Kinga (to słoń). Aż strach sie bać.

Ostatnio nam nauczycielka opowiadała :
Pewna pani bała się przejść ok.22 przez cmentarz.Widziała obok jakiegoś faceta,on też chciał miał zamiar przejść.Babka do niego:
-Nie boi się pan?
-Nie ja tak codziennie
-To ja się pana chwycę będzie mi raźniej.
Pod koniec drogi:
-Dziekuje ze mi pan pomogł, nie bałam się aż tak bardzo.
I facet dla żartu :
-Jak żyłem też się bałem.

Ja bym chyba zemdlał.

  Książki
I bardzo dobrze Turgon, Trylogia Sienkiewicza przede wszystkim. Moje ulubione ksiazki to:
- Krzyzacy
- Pan Tadeusz
- Ogniem i mieczem
- W Pustyni i w Puszczy
- Potop
- Pan Wolodyjowski
- Nad niemnem
- Pan Tadeusz
Polecam te ksiazki, gdyz sa to w wiekszosci ksiazki historyczne, opowiadajace o bohaterskich postawach Polakow, walczacych za swoja ojczyzne - Rzeczpospolita.
A zapewne wszyscy jestesmy Polakami i szerzenie kultury Polskiej jest naszym obywatelskim obowiazkiem.

  1
No to ja wystawię swoją listę ulubionych lektur:
podstawówka: e... Tutaj raczej mało było książek, które bym polubiła. Ale z pewnością dobre były: "Pies, który jeździł koleją", "Ania z Zielonego Wzgórza", "Ten obcy", "Krzyżacy" i w "Pustyni i w puszczy" w wersji bez półstronicowych opisów przyrody .
gimnazjum: "Kamienie na szaniec" (i nic więcej nie przychodzi mi do głowy).
Liceum: opowiadania Borowskiego (przeczytałam prawie wszystkie), "Zbrodnia i kara", "Mistrz i Małgorzata", "Lalka" też całkiem niezła, "Ludzie bezdomni" i "Przedwiośnie". To chyba by było na tyle

  1
Z wczesnych lat szkolnych "Dzieci z Bullerbyn"
Potem "Ania z Zielonego Wzgórza", "W pustyni i w puszczy"

Czasy licealne: Zbrodnia i kara- pierwsze miejsce zdecydowanie, Dżuma, Quo vadis,

Podobały mi się też "Przedwiośnie", "Mistrz i Małgorzata", "Nad Niemnem" (wiem, że jest znienawidzone przez uczniów, ale ja przeczytałam z przyjemnością), "Pan Tadeusz", opowiadania Borowskiego, "Inny świat", "Świętoszek", "Hamlet", "Makbet", mitologia , poezja Szymborskiej, Gałczyńskiego, Staffa, Miłosza, w późniejszym czasie doceniłam "Granicę"

Nigdy nie przyłączam się do chóru biadolącego nad lekturami szkolnymi. Uważam, że wśród lektur jest mnóstwo świetnych książek. Owszem są też pozycje cięższe- poezja średniowieczna, barok, nie bardzo lubię też dramaty romantyczne (co nie znaczy, że nie warto ich poznać) Polski w liceum , przy fajnym nauczycielu może być czystą przyjemnością

  śmiech to zdrowie-dzielta się kawołami
Polak,Rusek i Niemiec idą przez pustynie i zatrzymał ich diabeł i mówi :
-przepuszczę wa jak rozśmieszycie tego konia
Ok sobie myślą i pierwszy idzie Niemiec po 5 minutach wygłupów wraca a koń jak stał tak stoi wiec drugi idzie Rusek skacze wygłupia się i nic koń dalej się nie śmieje więc idzie Polak szepną coś koniowi do ucha i koń w śmiech diabeł mówi
-ok udało się wam możecie iść dalej
Po jakimś tygodniu wracają spowrotem i Diabeł ich znowu zatrzymuje i mówi jak sprawicie żeby ten głupi koń przestał się śmiać to was puszcze wolno.
Wiec ok pierwszy znowu idzie Niemiec opowiada jakieś historię i nic koń dalej się śmieje to drugi próbuje Rusek po 5 minutach wraca ale koń dalej się śmieje więc poszedł Polak po niecałej minucie wraca a koń załamany Diabeł bierze na bok Polaka i się go pyta
-co ty mu powiedziałeś że zaczął się tak śmiać
na co Polak odpowiada
-powiedziałem mu że mam większego od niego
A co teraz mu powiedziałeś że jest taki załamany pyta Diabeł
Na to polak
-nic po prostu pokazałem mu swojego

  Uczniowie Mistrza
Tak troche odnośnie stylu Tolkienowego - to trochę chyba wszyscy za bardzo na Władcy Pierścieni się skupiamy. A tam opisy faktycznie trochę dłużyznami zalatują W Silu jest dużo lepiej w tym względzie - może dlatego, że preferowaną formą są opowiadania, a nie wielkie tomiszcza.

Aha no i jesio jeden problem - Tolkien zył w czasach dinozaurów (no dobra żył przed Black Sabbath)- Anglii Tolkiena było bliżej do epoki królowej Wiktorii niż do XXI wieku. Angielski z lat 50 to zupełnie inny angielski niż obecny. Trzeba trochę poprawkę zrobić właśnie na czasy kiedy coś było pisane. Tolkiena jako autora powinno się chyba oceniać z perspektywy czasów w których pisał. Tego jaka wtedy była mentalność, jakie wtedy było tempo życia, jaki wtedy był język. Ocenianie Tolkiena wg dzisiejszych standardów jest trochę krzywdzące dla Tolkiena. Tak samo jak krzywdzące byłoby ocenianie Sapkowskiego przez pryzmat literatury socrealistycznej lat 50tych Spróbujmy oceniać autorów i ich styl przez pryzmat czasów w jakich żyli i tworzyli

Kiedyś mi się śmiać chciało, jak ktoś walnął w podstawówce, że "W pustyni i w puszczy" ma archaizacje.

  Wasze ulubione książki
Zostało mi już na oko około 70 stron do końca i chyba już mogę wyrazić ogólną opinie. Jedyne co mnie wsumie irytowało w tej ksiązce to "przyśpiewki ludowe".
Pozatym przypomniało mi sie o kilku fajnych książkach, o których wcześniej nie napisałem.
A więc:
"W pustyni i w puszczy"- Henryk Sienkiewicz. Lekceważyłem tą lekturę i nie chciało mi sie jej czytać z racji dużej ilości stron ale jak wreszcie zacząłem czytać to błyskawicznie łyknąłem.
"Zwiadowcy"-Jerzy Korczak. Książka wpadła mi przypadkiem do ręki podczas tapetowania mojej izby. Wyciągałem różne książki z komody i zwróciła moją uwagę własnie ta z polskim żołnierzem, wyłaniającym sie z ciemnosci z pepechą na okładce. Spojżałem na pierwsza stronę, przeczytałem kilka zdań i mnie wciągnęło. Zajęła mi około 3 dni. Trzymała mnie w napięciu i była też częściowo oparta na faktach autentycznych. Ogólnie fabuła opowiada o grupie zwiadowców z LWP. Akcje za liniami wroga i wojenne przygody(końcówka 2 wś).
"Robinson Crusoe"-Daniel Defoe. Lektura z podstawówki, chyba 6 klasa ale juz nie pamiętam bo mam słabą pamięć. Czytałem z zapartym tchem i bardzo mi się podobała. Kiedyś tam ostatnio wpadła mi w ręce to przeczytałem jeszcze raz .
"Krzyżacy"-H. Sienkiewicz. Lektura chyba z gimnazjum. Mimo trudnego języka czasem byłem zdziwiony ile stron poszło i nawet tego nie zauważyłem. Ale miała tez swoje drętwe momenty w których się nie chciało czytać...

PS. Jak jeszcze mi się coś przypomni to dopiszę
Pozdrowionka

  "Ja, Ludvig Nessa, pastor na wygnaniu"
Świat cały zna dialog, lakoniczny albo jeszcze lepiej amerykański, jaki wymienili z sobą w Grand-Hotelu paryskim Stanley i Gordon Bennet; można go streścić do zapytania, odpowiedzi i rozkazu:
- Wiesz pan, gdzie jest Dżęms ?
- Nie !
- Jedź pan go szukać !
To wszystko: Stanley pojechał na chybił trafił. 21 Marca 1871 r., dotarłszy morzem do lądu afrykańskiego, opuścił Bagamoyo, port Zanzibaru i zagłębił się w tajemnicze a groźne tajniki puszcz i pustyń czarnej części świata.
Był wówczas pełen sił, zapału i zaufania we własne siły. Wychodząc z Bahamoyo na czele 46 ludzi, rzucił szczupłemu oddziałowi rozkaz: Forward !

I znalazł !
Było to w Użiżi, na wschodnim brzegu jeziora Tanganajki.
Około 10-ej godziny - opowiada Stanley pod datą 3-go listopada 1871 - przybyła do Użiżi karawana. Zapytałem o wiadomości.
- Jakiś Musungu (biały człowiek) jest tam od trzech tygodni.
Zadrżałem na tę wiadomość.
- Biały człowiek ? - zapytałem.
- Tak, biały człowiek.
- Jak jest ubrany ?
- Jak władca much(tak mię nazywano).
- Czy młody ?
- Nie, stary; ma białe włosy na twarzy. Przy tym chory.
- Skąd przybył ?
- Z kraju, który znajduje się po drugiej stronie Uganki, daleko, bardzo daleko, a który zwie się Manyniema.
- Doprawdy ? I znajduje się rzeczywiście w Użiżi ?
- Widzieliśmy go zaledwie osiem dni temu.
- Więc tam wtedy przybył ?
- Tak, lecz już oddawna.
- Hurra ! To Dżęms ! To Dżęms ! nie może być kto inny.

  Jaką książke maglujesz ?
Sienkiewicz '' W pustyni i w puszczy'' - lektura.
(...)
I wiersze i opowiadanie koleżanek z forum.

A nie dawno przeczytałam ''Małą Księżniczkę''



aż boje się pomyślać w której jesteś klasie

ale,ale! pełna tolerancja....

Scypion no! Uprzedziłeś mnie! To ja się chciałam uczepić No ale trudno...nie zdązyłam.
Ah ten męski refleks

ja w obecnej chwili przerabiam swoje wypociny związane z prezentacją maturalną i pochłaniam przy tym spore ilości muzyki z nią związanej a zwaną potocznie poezją śpiewaną ( tudziez piosenką poetycką)...

  Literatura naszych koszmarów...
Czego Agee nie lubi czytać? Dużo tego =='
Ja mam spcyficzne wymagania. Żeby książka mnie zainteresowała to ona musi od samego początku wciągać. Takich było niestety niewiele w moim życiu. Każdej brakowało tego czegoś. Tego co potrafiłoby ukazać istotę całego opowiadania i potrafiącej przenieść nas do innego świata.
Ja nie czytam z nudów. Bo nie potrafię się do tego zmusić.
Podam przykłady książek nie do zniesienia:
"Kamienie na szaniec" - Nie była trudna, jak to niektórzy mówią. Po prostu mnie nudziła.
"W pustyni i w puszczy" - tak samo jak poprzedniczka - uważam, że film był znacznie lepszy. Sam pomysł na książkę - super, ale... Cóż. ( Ciii nie obrażaj swojego patrona szkoły xD )
Wszystkie książki Musierowicz typu "Ida sierpniowa" ... NIEEEE! Tylko nie słodkie opowiadanka o nastolatkach TT Jeśli jeszcze ktoś da mi to do ręki... Umrę!
Wszystkie części "Pamiętnika księżniczki" ... O nie nie... u.u Koszmar.
Wszystkie typu ach, och, zakochałam się! On mnie nie kocha, płaczę och jaka jestem smutna... Boys boys boys *_* =='' Albo : o mój makijaż, o nie!
Jeśli pisarze myślą, że trafią tym do mnie... ==' To sie mylą. Już w wieku 10 lat nie mogłam słuchać o tego typu bredniach. u.u
Mówie wam, że mam coś z psychiką xD Tylko dramaty, horrory ale i te nie wszystkie xD ( ostatnio czytałam "Niemcy" - świetne xD )

  Wasze ulubione(ukochane) książki
Oczywiście:
Książki R.A. Salvatore'a:
"Trylogia Mrocznego elfa"
"Trylogia Doliny Lodowego Wichru"
"DZiedzictwo Mrocznego Elfa"
Harry Potter- J.K Rowling
"Władca Pierścieni","Hobbit"-J.R.R. Tolkiena
"W osiemdziesiąt dni dookoła świata","Tajemnicza Wyspa"-Juliusza Verne'a
"W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza
"Rambo" Davida Morrell'a
"Zaginiony Świat" -Michael Crichton
"Historia RUNESTAFA"-Michael'a Moorcok'a
"Opowieści z Narni"-Levisa
"Baśnie"Andersena
Narazie wystarczy.Na tych książkach się wychowałem,no może niektóre czytałem dość niedawno,ale to nie zmnienia faktu,że dla mnie są najleprze tak jak każde.Dla mnie każda książka opowiadająca ciekawą historię jest fajna,nie ważne o czym by nie była...

  Konkurs Literacki Prace etap II - oceny i głosowanie

Skomentuję tylko moje typy, bo gdybym chciał ocenić jakoś dogłębniej całą resztę, to bym pisał do rana (i to raczej niekoniecznie pozytywnie).

Mój pierwszy głos idzie na tekst "Chrzanić kota". Znakomite, krótkie opowiadanko z gorzko-ironicznym podtekstem ukazującym, cóż... Meaning of Life. I jeszcze te absurdalne sytuacje, kojarzące mi się z twórczością Johna Irvinga, czyli zamówienie u kelnera i pogawędka z jubilerem. Cudo. Pomijając literówkę ("Liff", zamiast "life"), innych błędów nie dostrzegłem

A mój numer dwa, to "Ta ostatnia walka". Solidne, klasyczne opowiadanie fantasy. Opis walki został bardzo dobrze opisany, nie występuje tutaj chaos akcji, jest ona prowadzona sprawnie i czytelnik po prostu się nie gubi, a to, muszę przyznać, zdarzyło się mnie w dwóch, czy nawet trzech tekstach. Brakuje może tylko bardziej rozbudowanych opisów, ale cóż, to jest cecha dzisiejszej literatury - po co opisywać coś, co doskonale już znamy z TV, gier itd. (co łatwo zauważyć, wystarczy otworzyć chociażby "W pustyni i w puszczy" i znaleźć opis jakiegoś egzotycznego zwierzęcia).

Obie te prace mają także dużą zaletę - są krótkie. Przy niektórych kobyłach w połowie czytania chciało mi się spać, tym bardziej jeżeli akcja rozwijała się bez sensu, albo bardzo, bardzo powooooli.

I jeszcze takie spostrzeżenie - czemu wszyscy uparli się na prozę? Myślałem, że ktoś trzaśnie może coś, hmm, oryginalniejszego (przy okazji zaznaczam, że jeżeli w następnym etapie pojawi się np. wiersz, to jeżeli będzie słaby, nie zagłosuję na niego tylko dlatego, że nie jest opowiadaniem )

Reasumując - oddaję swój głos na pracę nr. 2 i 6

  "W pustyni i w puszczy"
stało się. mam lekturę. "W pustyni i w puszczy". powinniście tą książkę znać. właśnie usiłuję nadrobić stracone sześć rozdziałów, ale nie daję rady. ta książka według mnie jest straszna. chyba tylko dwa razy coś się w niej działo.

dla niewiedzących:
jest to książka Henryka Sienkiewicza, opowiada o dwóch osobach- Stasiu (14 lat) i Nel (8 lat), którzy wyjeżdżają ze swoimi ojcami do miasta Medinet, skąd zostają porwani.

w telegraficznym skrócie.
co sądzicie o tej lekturze?

  Fanklub Billa
A ja nie chcę być zakonnicą, bo chcę to codziennie robić z Billem,
mwahaha xD

A ja Wam opowiem kawał, tak dla styki xD

Znacie "W pustyni i w puszczy"?
(Astray słyszy głośne "TAK!")
To bardzo dobrze
W tym kawale Kali zakochał się w Nel.

No i dobra, uwaga - opowiadam xD

Kali zakochał się w Nel (czy już tego nie pisałam? ) i postanowił się jej oświadczyć. No, a że Kali nie pociąga fizycznie i psychicznie Nel, no to ona nie chce się zgodzić i idzie do kumpeli, by ta, jej podpowiedziała, jak mu delikatnie odmówić, by nie złamać serducha.
W końcu za radą przyjaciółki idzie do niego i mówi:
- Kali, ożenie się z Tobą, jesli kupisz mi samochód.
- Kali kochać, Kali kupić.
No to lekko podłamana Nel wraca do kumpeli i prosi o ponowną radę. Następnie znowu idzie do Kaliego:
- Wyjdę za Ciebie, jeśli kupisz mi Dom z basenem.
- Kali kochać, Kali kupić - usłyszała ponownie.
Teraz w kompletnym załamaniu wróciła do przyjaciółki i mówi:
- Poradź mi coś, bo on powiedział, że mi to wszystko kupi, a ja naprawdę nie chce za niego wyjść!
- Powiedz mu... żeby miał DWUMETROWEGO (xD). Napewno nie będzie miał, więc nie będziesz musiała za niego wyjść.
No to Nel cała happy idzie do Kaliego i mówi:
- Wyjdę za Ciebie, jeśli będziesz miał dwumetrowego.
- Kali kochać, Kali skrócić xD

Koniec xD
(Słyszy gromki śmiech) xD

  Lektury
o nieszczęśliwej miłości będzxiesz czytać w 2 liceum:]



o, to bardzo krótka charakterystyka "Lalki"

opowiada o wielu rzeczach, bardzo wielu. trochę o Warszawie, trochę o poslim społeczeństwie, trochęo wspomnianej już nieszczęśliwej miłości.

Kacha, spadłaś na głowę? "w pustyni i w puszczy" było upiorne! Film też! (a piosenka Kozidrak już w ogole...) tak samo z "syzyfowymi pracami"! film był upiorny i grała w nim straszna Bachleda-Curuś... (mam na VCD jakby ktoś chciał...)

a tak a propos książek- czytam własnie "Amatorki" pani Jelinek. Doskonała książka. O kobietach.

  Lektury
Ja podobnie jak Jurgi, czytałem te, które mi się podobały. Wiele z tych, które ominąłem, albo nadgryzłem w LO przeczytałem później sam (np. "Zbrodnie i karę").

Odpowiadając na oryginalne pytanie posta: przeczytałem Rogasia z Doliny Roztoki, Odarpiego..., W pustyni i w puszczy, Krzyżaków zacząłem, ale nie dałem rady : / Ferdydurke (RULEZ! - bardzo mi się podobało), wszystkie opowiadania Hłaski, Borowskiego, Medaliony, Zdążyć przed Panem Bogiem, Mistrza i Małgorzatę i Kamienie na szaniec (książkę czytałem jeszcze w podstawówce i pamiętam, jak cisnąłem nią w kąt zszokowany po tym, jak drugi z głównych bohaterów zginął; wróciłem do niej dopiero 2 tygodnie później ). Moją polonistkę w LO prawie udało mi się namówić jeszcze na Rok 1984 i Anus mundi, ale niestety zabrakło czasu w semestrze

Wszystkie Nad Niemnami, Lalki, Chłopów, Dżumy i Ludzi bezdomnych spaliłem na stosie mojego zainteresowania Pratchettem, Dukajem, Hłaską i Stevensonem

"Koniec i bomba, kto czyta - ten trąba!"

  Ulubiona lektura
Co do lektur szkolnych, to nic nie pobije "Małego Księcia" (obydwie części - tak panie i panowie, jest także druga część ). Lubiłam także "Lalkę" i "Romeo i Julię". Nie pogardziłam "Faraonem" i "Panem Tadeuszem" a najlepsza z ostatnich miesięcy była lektura ponadprogramowa o tytule "Mistrz i Małgorzata". Z lektur z dzieciństwa kochałam "Dzieci z Bulerbyn" a ostatnio wydaje mi się atrakcyjna "W pustyni i w puszczy" - dawniej nie przypadła mi do gustu, ale gdy miałam ją w ręku po raz drugi, zauważyłam, że opisy są naprawdę super.

Co do zwykłych domowych lekturek to zdecydowanie polecam "Wiedźmina" A.Sapkowskiego - warto przeczytać najpierw 2 tomy zbioru krótkich opowiadań (w kolejności "Ostatnie Życzenie" i "Miecz Przeznaczenia") i dopiero wziąść się za sagę, bo wtedy znamy już fakty, które będą się tam przewijać.

Ponadto polecam "Raija ze Śnieżnej Krainy" Bente Pedersen - po prostu cud, miód i orzeszki. Cudowna opowieść o małej dziewczynce z biednej rodziny. Rodzice chcą lepszego bytu dla córki i oddają ją w ręce obcych ludzi. I w tym momencie rozpoczyna się jej podróż. Jest bardzo przekorną istotką, a jej opiekun nie cierpi wzroku dziewczynki, tak jakby się tego wzroku bał. Potem zakochuje się ale twarde zasady ludzi z laponii oznaczają, że to opiekunowie wybierają partie dla podopiecznych. Okazuje się więc, że jej miłość jest zabroniona. Smutne, ale cudowne. Wiele wątków, masa emoci. Warto!

  POLITYKA (i obyczaje)
Oi,


"czarno na białym" czyli co oznacza i jak jest odbierane słowo "murzyn"



Tu mała uwaga, Murzyn w języku polskim piszemy z dużej litery.

Polacy pochodzący z Afryki (specjalnie używam opisu, bo już nie wiem co
wolno a czego nie wolno mówić) opowiadają się stanowczo przeciwko
"murzynowi" bo ich zdaniem jest obraźliwy ze względu na swoje konotacje
(od
"murzyna do pracy" po wierszyk o Bambo co w Afryce mieszkał)



Wierszyk, nawiasem mówiąc, jest rasistowski i upokarzający. Ale o czym mowa,
jak wystarczy sobie poczytać "W pustyni i w puszczy", żeby się dowiedzieć
dogłębnie, co to jest Murzyn, co to jest Arab, a co to jest dobry światły
Europejczyk...

ponad to, przeciw oficjalnym zakazom używania tego czy innego słowa
argumentuje:
"Taka zmiana może nawet zaszkodzić: może wzbudzać agresję nawet u tych ,
którzy wcześniej byli obojętni na problem. Trzeba przejawy jakiejkolwiek
dyskryminacji zwalczać, ale nie zakazywać, nie czynić ich tematem tabu"

no i ja se tak myślę.... ma facet rację czy nie? a co wy o tym sądzicie?



No toć nie zakazuję oficjalnie używania różnych słów? Po prostu nie
zamierzam zapominać o tym, że jakiś wyraz jest obraźliwy i planuję go
zwalczać.

Wyraz "Murzyn" nie brzmi dla mnie jak określenie obraźliwe, wydaje mi się
językowo neutralny. Ewentualne negatywne konotacje nie biorą się z samego
wyrazu, tylko z idiomów/powiedzonek/przysłów, w jakich występuje. Ale to
wyłącznie moja opinia.


  O dobrodziejstwach patentowania wiedzy

| Oczywiście. W czasach w których Sienkiewicz posadowił akcję powieści nikt nie
| produkował chininy z kory chinowca. Co jeszcze powiesz ciekawego?

| Wydaje Ci się, że to trafna analogia.

Wojtku, to Ty tu opowiadasz, że związek dwóch zdań artykułu z tematem X,
jeśli jest _odpowiednio głęboki_, uprawniania do arbitralnego orzekania
o głównym temacie tegoż artykułu w odniesieniu do X. Analogia do "W
pustyni i w puszczy" jako traktatu o chinowcach jest dokładnym
powtórzeniem Twojego,
hm, nazwijmy to, rozumowania.



Nie jest, bo tam chinina występuje w jednej scenie. Właściwą analogią
byłoby coś, co już tu przytaczałem - tekst, w którym ktoś by opisywał,
jak mu się dobrze jechało Subaru po krętych szutrówkach. A potem jak
kiepsko, gdy się przesiadł do samochodu niby też sportowego, ale 2WD.
Otóż dla osób orientujących się jako-tako w motoryzacji, to byłby tekst
m.in. o zaletach symetrycznego napędu na cztery koła z lepkościowym
centralnym mechanizmem różniocowym oraz o problemach wynikających z
jego braku. Również w akapitach, w których w ogóle nie wystąpi ten ciąg
znaków, tylko zamiast tego autor będzie tam na przykład pisał "było
wyrąbiście, mogłem w ogóle nie hamować na zakrętach". I osoba podobnie
niekumata w motoryzacji, jak Ty w nauce, mogłaby głupawo polemizować,
że ten tekst wcale nie jest o tym, bo nie ma tam tego ciągu znaków. A
gdyby była przy tym aroganckim bufonem, nie pozwalałaby sobie
wytłumaczyć wpływu AWD+VCU na to branie zakrętów bez hamowania, tylko
rzucałaby "ziewami", "sorynobonusami", "januarypomóżami" i tak dalej.


  Dowcipy
Przez pustynię zasuwa kangur. Zatrzymuje się. Z torby wysuwa się głowa pingwina. Pingwin rozgląda się i puszcza pawia. W tym samym czasie na biegunie północnym mały kangur tupie z zimna i przeklina:
- Pie♣♣♥♥ wymiana studentów!

Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego rewiru postanowili go pożegnać, każdy ma swój własny pomysł.
Przychodzi do pierwszego domu, a tam otwiera facet, który bierze listy i wręcza mu czek na 200zł.
W drugim domu dostaje pudelko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky.
Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo, ponętna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa; pięć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniałe danie. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. Facet z lekka zblazowany drapie się po głowie.
- To co pani dla mnie zrobiła było wspaniałe, ale po co mi te dziesięć złotych?
- Zastanawiałam się co panu dać w związku z odejściem na emeryture. W końcu mąż mi doradził: "Pie..ol go - daj mu dychę!"... a kawę sama wymyśliłam.

Wróciły dzieci z wakacji na wsi. Jedno z nich opowiada:
- Mamusiu, widzieliśmy taaaką grubą świnię, jeszcze grubszą niż ty!
Matka posmutniała i zaczęła popłakiwać. Widząc to podeszło młodsze z nich, córeczka, i mówi:
- Nie płacz mamusiu, to nieprawda - nie ma grubszej świni od ciebie...

Wchodzi klient do sklepu mięsnego:
- Poproszę kilogram tych ogórków z trzeciej półki.
- To nie są ogórki.To jest kiełbasa.
- Jaka kiełbasa?
- Biała.
- A dlaczego ona jest zielona?
- Bo jeszcze nie dojrzała.
- A dlaczego ona jest z kożuszkiem???
- Bo to jest kiełbasa przytulanka...

- Stary, okazało się, że mój sąsiad był wampirem!!!
- Skąd wiesz!?
- Jak mu wbiłem osinowy kołek w serce to od razu wykitował.

Studentka zdawała egzamin na AM w Poznaniu z układu kostnego. Egzaminator podał jej miednice i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela. Po namyśle dziewczyna mówi:
- To był mężczyzna.
- A dlaczego Pani tak uważa?
- Bo tutaj był kiedyś członek.
- Oj był, i to wiele razy.

  Co mówią wykładowcy...:)
niestety w tym semestrze nie bede miala okazji sluchania <i notowania > dygresji Pana Doktora...
niemniej jednak bede tutaj zamieszczala nagromadzone perelki

* Ludzie nieśmiali – kobieta i mężczyzna… bo skupmy się jednak na relacjach damsko-męskich…

* Pomyślałem sobie… znaczy nie powiem państwu, co sobie pomyślałem…

* - Powiedzcie mi państwo, jakiego instrumentu trzeba by użyć <w tekście>, by nie zdradzić swoich… ‘skłonności’?
– Chyba tylko cymbały…
- Czyli co? Seks zbiorowy?

* <opowiadając> - Idę po pustyni. Chce mi się pić. No i co?
– Jak to co?! Pragnienie! A jak pragnienie, to od razu: te ziarenka piasku to jak niezdobyte kobiety…

* Te stadia rozwoju u Freuda – wiecie państwo. No na przykład... Ja się zawsze rumienię, jak to mówię… ale wiecie państwo.

* Jakbyście państwo wpadli kiedyś na cos takiego, czego nie dałoby się (albo przynajmniej trudno by było) zinterpretować freudowsko, to dajcie znać.

* Jeżeli jesteście państwo na plaży i rysujecie coś patykiem po piasku, to te wasze rysunki niczym się nie różnią od fresków Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Bo to wszystko jest efektem działania libido. I pomyślcie państwo, jaki problem musiał mieć Michał Anioł…

* <dr nie zdążył zaprezentować przygotowanego utworu> To ja puszczę go państwu na następnych zajęciach, a państwo udacie zaskoczonych.
<na następnych zajęciach>
- Proszę państwa, teraz państwa zaskoczę...
– Wooow…
- Nie sądziłem, że aż tak… yyy… no!

* Przejdę do następnego tematu. I nie mówię, że on będzie pozbawiony dygresji…

c.d.n.

tradycyjnie pozdrowienia dla Pana Doktora

  Dowcip - niech każdy się wpisze :D ;)
ode mnie tez jeszcze kilka, tak na zakonczenie niedzieli ;)

Wpada Jasiu do klasy i zaczyna opowiadać.
- Prze Pani jak dzisiaj szedłem przez łąkę do szkoły to widziałem na niej czarną i czerwoną krowę oraz byczka .I ten byczek posuwał tę czarną krowę.
- Jasiu nie można tak mówić .Powiedz może ,że ją zaskoczył czy jakoś tak.
Na drugi dzień wpada Jasiu do klasy i zaczyna opowiadać:
- Prze Pani dzisiaj jak szedłem przez łąkę tę co wczoraj ,to ten byczek zaskoczył tę czarną krowę.
- O widzisz Jasiu jak ładnie powiedziałeś.
- No, ale on faktycznie zaskoczył tę czarną bo posuwał tę czerwoną.

Maly chlopczyk wraz z tatusiem znalezli w lesie malego jezyka. Lezal pod kepka trawy i drzal z zimna. Chlopczykowi zrobilo sie zal jezyka i poprosil tatusia, zeby zabrali jezyka do domu. Tata sie zgodzil, i tak jezyk zamieszkal u nich. Chlopczyk bardzo dbal o jezyka, poil go mleczkiem i dawal mu najlepsze owoce. Jezyk zajadal ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chlopca - pomrukiwal z zadowoleniem.
Na zime jezyk - jak przystalo na wszystkie porządne jezyki - zapadl w zimowy sen. A na wiosne jezykowi urosly skrzydla, na czole wyrósl róg i odlecial przez niedomkniete okno.Wtedy stalo sie jasne, ze chlopczyk z tatusiem nie przyniesli z lasu jezyka, tylko jakies chu* wie co.

Przez pustynie zasuwa kangur. Zatrzymuje sie. Z torby wysuwa sie glowa pingwina. Pingwin rozglada sie i puszcza pawia. W tym samym czasie na biegunie polnocnym maly kangur tupie z zimna i cedzi: - Pier*olona wymiana studentow!

Maly niedzwiadek polarny przychodzi do mamy i sie pyta:
- Mamo, czy ja naprawde jestem niedzwiadkiem polarnym?
- Alez oczywiscie, ze tak - odpowiada mama - a z reszta idz do taty sie spytac. Niedzwiadek pyta sie taty:
- Tato, czy ja na pewno jestem niedzwiadkiem polarnym.
- Oczywiscie! Przeciez widzisz, ze masz biale futro tak jak mama i ja. A czemu sie pytasz?
- Bo mi cos, ku*wa, zimno

Pluska sie zaba w stawie, obok przechodzi bocian. Zatrzymuje sie i pyta:
-Zaba, ciepla woda? Zaba milczy.
- Zaba ciepla woda? Zaba nadal sie nie odzywa, wiec bocian juz wkurzony pyta:
- Zaba ! Kurwa, ciepla woda?
Na to zaba: - Moze i kurwa, ale nie termometr...

no to tyle ;)

  Tekst numeru 34. Zagłosuj do 10 października
Cezary Frąc - Spowiedź Posłańca - Dobre opowiadanie. Kolonialna Afryka jako miejsce akcji opowiadania SF. Bo choć na pierwszy rzut oka więcej tu dramatu obyczajowego, to nie ma wątpliwości, ze jest to kawał SF - szczególnie refleksja na temat Europy zawarta na koniec to potwierdza. Wszystko napisane w płynny sposób, z zaciekawieniem pochłaniałem kolejne strony. Na pewno jedno z opowiadań, które zostaną mi na dłużej w pamięci - PUNKT

Marta Gapińska - Wyniesiony - króciutki tekścik, raczej potraktowałem go jako przerywnik pomiędzy innymi opowiadaniami niż jako wiekopomne dzieło. Przewrotny pomysł, ale jakoś nie wywarł na mnie wielkiego wrażenia.

Marek Hemerling - Biały śnieg - o, to mi się podobało. Niby o niczym, takie wyrwane z kontekstu, a jednak niesie spory ładunek emocjonalny. Przynajmniej na mnie zrobiło wrażenie. Autor w kilku zdaniach potrafił sprawić, że wczułem się w głównego bohatera. Kandydat do drugiego punktu

Mariusz Kaszyński - Wrzeciono - czegoś mi tu brakowało. Niby spoko opowiadanie, ale momentami miałem jakiś niedosyt. Chyba autor nie potrafił na przestrzeni opowiadania utrzymać równego klimatu, poszczególne części - wioska, obóz, zamek - jakby zupełnie oderwane od siebie. Ale ogólnie nie najgorzej.

Paweł Majka - Siostry! siostry! - muszę przyznać, że nieco się tu rozczarowałem. Po poprzednim opowiadaniu Majki, liczyłem na coś podobnego, równie dobrego. Tymczasem zupełnie inny klimat (to jeszcze w sumie nic złego), przy czym zabrakło mi tu jakiejś iskry. Trudno mi to zdefiniować, ale po prostu mnie opowiadanie nie porwało i już.

Andrzej Sawicki - Aniołki Czackiego - o, to też mi się podobało. Aż żal, że błąd drukarski poszatkował jedno z lepszych opowiadań numeru. Wartka akcja, demony, pancerni bohaterowie, którzy niczego się nie boją i wszystko uchodzi im na sucho, plus masa technowinek, czyli herioc-SF. W dodatku dobrze napisane, poszczególne strony połykałem z przyjemnością. Kolejny kandydat do punktu.

Stanisław Truchan - Pentagram przymierza - jakoś do mnie nie przemówiło. Ni to "W pustyni i w puszczy", ni to "Boso przez świat". Pomysł z przymierzem też jakoś mnie nie porwał.

Ostatecznie punkty dla "Posłańca" oraz po zastanowieniu dla "Aniołków" - na zachętę dla autora do dalszej pracy, gdyż rozumiem, że nie jest to temat zamknięty. "Śnieg" niestety bez punktu, ale załapał się na podium.

Ogólnie numer dobry, ale ze względu na różnorodność tekstów bardzo nierówny. Spośród sporej ilości opowiadań można jednak wybrać kilka perełek.

  Kanon lektur szkolnych
Lektury których nie trawię: (głównie to z pozytywizmu i romantyzmu )

Chłopi
Dziady (!!!)
Krzyżacy (nie musialam czytac w szkole, ale ze mam to w domu.. ble )
Mały Książe (może i wybitne ale mnie znudzilo)
Stary człowiek i morze (!)
Ludzie bezdomni
Przedwiośnie (!!!)
Granica (!!)
Wesele (!!)
Nad niemnem (!!)
Konrad Wallenrod
Kordian
Cierpienia mlodego Wertera (!!) (czytając to cierpiałam bardziej niż Werter )
Nie-boska komedia (zrozumiałam to dopiero po przeczytaniu opracowania najzabawniejsze ze wykorzystałam ten utwór na maturze ustnej )
Gloria victis

oraz mnóstwo wierszy, których tytułów nie pomne

Generalnie najgorsze są te tytuły przy których postawiłam wykrzykniki

A to co mi się podobało najbardziej (oczywiscie korzystałam ze spisów w necie bo bym nie spamiętała, pewnie i tak coś pominęłam )

W pustyni i w puszczy
Ania z Zielonego wzgórza
Świętoszek
Zemsta
Inny Świat
Ten obcy
Przypadki Robinsona Cruzoe
Pinokio
Akademia Pana Kleksa
Oto jest Kasia
Dżuma
Tajemniczy ogród
Zbrodnia i kara
Mitologia grecka (najbardziej polubiłam Demeter )
Sokól i inne opowiadania z Dekameronu

generalnie fajne baśnie pisali Andersen, bracia Grimm i Perrault... te basnie moglyby byc, choc nie powiem - sa czsaem straszne (np. ta o sinobrodym który mordował żony i ich ciała wieszał na gwozdziu ) Nie wiem czy Alicja w krainie czarów jest lekturą ale wg mnie fajna niektórych lektur jak np. Mistrz i Małgorzata, Ogniem i mieczem, Potop, Sierotka Marysia - nie czytalam (ta pierwszą zamierzam dorwac, a pozostałych raczej nie tkne )

Ogólnie - Nefra ma racje, spis lektur niech bedzie bez zmian. Dzieci które nie lubią czytac to i tak nie będa czytaly.. choc owszem może warto pewne rzeczy skorygowac by zainteresowac dzieci czytaniem
Na pewno wiele książek które mi sie nie podobały/podobaly akurat trafia / nie trafia w wasze gusta

  Jaką książke maglujesz ?
Sienkiewicz '' W pustyni i w puszczy'' - lektura.
''Ballady o dziwnym zespole''
Trylogia FF - ''Szczęśliwe dni w piekle''
I wiersze i opowiadanie koleżanek z forum.

A nie dawno przeczytałam ''Małą Księżniczkę''

  Humor ogólnie ;)
To ja mam taka fajna gierke, ktora powinna zajac wam kilka minut

http://freeweb.siol.net/danej/riverIQGame.swf

ZASADY:

- wchodzisz niebieskim okrągłym po prawej,
- musisz przetransportować wszystkich na drugą stronę,
- tratwa zabiera tylko 2 osoby,
- sterować tratwą potrafią jedynie: ojciec, matka i policjant,
- matka nie może przebywać z synami bez ojca,
- ojciec nie może przebywać z córkami bez matki,
- złodziej nie może przebywać z członkami rodziny bez policjanta.

W Japonii to podobno zagadka do rozwiązania na rozmowach o pracę...


Stare to już, ale dobre. Dla mniej kumatych podaję rozwiazanie (in english):
1. police & crook
2. police
3. police and boy
4. police and crook
5. father and boy
6. father
7. mother and father
8. mother
9. police & crook
10. father
11. mother and father
12. mother
13. mother and daughter
14. police and crook
15. police and daughter
16. police
17. police and crook

A teraz coś ze szkoły - streszczenia lektur:

Wojna i Pokój - walczą, a potem przestają.

Potop - Kmicic jest warchołem i hulaką, ale poznaje fajną dupę, dostaje w cymbał szablą od kurdupla, zostaje patriotą i Babiniczem, w wyniku czego wysadza szwedulcom kolubrynę. Dupa się wzrusza i zostaje jego łajfą.

Wesele - Rydel, miastowy żeni się z chłopką i od samogonu wizjii dostaje...

Krzyżacy - Krzyżacy porywają Danuśkę, ukochaną Zbyszka z Bogdańca. Na końcu rozpierdziucha pod Grunwaldem. Krzyżacy giną.

Quo Vadis - Neron porywa Ligię, ukochaną Winicjusza. Na końcu pożar Rzymu i rozpierdziucha. Neron ginie

W pustyni i w puszczy - Arabowie porywają stasia i Nel, przyszłą ukochaną Stasia. Rozpierdziucha. Arabowie giną. Na końcu słoń.

Ogniem i mieczem - Bohun (Ukrainiec) porywa Helenę, ukochaną Skrzetuskiego. Na końcu rozpierdziucha, Bohun nie ginie, ale znika.

Potop - Książe Radziwił porywa Oleńkę, ukochaną Kmicica. Na końcu rozpierdziucha.

Pan Wołodyjowski - Azja Tuchajbejowicz porywa Baśkę, ukochaną Wołodyjowskiego. Na końcu totalna rozpierdziucha. Azja ginie na palu.

Rozmowy z Katem - Trzech facetów siedzi w więzieniu. Jeden z nich opowiada o tym, jaka była rozpierdziucha. Na końcu ginie.

  Życie poza teraźniejszością
Tak własnie pomyslałam, gdy przeczytałam na forum enneagramu Twoje opowiadanie Było tam opisane tyle szczegółów, szczególików, że ja, jako człowiek pozbawiony wyobrazni, całkowicie się w nich pogubiłam i straciłam kompletnie wizję całosci...
Opisy postaci, miejsc, przyrody itp. odrzucaja mnie na kilometr - wielokrotnie łapałam się na tym, że czytanie ksiażki polegało u mnie na szukaniu strony z następnym dialogiem
Co innego ksiażki naukowe, gdzie staram się nadażać za tokiem myslenia i czytam niektóre fragmenty po kilka razy, by lepiej je zrozumieć.

DOKŁADNIE TAK MAMA. ksiażka jest fajna jak ma dużo dialogów. nienawidzę opisów. uważam je za zbędne. choć moja sorka od pl ukazywała nam ich piękno, symbolikę, zwracała nam na nie uwagę, pytała o nie, zachwalała, i inne albatros wedrownyły. ja tylko chce o ludziach. tylko dialogi.
też chciałam podać ten link i nawiazać...okazuje się bowiem ze nie czytam ksiażek bo...NIE UMIEM!!! ciekawe badania i wnioski maja. alem się wku..a Ja nie czytam bo mnie to męczy, nudzi, zupełnie nie intetersuje, denerwuje że muszę to robić. Gdzies było napisane że ja rzeczywiscie nienawidzę lektur, nie kręci mnie poswięcanie im czasu i uwagi, ale : MUSZĘ SIĘ ZMUSIĆ BO KSIĄŻKI SA WAŻNE I WARTOŚCIOWE. ot. psikus. nienawidzę a muszę. to mi zupełnie nie sprawia przyjemnosci. zasypiam po dosłownie 3 stronie! ja nie wiem jak ludzie moga czytać dziesiatki a nawet setki kartek. nie ma nic gorszego niż usłyszeć że sasiadka przeczytała w pustyni i w puszczy w dwa dni, a ja do dzisiaj mam po tej ksiażce traumę, bo niby taka ciekawa, przygodowa, a ja ja męczyłam miesiacami i tak nie dokończyłam. facetka mnie z jej tresci spytała jak doszłam do momentu jak Kali przez jakas górę szedł do swojej wioski chyba. No żenada. Po co czytać takie ksiażki? nic z nich nie mam. godzinka tv więcej mi daje. i radosci i wiedzy, rozrywki i przyjemnosci. pi...ole ksiażki i mozolne czytanie. w dodatku mało pamiętam, a jakbym chciała czytać szybko to już w ogóle nic bym nie wyniosła, a dziesiatki godzin bym przesiedziała znudzona. Nienawidzę ksiażek i czytania więcej niż paru stron. Ale dialogi szybko leca, przyjemnie, i człowiek kuma więcej, i cos się DZIEJE!!! jest akcja, pęd, parcie, ruch, szybkosć, przemieszczanie. Ba! ja w ogóle nie pamiętam co czytałam, nazwy ksiażki, autorki. czasem tylko kołacze mi sie w głowie jakis strzęp sceny. ot-wszystko. i czy warto??!!

  Lektura/y
ja prawie nie przebrnęłam przez w pustyni i w puszczy,ale potem mi przeszlo i dotrwałam do konca...za to teraz czytam chyba za duzo ksiązek,wiec lepiej nie bede opowiadac o ulubionych itd. :

  Kawały i dowcipy
Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:
- Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
Na to wszystko młody wielbłąd:
- Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!

Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe
życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj,
niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie.
Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby byłaświadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."

Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło

  Fanklub Billa
A ja nie chcę być zakonnicą, bo chcę to codziennie robić z Billem,
mwahaha xD

A ja Wam opowiem kawał, tak dla styki xD

Znacie "W pustyni i w puszczy"?
(Astray słyszy głośne "TAK!")
To bardzo dobrze
W tym kawale Kali zakochał się w Nel.

No i dobra, uwaga - opowiadam xD

Kali zakochał się w Nel (czy już tego nie pisałam? ) i postanowił się jej oświadczyć. No, a że Kali nie pociąga fizycznie i psychicznie Nel, no to ona nie chce się zgodzić i idzie do kumpeli, by ta, jej podpowiedziała, jak mu delikatnie odmówić, by nie złamać serducha.
W końcu za radą przyjaciółki idzie do niego i mówi:
- Kali, ożenie się z Tobą, jesli kupisz mi samochód.
- Kali kochać, Kali kupić.
No to lekko podłamana Nel wraca do kumpeli i prosi o ponowną radę. Następnie znowu idzie do Kaliego:
- Wyjdę za Ciebie, jeśli kupisz mi Dom z basenem.
- Kali kochać, Kali kupić - usłyszała ponownie.
Teraz w kompletnym załamaniu wróciła do przyjaciółki i mówi:
- Poradź mi coś, bo on powiedział, że mi to wszystko kupi, a ja naprawdę nie chce za niego wyjść!
- Powiedz mu... żeby miał DWUMETROWEGO (xD). Napewno nie będzie miał, więc nie będziesz musiała za niego wyjść.
No to Nel cała happy idzie do Kaliego i mówi:
- Wyjdę za Ciebie, jeśli będziesz miał dwumetrowego.
- Kali kochać, Kali skrócić xD

Koniec xD
(Słyszy gromki śmiech) xD


Mwaha, ale rąbnięty kawał.
Kali kochać, Kali skrócić *leżę i kwiczę*

A ja nie zostanę zakonnicą.
Jak by była msza, to bym obśliniła jeszcze wszystkie krzyże wypatrując Bidona
Mwaha, jestem poryta xDD

A cały dzień z Billem?
Pewnie by nic nie pamiętał, bo bym go zgwałciła a potem porwała na Bahama^^

Pozdrawiam xD

Ps. Zrobiłam sobie z Billosławem av, ale ma cholerne 20kb i nie mogę go wstawić

Edit:
Ostranatka, mam nadzieję, że nie ma takiego jak Kali xD
Bym się załamała ;

  Kawaly
Pani w szkole opowiada dzieciom:
- Ośmiornice żyją na dnie oceanów i mają takie małe odnóża. Nagle zaczynają
się poruszać, najpierw bardzo powoli potem coraz szybciej i szybciej....
Wychodzą po po dnie coraz wyżej aż w końcu dojdą na brzeg. Tam sie
rozpędzają i biegną przez pagórki, równiny pustynie aż w końcu dobiegną do
gór. Wdrapują się na największą i odbijają się najmocniej jak tylko potrafią
i lecą, lecą. Dolatują do stratosfery po czym są już w kosmosie...
W tym momencie w pierwszej ławce zgłasza się dziewczynka:
- Proszę pani, to co pani mówi to nieprawda.
- Nieprawda? A jak ty sie nazywasz?
- Kowalska.
- Dzieci otwieramy zeszyty i piszemy: Kowalska jest PIERDOLNIĘTA

Miś i zajączek złapali złotą rybkę. Ta mówi, że spełni każdemu z nich trzy życzenia jesli puszczą ją wolno. Na to niedźwiedź pierwszy wypowiada życzenie.
- Chciałbym, żeby w całym lesie były same niedźwiedzice.
Rybka machnęła płetwą i gotowe.
A zajączek mówi:
- Chciałbym dostać motorek.
Niedźwiedź popatrzył na zająca jak na idiotę i zaczyna się smiać.
Przyszła kolej na drugie życzenie. Niedźwiedź mówi:
- Chciałbym, żeby w całej Polsce żyły niedźwiedzice.
A zajączek mówi:
- Chciałbym dostać kask.
Niedźwiedź nie wytrzymał. Padł ze śmiechu na ziemię i tak leżał przez jakiś czas. Kiedy się opanował, przyszła kolej na trzecie życzenie.
Niedźwiedź rzekł:
-Chciałbym, żeby na całym świecie żyły tylko niedźwiedzice.
A zajączek odpalił motorek, włożył kask i ruszając, wykrzyczał ostatnie życzenie:
- CHCIAŁBYM, ŻEBY MISIU BYŁ PEDAŁEM!!

(prawie jak zlota rybka Maksia)

  [9.07]Małgorzata Foremniak ratuje Afrykę


Małgorzata Foremniak, gwiazda "Tańca z gwiazdami" i serialu "Na dobre i na złe", została ambasadorką Dobrej Woli UNICEF. Na dwa tygodnie porzuciła piękne kreacje, wygody. Zostawiła rodzinę i pojechała pomagać najbiedniejszym tego świata.

Aktorka wzięła udział w pierwszej polskiej akcji humanitarnej UNICEF na rzecz Afryki. Przywdziała błękitną koszulkę i na dwa tygodnie pojechała do Sierra Leone.

- Od początku miałam wewnętrzne przekonanie, że to wielka sprawa. Ale kiedy dostałam te propozycję, nie zgodziłam się od razu. Miałam moment zawahania. Dręczyły mnie obawy - czy jestem na tyle silna i zorganizowana, by podołać takiej misji? To ogromna odpowiedzialność - wspomina aktorka w rozmowie z "Dziennikiem".

Przed wyjazdem Małgorzata Foremniak postawiła jeden warunek: żadnej kreacji. Chciała pomóc, a nie wypromować siebie, jak czyni to część hollywoodzkich gwiazd. - Nasza ekipa była tam prawie dwa tygodnie, jak żadna inna z UNICEF. Aż organizatorzy dziwili się, że chcemy tam zostać tak długo - opowiada.

Nie była to pierwsza wizyta aktorki w Afryce. Kilka lat temu odwiedziła tam swojego męża, który pracował nad "W pustyni i w puszczy". Wtedy jednak mieszkała za zapewniającym bezpieczeństwo ogrodzeniem. Nie wychodziła na ulice. A i tak do dziś pamięta, że uprowadzono operatora filmu. - Trzy dni trzymano mu pistolet przy skroni. Gdy wrócił, musiał być leczony w szpitalu. Takich rzeczy się nie zapomina - mówi Małgorzata Foremniak.

W czasie swojej misji aktorka zobaczyła inną Afrykę, biedną, umierającą, bezradną. Była w szpitalu, w którym operuje się przy lampie naftowej, w szkole, widziała dzielnicę zbudowaną na wysypisku śmieci. - W pierwszym odruchu współczułam im. Potem pomyślałam, że litość to czcze słowo. Tutaj potrzeba konkretów. Jeśli dzieci umierają na odrę, a szczepionka przeciw tej chorobie kosztuje czterdzieści groszy, zrobię wszystko, żeby przekonać Polaków, że to nie jest wysoka cena za ludzkie życie - podkreśla Foremniak.

Pewna matka błagała ją, aby wzięła ze sobą jej córkę, by pomogła jej. - Te słowa wypowiedziane z miłości do tego dziecka były najdramatyczniejszym świadectwem rozpaczy tej kobiety. Tego nigdy nie zapomnę i to mnie wciąż boli - przyznaje aktorka, która w Afryce przeżyła jeszcze wiele takich momentów. W jednej ze szkół podeszła do niej kilkuletnia dziewczynka: - Wyjęła moją pierś z biustonosza, zaczęła jej dotykać, powtarzając "Mami, mami". Patrzyłam na nią i trudno mi było powstrzymać się od łez - opowiada na co dzień uśmiechnięta gwiazda.

By pomóc ludziom, których spotkała i im podobnym, Małgorzata Foremniak zgodziła się na trudy podróży - brak bieżącej wody, upał, niepewne pożywienie, niemożność skontaktowania się z rodziną. - Po tygodniu życia w takich warunkach i przy takich przeżyciach - głowa bolała od myślenia i patrzenia - mówi, ale jednocześnie podkreśla: - Pojechałam do Sierra Leone, żeby szczepić dzieci. Ale chcę zaszczepić w Polakach potrzebę niesienia pomocy. Są na świecie ludzie, którym dzieje się gorzej niż nam.

Małgorzata Foremniak występuje nie tylko w telewizji. W czerwcu fani "Tańca z gwiazdami" mogli ja oglądać w estradowej wersji show - "Telewizyjne szaleństwo". Na dużym ekranie jej talent można było podziwiać m.in. w "Avalon", "Zmruż oczy" i "PitBullu". Pojawia się także w teatrze.


  Wszystko o Parkach Narodowych i nie tylko
Mimo, że Kampinos przemierzam już od ładnych paru lat, to co roku Puszcza ta zaskakuje mnie jeszcze bardziej czymś nowym!
To niezwykłe miejsce położone tuż za rogatkami stolicy, ponad 2 mln. metropolii cudem ocalało z zawirowań historii. Głównie dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy ludzi, którzy zakochali się tak jak ja w tym miejscu. Przecież już sam Stefan Żeromski mówił iż " puszczę kampinoską w park narodowy należy przemienić"
Być może są miejsca dziksze i piękniejsze w Polsce, ale sam fakt, że ta puszcza ostała się w takim położeniu już jest niezwykłe!

Nie ma w tym kraju miejsca, obszaru leśnego w którym historia wywarła aż tak wielki wpływ. Na tym terenie działała najsłynniejsza grupa Armii Krajowej, czyli AK"Kampinos" i jej "państwo" Rzeczpospolita Niepodległa Kampinoska. Lasy te naznaczone są krzyżami Polaków-patriotów, którzy oddali życie za wolność Polski w 1939.
Można spotkać również dużo śladów z Powstania Styczniowego (min. słynna Sosna Powstańców 1863, na której podobno wieszano powstańców, że aż gałęzie ugięły się pod ciężarem ich ciał i tak już zostało). Podczas odwrotu wojsk Napoleońskich kolumny zagubionych żołnierzy przemierzała te ostępy, którzy czasem zamarzali przy drogach(stąd min. Trakt Napoleońskich) Należy wspomnieć iż pod Kazuniem 20 tysięcy wojsk szwedzkich na czele z Karolem Gustawem przeprawiała się na drugi brzeg Wisły (Zakroczym) Mało kto wie że Zakroczym był przez miesiąć nieoficjalną stolicą Polski podczas Powstania Listopadowego! Bardzo ważnym faktem w historii tych terenów był przemarsz wojsk z Jagiełłą na czele, które tu właśnie zaopatrywali się w zwierza i przeprawiali się do Czerwińska, specjalnym mostem pontonowym (przywileje czerwińskie) Długo jeszcze mógłbym opowiadać o historii Puszczy Kampinoskiej, chciałbym natomiast przejść to elementów przyrodniczo-krajobrazowych.

To co mnie fascynuje w tym miejscu to różnorodnoś krajobrazu, rzadko przecież spotykane na Mazowszu. Najlepiej zachowane wydmy śródlądowe, które nazwane były przez tutejszych mieszkańców górami. Co nie jest bez przyczyny ponieważ przy płaskim monotonnym krajobrazie Mazowsza, wznoszące się na wysokość 30 metrów(względna) i 100 metrów (bezwzględna), wydmy iluzorycznie przypominają małe "pasma" górskie.
Cały proces powstawania tych wydm i otaczających je bagien jest także fascynujący i ma związek z bogatą przeszłością ostatniego zlodowacenia.
Znajduje się tu rezerwat "Nart", gdzie mamy fragment najstarszego na Mazowszu i jeden z naJlepiej zachowanych w Polsce, starodzew sosnowy (250 lat) Rozległe obszary bagien w postaci lasów olchowych ("Żurawiowe", "Krzywa Góra", Cichowąż) lub turzycowisk ( "Kalisko", Olszowieckie Błoto, 'Pożary") Na wysepkach pośród bagien tzw grądy, porośnięte głównie dębami i grabami. Należy także wspomnieć także o słynnych kampinoskich lotnych piaskach, które obecnie zachowały się jedynie w Grochalskich Piachach (część poligonu wojskowego) ok.100 ha. Kiedyś takich małych pustyń (jeszcze lata 50-te) było przeszło 1000 ha. Dzięki heroizmowi tutejszych leśników, którzy naprawiali błędy z przeszłości, spowodowane głównie działaniami wojsk podczas I i II Wojny Światowej, udało się utrwalić wydmy, choć lasy w tych fragmentach nie są zbyt okazałe, ale pokazują dobitnie i symbolicznie walkę człowieka o przyrodę!
Ważnym elementem podkreślenia uwagi jest krajobraz naturalnych lub pół naturalnych łąk na których rosną rzadkie gatunki roślin (np. storczyki i unikatowy Kosaciec Syberyjski)
Mimo bliskości Warszawy możemy tutaj spotkać Łosia, rysia, jelenia, dzika, borsuka, bobra, wydrę, tchórza, łasice, gronostaja, jenoty, orzesznice. Rzadkie gatunki gniazdujących ptaków jak żuraw, bocian czarny, orlik krzykliwy, krętogłów, dzięcioł białogrzbiety, srokosz, gąsiorek, bekasy, słonka, orzeł bielik, krogulec, remiz, dziwonia, wodnik, kokoszka wodna, strumieniówka, bąk, bączek, przepiórka i okrasa jakim jest rzadki derkacz. Występuje tu 13 gatunków płazów min.ropucha zielona, paskówka, grzebiuszka ziemna, rzekotka, kumak nizinny, traszki grzebieniaste. Z gadów mamy rzadką żmiję i gniewosza plamistego.

Oprócz samej Puszczy polecam również niezwykle bogate w ptactwo rezerwaty wiślane (Wikliny, Kępy Kazuńskie, Zakole Zakroczymskie) gdzie spotkać można takie rarytasy jak zimorodek.

  Kawały o Rasmusikach
Turysta Pauli wraz z żoną oglądają słynną studnię życzeń w Kornwalii,
oboje pogrążeni we własnych myślach. Po chwili żona wychyliła się, aby
zajrzeć w głąb, straciła równowagę i wpadła do środka.
- Niesamowite!!! To naprawdę działa!!! - krzyczy Pauli

Eero opowiada bajkę chłopakom:
-Jedzie sobie Czerwony Kapturek przez las na rowerku, a tu nagle wyskakuje z krzaków Wilk. Napada na Nią , łamie jej rowerek i w tym momencie wychodzi zza drzewa Niedźwiedź,
który każe Wilkowi zespawać rowerek i grzecznie oddać go Czerwonemu Kapturkowi. Następnego dnia powtarza się ta sama sytuacja, przez kolejne dni także.
W końcu Wilk się zdenerwował i poszedł do chatki babci Czerwonego Kapturka, zjadł starą kobiecinę i sam położył się do łóżka.
Przychodzi Czerwony Kapturek do "Babci" i pyta:
-Babciu dlaczego ty masz takie wielkie uszy?
-Żeby Cię lepiej słyszeć.
-Babciu , a dlaczego ty masz takie duże czerwone oczy?
- Od tego, kur.de spawania!!!

Dzwoni dziewczyna do Lauriego.
- Lauri, czy to ty?
- Tak, słucham.
- Lauri, jestem w ciąży.
- Tut, tut, tut. Nie ma takiego numeru...

Spotyka się Aki z dziewczyną już od pewnego czasu, ale bojąc się spłoszyć dziewczynę nie wykonuje żadnych pożądanych gestów, co
bardzo ją martwi. W końcu, kiedy odprowadza ją pod dom, ona postanawia przejąć inicjatywę i mówi do Akiego:
- Zimno mi...
- No cóż, listopad!!! - odpowiada Aki.

Pauli do chłopaków:
-Stan pod wpływem alkoholu możemy podzielić na 12 części:
1. Kopciuszek - przyjść do domu w jednym bucie
2. Królewna Śnieżka - obudzić się w łóżku z siedmioma facetami
3. Czerwony Kapturek - obudzić się w łóżku babci
4. Śpiaca Królewna - przez 100 lat niczego nie pamiętasz
5. Myszka Miki - opuchnięte uszy, białe rękawiczki, ale nie masz fraka
6. Krzysztof Kolumb - nie wiesz gdzie jedziesz, jak już przyjedziesz to nie
wiesz gdzie jesteś, ale za przejazd i tak płaci państwo.
7. Reksio - obudziłeś się w budzie dla psa
8. Władca pierścieni - obudziłeś się na komisariacie w kajdankach
9. Ogniem i mieczem - obudziłeś się w kotłowni na koksie
10. W pustyni i w puszczy - obudziłeś się w parku miejskim na grządce
z różami
11. Wakacje z duchami - obudziłeś się na strychu zawinięty w
prześcieradło
12. I pamietajcie - nie jesteście naprawdę pijani, jeżeli jesteście w stanie leżeć na
podłodze bez trzymania !!!

Aki uprzedza gości:
-Tylko błagam, nie siadajcie na tej kanapie! Jest pełna
pluskiew!
- Jeśli jest pełna pluskiew, to dlaczego jej nie wyrzucisz?
- Próbowałem, ale te cho.lery przynoszą ją z powrotem!

-Doktorze, chyba potrzebuję okularów.-mówi Eero
- Z pewnością pan potrzebuje. Tu jest bank

- Panie kelner, mam aparat słuchowy w zupie!!!-mówi Pauli
- Że co proszę?

Para narzeczonych spaceruje w parku. Kiedy mijają grupę emerytów, ci
zaczynają mruczeć
- Co tam rączka za rączkę! Zabierz ją lepiej do Motelu, lalusiu!
Aki bardzo zakłopotany, udaje że nic nie słyszy. Przechodzą koło
placu budowy, skąd dobiegają ich krzyki robotników:
- Te oferma! Przestań się przechadzać! Zaprowadź ją do ciemnego kąta i prze.leć!
Jeszcze bardziej zakłopotany, Aki udaje dalej że nic nie słyszy.
W końcu odprowadza dziewczynę do domu i żegna się z nią:
- Do jutra kochanie.
Ona:
- Oczywiście, do jutra, GŁUCHY KOŁKU!

Lauri opowiada bajkę:
-Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami i siedmioma lasami, mieszkała królewna i mówiła: Ja, to cho#era mam wszędzie tak daleko!

Dziewczyna pyta Akiego:
-Czy mogłabym dostać twój numer telefonu?
-Czemu? Nie masz własnego?

Dziewczyna pyta Pauliego:
-Czy my się już gdzieś nie widzieliśmy?
-Tak, dlatego już tam nie chodzę...

Dziewczyna do Eero:
-Dla ciebie poszłabym na koniec świata!
- A zostałabyś tam?

Dziewczyna do Lauriego:
-Gdybym zobaczyła cię nago - pewnie umarłabym ze szczęścia...
-Gdybym zobaczył cię nagą - umarłbym ze śmiechu

  Lem
Na początku chciałam tego posta napisać w temacie o książkach i książeczkach, ale w sumie trochę żal mi było, aby miał on zniknąć wśród powodzi jednolinijowców pt. "dlaczego mając 11 lat obiecałam sobie nie przeczytać nigdy 'W Pustyni i w Puszczy'". Potem doszłam do wniosku, że skoro już takie perełki jak "Eragon" czy inne "Zmierzchy" mają swoje własne tematy, to dlaczego pan Staś, który wyprzedza je o całe epoki, nie miałby mieć własnego?
Oczywiście odpowiedzi na to pytanie nie znalazłam i oto jest ten topic. Z początku chciałam się skupić i polecić tylko jedno z jego dzieł, ale skoro już tu jestem, to i zahaczymy o nieco szerszy zakres twórczości.

Tak po prawdzie jednak to nie bardzo wiem, jak napisać tego posta i co napisać, żeby nie skłamać i nie umniejszyć zasług Lema. Bo mówienie o nim po prostu "pisarz" to za mało, podobnie jak określanie jego książek mianem "science-fiction", zwłaszcza jeśli spojrzeć na to, kto i co bywa również tymi słowami nazywane. Może więc daruję sobie przytaczanie suchych faktów, które można znaleźć na wikipedii. Bo najogólniejsze pojęcie kim jest Lem chyba każdy ma (MAM NADZIEJĘ!).

Ja sama wciąż z twórczości Lema mam więcej do przeczytania, aniżeli przeczytane, jednak to, co już widziałam niezwykle przypadło mi do gustu. I tak książką, od chęci polecenia której wyrósł ten temat, są "Dzienniki Gwiazdowe". Właściwie to ostatni raz miałam je w ręcę spory czas temu (dziś znowu tam trafiły ze względu na ten topic), podobnie zresztą jeśli chodzi o jakąkolwiek inną książkę Lema, a przypomniałam sobie o nich - to w ramach ciekawostki, nie zamierzam zgłębiać tego tematu - przeglądając forumowe posty z 2004 roku.
Tak pokrótce - "Dzienniki" to zbiór opowiadań o podróżach Ijona Tichego, "słynnego gwiazdokrążcy, kapitana dalekiej żeglugi galaktycznej, łowcy meteorytów i komet, niestrudzonego badacza i odkrywcy osiemdziesięciu tysięcy trzech globów, doktora h.c uniwersytetów Obojga Niedźwiedzic, członka Towarzystwa Opieki nad Małymi Planetami i wielu innych towarzystw, kawalera orderów mlecznych i mgławicowych". Jednak myliłby się wierutnie ten, kto sądziłby, że będzie to coś w stylu cyklu o Stalowym Szczurze pióra Harry'ego Harrisona, bowiem nie chodzi tu wcale o supernowoczesne technologie, pojazdy, bronie, widowiskowe pościgi międzygwiezdne i pełne akcji pojedynki na miotacze laserowe (czy cokolwiek innego).
Całość jest napisana pół-żartem, pół-serio i niezwykle ciekawie oraz z ogromnym i przede wszystkim inteligentnym (co cholernie cenię, szczególnie po całym dniu bombardowania mnie tzw. "amerykańskim", w którym szczytem dowcipu jest pierdnięcie) poczuciem humoru. Jednocześnie jednak znaleźć tu można bardzo interesujące - jak dla mnie przynajmniej - rozważania i płynące z nich wnioski.
Jest więc i opowiadanie o człowieku, który wynalazł nieśmiertelną duszę
Spoiler: i został uświadomiony, jak olbrzymią krzywdę wyrządził swojej żonie, którą nią obdarzył.

Z tego też zresztą opowiadania pochodzi jeden z moich ulubionych cytatów, bo i niesamowicie trafny:

  troszkę humoru...dla ochłody
Pani w szkole pyta się Jasia:
Jasiu, na płocie siedzą 3 sowy. Przychodzi myśliwy i jedną zabija. Ile pozostało sów??
Jasiu odpowiada:
Ani jedna proszę pani bo jedną zabił myśliwy a dwie pozostałe uciekły, bo przestraszyły się huku.
Pani na to:
Nie prawda Jasiu bo pozostały 2 sowy, ale podoba mi się twój tok rozumowania.
Jasiu zwraca się do nauczycielki:
Teraz ja pani zadam zagadkę. W parku są 3 dziewczyny. Jedna liże LODA druga gryzie LODA a trzecia bierze całego do buzi. Która z nich jest mężatką??
Pani zakłopotana odpowiada:
Ta, która bierze całego do buzi...
Jasiu na to:
Nie proszę pani, mężatką jest ta, która ma obrączkę na ręce, ale podoba mi się pani tok rozumowania..

Trzy kobiety: zaręczona, mężatka oraz panna rozmawiają o swoich mężczyznach. Po parogodzinnej debacie dochodzą do wniosku, że warto wnieść coś nowego do ich życia seksualnego, postanawiają dodać sobie trochę seksapilu i założyć pończochy, skórzane biustonosze, superwysokie szpilki oraz maski również ze skóry. Po kilku dniach spotykają się ponownie, aby podzielić się wrażeniami:
Panna relacjonuje: U mnie, kiedy mój chłopak zobaczył mnie w tym superstroju, bez słowa rzucił się na mnie i zaczął ostrą jazdę.
Zaręczona opowiada: Mój narzeczony wrócił jak zwykle wieczorem z pracy. Kiedy zobaczył mnie w czarnym skórzanym biustonoszu, pończochach, seksownych butach i masce powiedział, że jestem miłością jego życia! Potem kochaliśmy się przez kilka godzin.
Mężatka na to: Ja wysłałam dzieciaki do mojej matki na noc, żebyśmy mogli poszaleć. Kiedy mąż wszedł do domu, miałam już na sobie seksowną, skórzaną bieliznę, czarne szpilki, pończoszki i skórzaną maskę na twarzy. Kiedy mnie zobaczył powiedział "co na obiad - Batmanie?

Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie calkowicie "okutana" dziewczyna,
widac tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje sie
w strone przepieknej rezydencji. Nagle przechodzacy obok mlody chlopak
usmiecha sie do niej i puszcza oko. Dziewcze rzuca sie biegiem do drzwi
wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazujac
palcem przez okno:
- Tato, ten chlopak mnie zaczepil.
Na nieszczescie chlopaka, tata byl generalem. Szybko wezwal, wiec
swoich zolnierzy i rozkazal schwytac mlodzika. Po pieciu minutach
blady jak smierc chlopak zostal postawiony przed obliczem groznego i
rozsierdzonego ojca-generala:
- Ty gnoju, ty psie!!! - wrzasnal general - jak smiales podniesc
wzrok na moja córke? Ibrahim!!! - zawolal Jak spod ziemi wyrósl
wielki sniadolicy, brodaty mezczyzna w mundurze z dystynkcjami
sierzanta.
- Ibrahim!!! - znowu wykrzyczal general - wezmiesz tego lajdaka,
zawieziesz go na nasza ukryta farme na pustyni i go wyruchasz.
Sierzant zasalutowal, zlapal chlopca za oszewe i pociagnal go do
dzipa.
Przykul go kajdankami do siedzenia i ruszyl w strone rogatek
miasta.
Po paru minutach jazdy chlopak odzyskal mowe i cichutko
zaproponowal:
- Ibrahim, dam ci 200 dolarów, jak mnie nie wyruchasz.
Nic, zero reakcji.
- Ibrahim - próbuje znowu mlody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie.
Dalej nic.
- Ibrahim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierzant spojrzal na niego tak, ze odechcialo
mu sie znowu mówic.
Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekl chlopca z samochodu,
wciagnal do srodka, rzucil na lózko i zdarl z niego spodnie.
Potem zaczal sam sie rozbierac. Byl juz prawie nago, gdy zadzwonil
telefon.
Wrzask w sluchawce byl tak wielki, ze nawet lezacy twarza w
poduszce chlopak uslyszal generala:
- Ibrahim, natychmiast wracaj!!!
Ibrahim ubral sie, kazal ubrac sie chlopakowi, przykul go do
siedzenia w dzipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji
gdzie general czerwony ze zlosci wrzeszczal na dwóch mlodych arabów:
- Ibrahim, wezmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz!
Sierzant zgarnal cala trójke wsadzil ich do dzipa przykul
kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegala w zlowieszczym milczeniu.
Przerwal je cichy, proszacy glos naszego pierwszego chlopaka:
- Ibrahim, ale pamietasz...? Mnie - wyruchac.

  Rozmowy - Kiedy opowiadanie jest ciekawe?
[cytat]Przeczytałam wasze posty i dochodzę do wniosku, ze potrzebna wam porada specjalisty[/cytat]

Taka mała uwaga. Niektórzy z nas tu piszących mają miejsze lub większe doświadczenia z wydawnictwami i naprawdę, gdybyś do tego tematu zaprosiła na przykład Feliksa Kresa, Andrzeja Sapkowskiego albo Rafała A. Ziemkiewicza, to można by mówić o poradzie specjalisty. Nazwiska te są ogólnie znane, większość z bywalców Elixiru czytała cokolwiek z dorobku tych autorów.
Jak na razie nie czytałam żadnego Twojego tekstu, więc nie mogę Cię uważać za specjslistkę w jakimkolwiek temacie. Może podeślij coś swojego do Elixiru albo rzuć tytułami swoich książek, żebyśmy tu wszyscy dowiedzieli się z kim mamy do czynienia.

Ad.1
Pamiętam złośliwe uwagi na temat tytułów powieści z gatunku fantasy. Otóż do jednego koszyka należy wrzucić kartki z zapisanymi na nich rzeczownikami kojarzącymi się z fantasy jak choćby: miecz, magia, przepowiednia, wojownik, smok, władca; a do drugiego przymiotniki typu: świetlisty, tajemniczy, magiczny, mroczny. Potem ciągniemy losy z jednego i drugiego koszyczka i tytuł gotowy. To tyle, jeśli chodzi o wyśmiewanie się z tytułów sterczących na półkach księgarń.

A teraz odnośnie Twojej rady, nic w tym odkrywczego, ze tytuł musi byś powiązany z treścią i przyciągnąć wzrok. Żyjemy w czasach, kiedy wydawnictwa rzucają na rynek byle szmirę w nadziei na to, że prędzej czy później się to sprzeda, więc coś trzeba zrobić, żeby nasza ksiązka nie utonęła w powodzi idiotycznych tytułów. Może masz jakieś bardziej szczegółowe rady?

Ad 2
Rzadko kto w tej chwili rozpoczyna opowiadanie od słów: "Dawno, dawno temu..." albo "Zdarzyło się to za czasów króla XY" albo "Pewnego zimowego dnia, kiedy warstwa śniegu sięgała pod sam parapet...". Większość historii rozpoczyna się właśnie dialogiem, sceną opisującą walkę albo inne ruchliwe wydarzenie, ewentualnie zaskakującym epizodem, który ma na celu zaintrygowanie czytelnika. Wydaje mi sie, że większość osób podsyłających tu opowiadania doskonale sobie z tego zdaje sprawę.

Ad.3
Dialogi to, zdaje się, pięta achillesowa młodych twórców. Ale na to jest rada, bo wystarczy zaczerpnąć przykładów z otoczenia, pozapisywać sobie co ciekawsze wypowiedzi, dialogi czy powiedzonka i potem, pisząc, korzystać ze swoich zbiorów. Przydają sie również dialogi z filmów (byle nie tak okepane jak "hasta la vista, bebe"), komentarze polityków też się moga przydać.

Ad.4.
A niby dlaczego nie? Rozumiem, że nie wszyscy bohaterowie tworzeni przez jednego twórcę mogą być jego alter ego, ale dlaczego choćby jeden nie może być? Czemu "pamiętnik alternatywny" jest zły? W czym może zaszkodzić autorowi, opowiadniu i bohaterowi?
No i w czym imię Paulina jest gorsze od Patrycja? poza tym imiona w rodzaju Sellidariel są dość pretensjonalne. Może podasz jakiś złoty środek na wymyślenie odpowiedniego imienia?

Ad.5
W ten sposób przeczytałam "W pustyni i w puszczy" w niecałe trzy godziny, bo opuszczałam profilaktycznie wszystkie opisy przyrody. Sienkiewicz wielkim pisarzem był, ale niestety celował w przydługich opisach. Zdarza sie nawet najlepszycm.

Ad.7
Nic nowego, niestety. Nawet dziecko wie, że opowieść musi nieść jakąś treść. Jakiś morał, który objawia sie na końcu w pełnej krasie. Byle bajka dla dzieci zawiera to "sedno" o którym piszesz.

Ad.8.
Tak właśnie zrobił Sapkowski przy "Pani Jeziora" i większość czytelników zgodnie stwierdziła, że ta ksiązka to porażka autora, który, zdaje się, chciał raz na zawsze pożegnać się z Geraltem i pokończyć wszelkie pozaczynane wątki. Zrobił się z tego mętlik i bałagan.
Co jest złego w zostawieniu niedomówień, w furtce do pisania kolejnych części? Strach przed tym, ze są one zazwyczaj słabsze od tej pierwszej, wypieszczonej? Niektóre przykłady pokazują, że nie jest to reguła.

Ad.9
Przypyszczam, że większość osób pokazujących tu swoje opowiadania właśnie po to to robi, by móc przeczytać konstruktywną krytykę. Rzadko sie zdarza, ze ktoś w ogóle nie poprawia opowiadania przed posłanien do działu opowiadań. Sprawa więc wydaje się być na tyle oczywista, że tak ogólnikowa rada nikomu nie przyniesie korzyści.

PS. Mam nadzieję zobaczyć niedługo Twoją twórczość w Elixirze. Zapoznam się z nią z radością i napewno napiszę konstruktywną krytykę.

--
Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem

  żarciki ...
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie całkowicie "okutana"
dziewczyna,
widać tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje się w stronę
przepięknej rezydencji. Nagle przechodzący obok młody chłopak
uśmiecha się do niej i puszcza oko. Dziewczę rzuca się biegiem
do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy
pokazując palcem przez okno:
- Tato, ten chłopak mnie zaczepił.
Na nieszczęście chłopaka, tata był generałem. Szybko wezwał,
więc swoich żołnierzy i rozkazał schwytać młodzika. Po pięciu
minutach blady jak śmierć chłopak został postawiony przed
obliczem groźnego i rozsierdzonego ojca-generała:
- Ty gnoju, ty psie!!! - wrzasnął generał - jak śmiałeś podnieść
wzrok na moją córkę? Ibrahim!!! - zawołał
Jak spod ziemi wyrósł wielki śniadolicy, brodaty mężczyzna w
mundurze z dystynkcjami sierżanta.
- Ibrahim!!! - znowu wykrzyczał generał - weźmiesz tego łajdaka,
zawieziesz go na naszą ukrytą farmę na pustyni i go wyruchasz.
Sierżant zasalutował, złapał chłopca za oszewę i pociągnął go
do dżipa.Przykuł go kajdankami do siedzenia i ruszył w stronę
rogatek miasta. Po paru minutach jazdy chłopak odzyskał mowę i
cichutko zaproponował:
- Ibrahim, dam ci 200 dolarów, jak mnie nie wyruchasz.
Nic, zero reakcji.
- Ibrahim - próbuje znowu młody - dam ci 500 dolarów, ale nie
ruchaj mnie. Dalej nic.
- Ibrahim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierżant spojrzał na niego tak, że odechciało
mu się znowu mówić.
Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekł chłopca z samochodu,
wciągnął do środka, rzucił na łóżko i zdarł z niego spodnie.
Potem zaczął sam się rozbierać. Był już prawie nago, gdy
zadzwonił telefon. Wrzask w słuchawce był tak wielki, że nawet
leżący twarzą w poduszce chłopak usłyszał generała:
- Ibrahim, natychmiast wracaj!!!
Ibrahim ubrał się, kazał ubrać się chłopakowi, przykuł go do
siedzenia w dżipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do
rezydencji gdzie generał czerwony ze złości wrzeszczał na dwóch
młodych arabów:
- Ibrahim, weźmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz!
Sierżant zgarnął całą trójkę wsadził ich do dżipa przykuł
kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegała w złowieszczym
milczeniu. Przerwał je cichy, proszący głos naszego pierwszego
chłopaka:
- Ibrahim, ale pamiętasz...? Mnie - wyruchać.

Wygląda dżdżownica z ziemi, a tu obok druga.
- Dzień dobry!
- Co, dzień dobry !? Własnej dupy nie poznajesz ?!

Głos z radia:
- Czas na poranną gimnastykę. Jesteście gotowi? No, to zaczynamy! Góra-dół, gora-dół...
A teraz druga powieka!

Świt. Słonko ledwie wstało. Wieś Babianka, niedaleko Ostrowa Lubelskiego. Chatynka, a w chatynce ludziska. Nagle zamuczała krówka.
- Ooooo – mówi matka. – Mućka muczy... Pewnie jej się byka chce.
- Kokokoko... – słychać gdakanie.
- Ooooo... – mówi matka. – Kurka gdacze... Pewnie jej się koguta chce.
- Yeeeeeahhhh – przeciąga się Mariola.
- Ooooo... – mówi matka. – Nie wyspałaś się córuś?
- Taaa... ku*wa... Mućce chce się byka, kurze koguta, tylko ja się nie wyspałam.

Jeden żołnierz mówi do drugiego:
- Chodź porobimy sobie jaja z dowódcy jednostki.
Na to drugi:
- Wiesz co?Już porobiliśmy sobie jaja z dziekana...

Jerzy chciał te święta spędzić wyjatkowo uroczyście, w przytulnym ciepłym pomieszczeniu, przy świecach... Zszedł więc do garażu i otworzył maskę samochodu.

Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
- Mam 92 lata. Mam wspaniała żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i
prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki, zatrzymalismy się
w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi trzema...
- Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
- Jakiego grzechu?
- Co z Ciebie za katolik?
- Jestem żydem...
- To czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Wszystkim opowiadam!!

- Tatusiu, czy mamusia na pewno przyjedzie tym pociągiem?
- Nie gadaj tyle, rozkręcaj tory!

Przychodzi Jasiek do spowiedzi:
- Proszę księdza uprawiałem sex oralny.
- O ciężki grzech. A z kim?
- Nie mogę księdzu powiedzieć .
- Może z Kryśką od Zarębów?
- Nie
- A może z Kaśką od Kowali?
- Nie
- Powiedz bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- No naprawdę nie mogę proszę księdza.
- To może z Zośką od Graboszy?
- Nie
- Idź, nie dam Ci rozgrzeszenia.
Wychodzi chłopak z kościoła - czekają na niego kumple:
- I co? Dostałeś rozgrzeszenie?
- Nie. Ale mam parę namiarów.

Kontrola imigracyjna:
- Name?
- Abu Dalah Sarafi.
- Sex?
- Four times a week.
- No, no, no... male or female?
- Male, female... sometimes camel...

  extraORDynaryjne śmiesznostki
Dawno nic nie pisałem, więc ...

Leci nietoperz i nagel wali w ściane i spada w dół. Po chwili podnosi się i mówi:
- Przez tego walkmana to kiedyś się zabije.

- Podobno dostałaś wczoraj wieczorem w lesie po mordzie ??
- Jaki tam las, ledwo trzy drzewa...

Żona do męża:
- Wychodzę na pięć minut do sąsiadki, nie zapomnij mieszać do pół godziny zupy.

W przedziale pociągu siedzi Indianin i kowboj. Kowboj paląc cygara puszcza
kółka. Indianin do kowboja:
- Jeszcze jedno słowo i masz w ryj !!

Dzwoni telefon:
- Halo, czy to pralnia?
- Sralnia ku**a nie pralnia! Ministerstwo kultury ty ku**sie j**any...

Do starszego pacjenta podchodzi pielęgniarka:
- Ile pan ma lat? - pyta.
- Osiemdziesiąt dwa - odpowiada pacjent.
- Nie dałabym panu- mówi pielęgniarka.
- Nie śmiałbym prosić...

Pojechal Miller do Watykanu. Spotyka sie z papieżem.
Ojcze Świety, mamy w Polsce doskonałe wyniki gospodarcze!
Papiez nic nie odpowiedzial tylko pokazal mu sześć palców.
Miller zdziwiony, ale myśli ze moze to jest jak ocena w szkole,szóstka czyli wspaniale.
- W 2008 roku bezrobocie w Polsce spadnie do 5%.
Papież znowu pokazuje 6 palców.
- W 2010 roku Polska bedzie miala najlepszą gospodarkę w Europie.
I znowu widzi 6 palców.
Audiencja sie skończyla, Miller wychodzi i spotyka na korytarzu jakiegoś kardynała:
- Jak sie udala audiencja?
- W sumie dobrze, tylko papiez nic nie mówil, a tylko pokazywał mi ciagle 6 palców. Co to znaczy? Czy to jak w szkole ocena celująca ?
- Nie, mój synu. Tu chodzi o 10 przykazań.
- Jak to o 10 przykazań?
- No tak, a dokładnie o szóste, czyli "nie cudzołóż".
- Ale co to ma wspólnego z tym co opowiadalem papieżowi?
Kardynał popatrzył na niego z politowaniem i mówi:
- No a co Ci mial powiedzieć? Nie pierdol?!

teściowa na 102 - sto metrów od domu i dwa metry pod ziemią...

Do hotelu przybywa ruska dziewczyna:
- Poprosze o pokoj
- Niestety, wszystkie pokoje są zajęte, jest tylko jedno miejsce w pokoju czteroosobowym, ale tam już śpi trzech arabów...
- Nic nie szkodzi, biorę.
Wchodzi do pokoju i już na progu otaczają ja arabowie:
- Damy ci zagadkę, jak na nią odpowiesz to masz spokój, ale jeśli nie, to oddasz nam się dobrowolnie. Co to jest? Małe, czerwone i w kropki?
Rano sprzątaczka wchodzi do pokoju i widzi trzech nagich arabow klęczących przed dziewczyną:
- Powiedz, że to biedronka, no powiedz...

Lew, krol zwierzat wychodzi z kalendarzykiem i dlugopisem na sawanne. Spotyka zyrafe: "Pani Zyrafa, nieprawdaz? Zjem pania w poniedziałek na obiad" - i notuje w kalendarzyku. Zyrafa otworzyla juz pysk, chce zaprotestowac, lecz coz, krol zwierzat, nic to nie pomoze... Z lezka w oku odchodzi. Lew spotyka zebre: "Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.." wertuje kalendarzyk - "tak, srodowa kolacja jeszcze jest nie zamowiona. Wiec spozyje pania w srode na kolacje". Zebra chce protestowac, lecz ze scisnietego gardla nie moze wydac glosu. Szlochajac odchodzi. Zbliza sie wesolo kicajacy zajaczek. "Pan Zajac, jesli sie nie myle. Wiec ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. "To ja pana [cenzura!]!"
"Aa, to ja pana skreslam..."

Pijany facet idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo.
- Przepraszam pana bardzo...
Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem.
- Najmocniej pana przepraszam...
Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu porządnie poobijany siada na ławce i mówi:
- Poczekam, aż ta hołota przejdzie...

W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest
najcieplejszy klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego wnosisz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi, ciocia przyjechała w trampkach.

- Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar?
- Powinien wylecieć w powietrze!

W sądzie.
- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, wysoki sądzie...
- Wieprzową czy wołową?
- Kolejową...

Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Żeby koń nie usłyszał.

Na bankiecie dwaj biznesmeni:
- Aaa, pan Kowalski - mowi jeden z nich. - Wiele o panu slyszalem.
- To jeszcze trzeba udowodnic.

- Jaka jest różnica między biednym a bogatym mieszkańcem Florydy?
- Biedny sam myje swojego Cadillaca.

- Po co pająkowi aż osiem nóżek?
- Żeby mógł chodzić, kiedy jakiś dzieciak wyrwie mu sześć.

Rozpędzony jeż biegnie przez pustynię, nagle wpada na kaktusa i woła:
- Mamo, to ty?!

Mrówka gotuje słoniowi obiad. Zniecierpliwiony słoń wchodzi do kuchni i pyta:
- Mrówka! Kiedy obiad?
- Idż stąd! Nie plącz mi się pod nogami!

  Małgorzata Foremniak jako Ambasador Dobrej Woli UNICEF"u
Wiadomości
Małgorzata Foremniak ratuje Afrykę

Małgorzata Foremniak, gwiazda "Tańca z gwiazdami" i serialu "Na dobre i na złe", została ambasadorką Dobrej Woli UNICEF. Na dwa tygodnie porzuciła piękne kreacje, wygody. Zostawiła rodzinę i pojechała pomagać najbiedniejszym tego świata.

Aktorka wzięła udział w pierwszej polskiej akcji humanitarnej UNICEF na rzecz Afryki. Przywdziała błękitną koszulkę i na dwa tygodnie pojechała do Sierra Leone.

- Od początku miałam wewnętrzne przekonanie, że to wielka sprawa. Ale kiedy dostałam te propozycję, nie zgodziłam się od razu. Miałam moment zawahania. Dręczyły mnie obawy - czy jestem na tyle silna i zorganizowana, by podołać takiej misji? To ogromna odpowiedzialność - wspomina aktorka w rozmowie z "Dziennikiem".

Przed wyjazdem Małgorzata Foremniak postawiła jeden warunek: żadnej kreacji. Chciała pomóc, a nie wypromować siebie, jak czyni to część hollywoodzkich gwiazd. - Nasza ekipa była tam prawie dwa tygodnie, jak żadna inna z UNICEF. Aż organizatorzy dziwili się, że chcemy tam zostać tak długo - opowiada.

Nie była to pierwsza wizyta aktorki w Afryce. Kilka lat temu odwiedziła tam swojego męża, który pracował nad "W pustyni i w puszczy". Wtedy jednak mieszkała za zapewniającym bezpieczeństwo ogrodzeniem. Nie wychodziła na ulice. A i tak do dziś pamięta, że uprowadzono operatora filmu. - Trzy dni trzymano mu pistolet przy skroni. Gdy wrócił, musiał być leczony w szpitalu. Takich rzeczy się nie zapomina - mówi Małgorzata Foremniak.

W czasie swojej misji aktorka zobaczyła inną Afrykę, biedną, umierającą, bezradną. Była w szpitalu, w którym operuje się przy lampie naftowej, w szkole, widziała dzielnicę zbudowaną na wysypisku śmieci. - W pierwszym odruchu współczułam im. Potem pomyślałam, że litość to czcze słowo. Tutaj potrzeba konkretów. Jeśli dzieci umierają na odrę, a szczepionka przeciw tej chorobie kosztuje czterdzieści groszy, zrobię wszystko, żeby przekonać Polaków, że to nie jest wysoka cena za ludzkie życie - podkreśla Foremniak.

Pewna matka błagała ją, aby wzięła ze sobą jej córkę, by pomogła jej. - Te słowa wypowiedziane z miłości do tego dziecka były najdramatyczniejszym świadectwem rozpaczy tej kobiety. Tego nigdy nie zapomnę i to mnie wciąż boli - przyznaje aktorka, która w Afryce przeżyła jeszcze wiele takich momentów. W jednej ze szkół podeszła do niej kilkuletnia dziewczynka: - Wyjęła moją pierś z biustonosza, zaczęła jej dotykać, powtarzając "Mami, mami". Patrzyłam na nią i trudno mi było powstrzymać się od łez - opowiada na co dzień uśmiechnięta gwiazda.

By pomóc ludziom, których spotkała i im podobnym, Małgorzata Foremniak zgodziła się na trudy podróży - brak bieżącej wody, upał, niepewne pożywienie, niemożność skontaktowania się z rodziną. - Po tygodniu życia w takich warunkach i przy takich przeżyciach - głowa bolała od myślenia i patrzenia - mówi, ale jednocześnie podkreśla: - Pojechałam do Sierra Leone, żeby szczepić dzieci. Ale chcę zaszczepić w Polakach potrzebę niesienia pomocy. Są na świecie ludzie, którym dzieje się gorzej niż nam.

Małgorzata Foremniak występuje nie tylko w telewizji. W czerwcu fani "Tańca z gwiazdami" mogli ja oglądać w estradowej wersji show - "Telewizyjne szaleństwo". Na dużym ekranie jej talent można było podziwiać m.in. w "Avalon", "Zmruż oczy" i "PitBullu". Pojawia się także w teatrze.

  Małgorzata Foremniak jako Ambasador Dobrej Woli UNICEF"u
Małgorzata Foremniak ratuje Afrykę
09.07.2006

Małgorzata Foremniak, gwiazda "Tańca z gwiazdami" i serialu "Na dobre i na złe", została ambasadorką Dobrej Woli UNICEF.
Na dwa tygodnie porzuciła piękne kreacje, wygody. Zostawiła rodzinę i pojechała pomagać najbiedniejszym tego świata.

Aktorka wzięła udział w pierwszej polskiej akcji humanitarnej UNICEF na rzecz Afryki. Przywdziała błękitną koszulkę i na dwa tygodnie pojechała do Sierra Leone.

- Od początku miałam wewnętrzne przekonanie, że to wielka sprawa. Ale kiedy dostałam te propozycję, nie zgodziłam się od razu. Miałam moment zawahania. Dręczyły mnie obawy - czy jestem na tyle silna i zorganizowana, by podołać takiej misji? To ogromna odpowiedzialność - wspomina aktorka w rozmowie z "Dziennikiem".

Przed wyjazdem Małgorzata Foremniak postawiła jeden warunek: żadnej kreacji. Chciała pomóc, a nie wypromować siebie, jak czyni to część hollywoodzkich gwiazd. - Nasza ekipa była tam prawie dwa tygodnie, jak żadna inna z UNICEF. Aż organizatorzy dziwili się, że chcemy tam zostać tak długo - opowiada.

Nie była to pierwsza wizyta aktorki w Afryce. Kilka lat temu odwiedziła tam swojego męża, który pracował nad "W pustyni i w puszczy". Wtedy jednak mieszkała za zapewniającym bezpieczeństwo ogrodzeniem. Nie wychodziła na ulice. A i tak do dziś pamięta, że uprowadzono operatora filmu. - Trzy dni trzymano mu pistolet przy skroni. Gdy wrócił, musiał być leczony w szpitalu. Takich rzeczy się nie zapomina - mówi Małgorzata Foremniak.

W czasie swojej misji aktorka zobaczyła inną Afrykę, biedną, umierającą, bezradną. Była w szpitalu, w którym operuje się przy lampie naftowej, w szkole, widziała dzielnicę zbudowaną na wysypisku śmieci. - W pierwszym odruchu współczułam im. Potem pomyślałam, że litość to czcze słowo. Tutaj potrzeba konkretów. Jeśli dzieci umierają na odrę, a szczepionka przeciw tej chorobie kosztuje czterdzieści groszy, zrobię wszystko, żeby przekonać Polaków, że to nie jest wysoka cena za ludzkie życie - podkreśla Foremniak.

Pewna matka błagała ją, aby wzięła ze sobą jej córkę, by pomogła jej. - Te słowa wypowiedziane z miłości do tego dziecka były najdramatyczniejszym świadectwem rozpaczy tej kobiety. Tego nigdy nie zapomnę i to mnie wciąż boli - przyznaje aktorka, która w Afryce przeżyła jeszcze wiele takich momentów. W jednej ze szkół podeszła do niej kilkuletnia dziewczynka: - Wyjęła moją pierś z biustonosza, zaczęła jej dotykać, powtarzając "Mami, mami". Patrzyłam na nią i trudno mi było powstrzymać się od łez - opowiada na co dzień uśmiechnięta gwiazda.

By pomóc ludziom, których spotkała i im podobnym, Małgorzata Foremniak zgodziła się na trudy podróży - brak bieżącej wody, upał, niepewne pożywienie, niemożność skontaktowania się z rodziną. - Po tygodniu życia w takich warunkach i przy takich przeżyciach - głowa bolała od myślenia i patrzenia - mówi, ale jednocześnie podkreśla: - Pojechałam do Sierra Leone, żeby szczepić dzieci. Ale chcę zaszczepić w Polakach potrzebę niesienia pomocy. Są na świecie ludzie, którym dzieje się gorzej niż nam.

Małgorzata Foremniak występuje nie tylko w telewizji. W czerwcu fani "Tańca z gwiazdami" mogli ja oglądać w estradowej wersji show - "Telewizyjne szaleństwo". Na dużym ekranie jej talent można było podziwiać m.in. w "Avalon", "Zmruż oczy" i "PitBullu". Pojawia się także w teatrze.

  Małgorzata Foremniak jako Ambasador Dobrej Woli UNICEF"u
Trao!
Małgorzata Foremniak ratuje Afrykę
Małgorzata Foremniak, gwiazda "Tańca z gwiazdami" i serialu "Na dobre i na złe", została ambasadorką Dobrej Woli UNICEF. Na dwa tygodnie porzuciła piękne kreacje, wygody. Zostawiła rodzinę i pojechała pomagać najbiedniejszym tego świata.

Aktorka wzięła udział w pierwszej polskiej akcji humanitarnej UNICEF na rzecz Afryki. Przywdziała błękitną koszulkę i na dwa tygodnie pojechała do Sierra Leone.

- Od początku miałam wewnętrzne przekonanie, że to wielka sprawa. Ale kiedy dostałam te propozycję, nie zgodziłam się od razu. Miałam moment zawahania. Dręczyły mnie obawy - czy jestem na tyle silna i zorganizowana, by podołać takiej misji? To ogromna odpowiedzialność - wspomina aktorka w rozmowie z "Dziennikiem". Przed wyjazdem Małgorzata Foremniak postawiła jeden warunek: żadnej kreacji. Chciała pomóc, a nie wypromować siebie, jak czyni to część hollywoodzkich gwiazd. - Nasza ekipa była tam prawie dwa tygodnie, jak żadna inna z UNICEF. Aż organizatorzy dziwili się, że chcemy tam zostać tak długo - opowiada.

Nie była to pierwsza wizyta aktorki w Afryce. Kilka lat temu odwiedziła tam swojego męża, który pracował nad "W pustyni i w puszczy". Wtedy jednak mieszkała za zapewniającym bezpieczeństwo ogrodzeniem. Nie wychodziła na ulice. A i tak do dziś pamięta, że uprowadzono operatora filmu. - Trzy dni trzymano mu pistolet przy skroni. Gdy wrócił, musiał być leczony w szpitalu. Takich rzeczy się nie zapomina - mówi Małgorzata Foremniak.

W czasie swojej misji aktorka zobaczyła inną Afrykę, biedną, umierającą, bezradną. Była w szpitalu, w którym operuje się przy lampie naftowej, w szkole, widziała dzielnicę zbudowaną na wysypisku śmieci. - W pierwszym odruchu współczułam im. Potem pomyślałam, że litość to czcze słowo. Tutaj potrzeba konkretów. Jeśli dzieci umierają na odrę, a szczepionka przeciw tej chorobie kosztuje czterdzieści groszy, zrobię wszystko, żeby przekonać Polaków, że to nie jest wysoka cena za ludzkie życie - podkreśla Foremniak.

Pewna matka błagała ją, aby wzięła ze sobą jej córkę, by pomogła jej. - Te słowa wypowiedziane z miłości do tego dziecka były najdramatyczniejszym świadectwem rozpaczy tej kobiety. Tego nigdy nie zapomnę i to mnie wciąż boli - przyznaje aktorka, która w Afryce przeżyła jeszcze wiele takich momentów. W jednej ze szkół podeszła do niej kilkuletnia dziewczynka: - Wyjęła moją pierś z biustonosza, zaczęła jej dotykać, powtarzając "Mami, mami". Patrzyłam na nią i trudno mi było powstrzymać się od łez - opowiada na co dzień uśmiechnięta gwiazda.

By pomóc ludziom, których spotkała i im podobnym, Małgorzata Foremniak zgodziła się na trudy podróży - brak bieżącej wody, upał, niepewne pożywienie, niemożność skontaktowania się z rodziną. - Po tygodniu życia w takich warunkach i przy takich przeżyciach - głowa bolała od myślenia i patrzenia - mówi, ale jednocześnie podkreśla: - Pojechałam do Sierra Leone, żeby szczepić dzieci. Ale chcę zaszczepić w Polakach potrzebę niesienia pomocy. Są na świecie ludzie, którym dzieje się gorzej niż nam.

Małgorzata Foremniak występuje nie tylko w telewizji. W czerwcu fani "Tańca z gwiazdami" mogli ja oglądać w estradowej wersji show - "Telewizyjne szaleństwo". Na dużym ekranie jej talent można było podziwiać m.in. w "Avalon", "Zmruż oczy" i "PitBullu". Pojawia się także w teatrze.

  Kawaly i CipyDOw
Póznym wieczorem wraca do domu syn.
ojciec: gdzie zes sie podziewal?!?
- no wiesz tato... mialem swój pierszy raz...
- gratulacje synu!!! usiądź, napijemy sie! moze papieroska?
- napic, napije sie, papieroska tez... ale nie usiądę!!!

Idzie gej i żołnież przez pustynie. żołnież się pochylił, aby zawiązać buta.
Gej: czujesz palec w dupe??
- Tak
- ja mam rączki tutaj - i wymachuje nimi...
Idą dalej... W pewnym momęcie gej się pochyla, aby zawiązać buta.
Ż: czujesz granat w dupie??
- TAK
- Ja mam zawleczkę tutaj...

Dlaczego kobieta jest jak funkcja sinus?
Bo jest:
- zmienna
- ograniczona
- i ma okres.

W tramwaju na przeciwko kobiety siedzi facet z rozpiętym rozporkiem. Kobieta bardzo skrępowana rzecze:
sklep sie panu otworzył
a widziała pani kierownika
nie, tylko magazynier leżał na workach.

Dlaczego kobieta ma o jeden zwoj w mozgo wiecej niz kura ? Zeby nie chodzila po placu i nie srala.

Dlaczego panny sa szczuplejsze od mezatek?

-Bo panna wraca do domu,patrzy co ma w lodowce i idzie do lozka,a mezatka patrzy co ma w lozku i idzie do lodowki!

Lekarz do pacjenta: - Bardzo mi przykro, jest pan nosicielem wirusa HIV... Facet totalnie załamany mówi: - Co za czasy, własnemu dziecku nie można zaufać.

Idzie miś i zajączek na imprezę. Zajączek mówi do misia:
-słuchaj, ile razy jesteśmy na imprezie i ty się naj****** to potem mnie bijesz. Obiecaj że dzisiaj nie będziesz.
Miś:
-Ok, niema sprawy.
Rano zając budzi się cały posiniaczony,
we krwi i bez 2 zębów. Wk******* biegnie do misia i mówi:
-K****!! Obiecałeś że nie będziesz mine bić!!
A miś na to:
-słuchaj zając, poszliśmy na imprezę, ty się naj******* i zacząłeś szaleć, najpierw zacząłeś mnie bluzgać, że jestem grubym gejem i debilem. Już miałem ci wyj****, ale myśle:
OK obiecałem...
-potem zacząłeś jechać moją dziewczynę,
a że to ku*** i puszcza się z każdym w lesie. Ledwo co wytrzymałem, ale:
Ok, myśle jesteś naj***** i wogóle...
-potem doj****** sie do mojej matki...
ledwo co mnie ludzie utrzymali, ale nic ci nie zrobiłem...
-ale jak wróciliśmy do domu, a ty nasrałeś mi do łóżka i wetknąłeś w to gówno 3 kredki i powiedziałeś:
JEŻYK ŚPI DZISIAJ Z NAMI!!
- to nie wytrzymałem...

Krol lew zrobil zebranie w dzungli!!Powiedzial ze:
-Kazdy musi opowiedziec kawal a jezeli ktos sie nie zasmieje to opowiadajacy zostanie zjedzony!!!
Opowiada malpa,wszyscy sie smieja
oprocz zolwia!! Malpa zjedzona.
Opowiana zebra,wszyscy sie smieja oprocz zylwia!! zebra zjedzona.
Opowiada antylopa a w srodku jej kawalu zolw zaczyna sie smiac.
Lew pyta sie:
-Z czego sie smiejesz?
-Ten kawal malpy byl swietny!!!!!!!!!!!

Niedzwiedz otworzył najlepiej zaopatrzony w lesie sklep, przychodzi do sklepu zając i pyta:
-Podobno twój sklep jest najlepiej zaopatrzony i można w nim kupić wszystko?
-To prawda.
-Napewno wszystko?
-Napewno.
-Chyba coś tu ściemniasz?
-Nic nie ściemniam, mam w sklepie wszystko. Możemy się założyć, jak nie będe czegoś miał co będziesz chciał kupić to oddam ci ten sklep razem z całym towarem.
-Dobra, to ja chce kupić NIC.
Niedzwiedz w pierwszym momencie przeraził się troche, ale pomyślał chwile i mówi.
-OK, to chodz za mną.
Zeszli do piwnicy, a niedzwiedz zgasił światło i pyta.
-Widzisz coś?
-Nic.
-To bierz dwa kilo i spadaj.

wchodzi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!! wchodzi drugi zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!!!
wchodzi trzeci zajączek do nory, wali pięścią w stół i krzyczy:
-hańba!!!
Mama zajączków sie pyta:
-co sie stało;dlaczego hańba???????
na to zajączek odpowiada:
-niedźwiedź ojcem dupe podtarł

Płynie sobie żółw. Spokojnie... powoli... Nagle podpływa do niego rekin.
Żółw nic, dalej pełen spokój. Rekin się zbliża opływa go dookoła. Żółw
pełne spoko. Nagle rekin - cap - odgryzł żółwiowi nogę. Żółw na to:
- Rzeczywiście, śmieszne, k****, bardzo śmieszne.

  Z prasy...
Egzamin gimnazjalny popisem niewiedzy uczniów
13.05.2009
Egzaminatorzy OKE przyznają, że poziom prac gimnazjalistów jest coraz niższy

Nauczyciele, którzy sprawdzali egzamin gimnazjalny, są w szoku. W pracach z części humanistycznej pełno jest wulgaryzmów, błędów i... rysunków, których tam być nie powinno.

W miniony weekend ponad 500 nauczycieli oceniało prace blisko 30 tys. 16-latków z regionu łódzkiego, którzy pod koniec kwietnia zdawali egzamin gimnazjalny. Oficjalnie wyniki sprawdzianu poznamy w czerwcu, ale egzaminatorzy już mówią o żenującym poziomie tegorocznych prac. Nasi reporterzy zapoznali się z kilkunastoma.

To prawdziwy popis niewiedzy gimnazjalistów, którzy mieli napisać wypracowanie na temat "Podróż niejedno ma imię". Jeden z uczniów do swojej pracy wplótł wątki religijne. Napisał m.in., że "Pan Jezus wędrował wiele lat i uczył nawet samego Boga".

Inny skupił się na powstaniu listopadowym. Napisał, że "wędrówka jest jak powstanie listopadowe - nigdy się nie kończy".

Jeszcze inny 16-latek w swojej pracy wspominał lekturę "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza. "Kiedy ją czytałem, narodziło się marzenie, żeby z bliska zobaczyć i dotknąć słonia" - przyznał.

Mina rzednie, kiedy gimnazjaliści piszą o najnowszej historii Polski. Jeden z nich uważa, że "harcerze rysowali na murach kotwice, po czym szybko uciekali i to było ich podróżowanie". Grozą wieje, gdy czytamy, że "dzięki napadom Niemiec na Polskę ludzie mogli podróżować do obozów koncentracyjnych".

- Jeśli uczeń pisze w pracy, że wędrówka jest jak powstanie, które nigdy się nie kończy, to można się uśmiechnąć i najwyżej obniżyć punktację. Ale kiedy przeczytałem ten fragment, to ręce mi opadły. To już nie było śmieszne - opowiada nam polonista, który oceniał feralne arkusze.

Do śmiechu nie jest też Danucie Zakrzewskiej, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi. Zakrzewska przyznaje, że tragiczne wpadki podczas sprawdzianów gimnazjalnych powtarzają się co roku, choć nie są to przypadki, które można byłoby mnożyć w nieskończoność.

- Uczniowie wypisują wynaturzone historie, prace ozdabiają rysunkami, na marginesie dopisują niestosowne uwagi, zdarza się, że używają wulgaryzmów - wylicza grzechy gimnazjalistów Zakrzewska.

OKE stara się zwalczać zjawisko. Informuje dyrektora szkoły, że 16-latek drwi z egzaminu i poleca mu bliżej zająć się uczniem. Problem w tym, że niewiele to daje.

- Odkąd powstały gimnazja, notujemy drastyczny, stały spadek poziomu wiedzy kandydatów na studia, nie tylko z historii, ale ze wszystkich nauk humanistycznych - mówi "Polsce Dziennikowi Łódzkiemu" prof. Wojciech Roszkowski, wykładowca Collegium Civitas i współautor podręczników do nauki historii. - Za chwilę możemy mieć prawdziwą pustynię umysłową.

Problem widzą w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Dlatego minister Katarzyna Hall postanowiła zmienić podstawę programową wszystkich typów szkół. To największe zmiany od lat 90. Rewolucja rozpocznie się we wrześniu i obejmie niemal każdy przedmiot szkolny.

W przypadku np. historii licealiści na lekcjach nie będą już powtarzać tego, o czym uczyli się w gimnazjach. Teraz naukę w gimnazjum zakończą na I wojnie światowej. W liceach i technikach od tego zaczną.

"W obecnym systemie brakuje czasu na realizację najnowszej historii Polski. W gimnazjach na przeszkodzie staje egzamin gimnazjalny, w liceach - matura. Prowadzi to do powszechnie dostrzeganej, żenującej niewiedzy uczniów" - czytamy w podstawie programowej opublikowanej na stronach internetowych MEN.

Część ekspertów wątpi jednak, by reforma podstawy programowej wpłynęła na poziom wiedzy gimnazjalistów. Zresztą egzaminatorzy nie pierwszy raz rwali włosy z głowy. W 2008 r. uczniowie musieli scharakteryzować bohatera "Syzyfowych prac". Co czwarty gimnazjalista z woj. łódzkiego za postać z powieści Stefana Żeromskiego uznawał Syzyfa. Według nich, Syzyf "był brunetem i miał duże granatowe oczy", nosił też "krótko ścięte włosy, co było modne w tamtych czasach". Wykonywał "ciężką pracę, aby zarobić na coś do jedzenia", niestety, za swoje wysiłki "Syzyf zostaje ukarany biczami".
Maciej Stańczyk, (mach) - POLSKA Dziennik Łódzki